40 Dni Dla Życia – Wielki Post 2012

Posted: 22/02/2012 in Wielki Post
Tagi: , ,

Dziś o północy, w Środę Popielcową, w Imię Ojca
i Syna i Ducha Świętego
, rozpoczęła się czterdziestodniowa Krucjata o Życie i dla Życia. Modlimy się o ochronę życia poczętego, za mamy w stanie błogosławionym, za lekarzy
i pielęgniarki, by chronili i walczyli o bezbronne życie, rozwijające się pod sercem kobiet. Modlimy się za wszystkich, którzy opowiadają się za legalizacją aborcji, by Pan Bóg przemienił i nawrócił ich serca. Modlimy się za tych, którzy nie traktują życia poczętego w łonie kobiet jako życia, życia ludzkiego. Modlimy się o to, by zostały zamknięte legalne i nielegalne kliniki aborcyjne. Modlimy się, by nie zabijano życia, które jest przecież Darem od Dawcy Życia – Boga Żywego.

Dziękujemy Wszystkim, którzy włączyli się w Dzieło 40 dni dla Życia i podjęli się modlitwy w obronie życia. Nasza modlitwa będzie płynęła przez 40 dni… 960 godzin… w każdy dzień Wielkiego Postu. Dziś, w Środę Popielcową,
Ks. Biskup Kazimierz Gurda, który objął honorowy patronat nad Stroną Dzieła Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego, w godzinach porannych będzie sprawował Eucharystię w intencji ochrony życia i w intencji Dzieła DADP. Dziękujemy
z całego serca Ks. Biskupowi! Dziękujemy również tym, którzy duchowo adoptowali poczęte życie i modlą się w jego intencji codziennie przez dziewięć miesięcy. Niech Pan Bóg Wam wszystkim błogosławi!

Jeśli przeżyłeś już swoją godzinę modlitwy, zapraszamy napisz swoje świadectwo! Możesz je dodać pod spodem jako komentarz, lub wysłać na adres strony, zostanie umieszczone w zakładce ze świadectwami. Umacniajmy się wzajemnie!

Advertisements
Komentarze
  1. ks pisze:

    Przed chwilą skończyłem swoją godzinną modlitwę. Chwała Panu Bogu za to Dzieło! Gdy sobie pomyślę, że ta modlitwa jest „przejmowana” z godziny na godzinę przez inne osoby i że ona obejmuje całą Polskę (i nie tylko!) to aż się cieplej na sercu robi. Dziękuję Ci Panie Boże za tę modlitwę. Wierzę, że wiele dzieci, mam, zostanie uratowanych. Wierzę, że wielu ludzi nawróci się i będzie broniło życia od samego początku, od poczęcia…

    • maria pisze:

      Moja godzinabyla od 00-01 myslalam ze to bedzie trudny czas , ale sie mylilam. To ze przejelam ten czas od innej osoby byl dla mnie bardzo wazny.Modlitwa plynela bez znuzenia, z milosci do nowego zycia. Do Boga.

  2. Monika pisze:

    Niesamowite doświadczenie! To oczekiwanie i każda minuta „mojej” godziny… tak niewiele potrzeba, by prosić Boga Ojca o życie dla tych najmniejszych! Dziękuję za naszą Wspólnotę osób zaangażowanych w to Dzieło!

  3. Iwona pisze:

    Niech bedzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica,

    kochani Przyjaciele Życia,
    dla mnie byl to czas łaski. Möj czas modlitwy byl wlasnie dzisiaj od 3:00 do 4:00, wiec jakaś taka przejmująca cisza wokoło, i nagle podczas modlitwy „dotarło” do mojej świadomości, że jest to przecież godzina, w której Pan Jezus jest ze mną, ten czas ON sam mi wyznaczył, w tym czasie pragnął, abym z NIM czuwała, za godzinę będzie już następna osoba, za która tez sie modlilam.
    Niesamowite doświadczenie bliskości PANA. Nie było zmęczenia, ziewania… Wybrałam na modlitwe Drogę Krzyżowa za dzieci poczęte ze sluga Bożym ks. Franciszkiem Blachnickim.

    Kochani, dziękuje wam z głębi serca za 40 Dni Dla Zycia!!! Zachęcajmy do modlitwy za naszych maleńkich braci i siostry, tych najbardziej bezbronnych.
    Drodzy Przyjaciele, którzy czekacie na swoje godzinne czuwanie, jest to piękny czas oczekiwania… bo przecież na samego CHRYSTUSA PANA! Szkoda, że ta godzina tak szybko minęła, może podtrzymamy te modlitwe na następne dni, aż do Zeslania Ducha Świętego?
    W modlitwie
    Iwona z Worms/Niemcy

  4. Katarzyna pisze:

    Z wielką przyjemnością opiszę ten wyjątkowy dzień! Czuję ogromną radość, że choć w taki sposób mogę pomóc.Niewątpliwie jest to dla mnie bardzo ważne.Dokładnie 7 marca od godz.21 do 22, będę kolejny raz modlić się w tejże intencji. Jestem matką 10 – letnich blizniaczek i jako matka zawsze będę stawać w obronie życia.Proszę Boga o wytrwałość w moich postanowieniach,ponieważ pragniemy z mężem adoptować kolejne dziecko.Módlmy się zatem wszyscy i oby Miłosierny Bóg wysłuchał naszych modlitw. Pamiętajmy – „W jedności siła”. Z Panem Bogiem. Katarzyna.

  5. Joanna pisze:

    Mi przyszlo sie modlic w godzinie Milosierdzia Bozego, czyli od 15 do 16. Bardzo sie z tego powodu ucieszylam, gdyz zawsze o tej godzinie odmawiam koronke do Milosierdzia Bozego. Tym razem rowniez modlilam sie ta modlitwa, przez cala godzine, az do 16, wiele razy zmowilam koronke, caly czas skupiajac mysli na nienarodzonych dzieciach, ich zdesperowanych, zagubionych rodzicach, o milosci Jezusa do tych osob, rozmyslalam nad cierpieniami Jezusa, podczas ktorych modlil sie On miedzy innymi za te dzieci, mial ich obraz przed oczyma, pragnal goraco by zyly, blagal Boga by przyjal Ofiare z Jego zycia za te osoby, cierpial za grzechy dzieciobojstwa…to byla niesamowita godzina…Bardzo gleboko ja przezylam, szczegolnie myslac o tym, jak Jezus czul sie przy biczowaniu, jak musial bardzo cierpiec, ale zaciskajac zeby modlil sie za te malenkie istoty, by mialy szanse sie narodzic, zostac wlaczone do Kosciola, zyc na chwale Boga, i osiagnac Niebo. Niestety, rozpraszaly mnie rozne sytuacje ktore sie wokol mnie dzialy, ale zatkalam sobie uszy i w ten sposob zatopilam sie w modlitwie. Czas minal bardzo szybko, po skonczonej modlitwie czulam ogromna radosc ze moglam sie wlaczyc w to dzielo. Czulam ze mile sa Bogu te modlitwy za dzieci. Jestem pewna ze wiele dzieci zostanie uratowanych. Chwala Panu za to!

  6. Tadeusz pisze:

    Ufajmy Panu!!!

    Moja godzina modlitwy została wyznaczona od 13 do 14. Pracuję jako przedstawiciel handlowy( mam dużo swobody w organizowaniu sobie pracy), dlatego też nie bałem się że owa godzina może przypaść w czasie pracy. Postanowiłam, że pomodlę się w przedsionku pewnego kościoła, gdzie kiedyś też zdarzyło mi się pomodlić, a kościół ten wypadał na mojej trasie. Gdy już miałem się zatrzymać, myśl o zimnym i pewnie wilgotnym o tej porze roku przedsionku skłoniła mnie do modlitwy po prostu w samochodzie podczas jazdy. Wtem jakaś wewnętrzna siła nakazała mi wracać do owego kościoła. Na miejscu okazało się, że kościół mimo wczesnej pory był otwarty, było such i ciepło, a co najważniejsze był wystawiony Najświętszy Sakrament do cichej adoracji. Chwała Panu.
    p.s. postanowiłen jeszcze dwie godziny spędzić na modlitwie w tej pięknej intencji, jedna z nich jest już wyznaczona.

    Tadeusz z Włocławka

  7. Natalia pisze:

    Moja godzina modlitwy przypadła na 5 rano, godzinę w zwykle przewracam się na drugi bok…bałam się,że nie dam rady wstać i zmusić się do wyjścia z łóżka, ale miałam nadzieję,że mimo takiej pory świadomość podjętej decyzji mi pomoże i dam radę. I faktycznie jak nigdy otworzyłam oczy o 4:50 i czułam się wyspana i gotowa do modlitwy. Uznałam,że odmówię różaniec i modlitwę do św. Dominika opiekuna matek w stanie błogosławionym.. myślałam,że zajmie mi to godzinę, ale okazało,że zostało mi sporo czasu i wpadłam w mała panikę bo nie wiedziałam co dalej, i otworzyłam na chybił trafił książeczkę i ku mojemu zdumieniu otworzyła się na modlitwie o dziecko poczęte oraz na modlitwie o matki w stanie błogosławionym..! Przypadek? Myślę,że nie:) udało mi się dotrwać do 5 rano i cieszę,że podjęłam się tak ważnej sprawy. Szczęść Boże wszystkim modlącym się!

  8. ewa nowosz pisze:

    Ewa 22.02. godz 6,00 do7.00 przypadla mi modlitwa akurat w tej godz w ktorej codziennie sie modle przewaznie odmawiam dwie czesci rozanca ale tego dnia zbudzilam sie juz o godz 5.20 wyspiewalam godzinki odmowilam 2 czesci rozanca w intencji dzieci nienarodzonych.Ja juz duchowo adoptowalam 9-cioro dzieci .Pragne tutaj podziekowac Bogu i Maryi za dar macierzynstwa dla corki i ziecia po 12 latach malzenstwa urodzila sie im coreczka .
    ,skonczyla juz 4 latka.Niech bedzie Bog uwielbiony i Maryja zawsze Dziewica .Szczesc Boze

    • Grażyna pisze:

      Moja godzina modlitwy wypadła w piątek od 22 do 23. Jestem wdzięczna Bogu za tę łaskę. Czułam łączność ze wspólnotą ludzi, dla których życie jest darem. Zanurzałam w Ranach i Krwi Jezusa Dzieci pod sercami matek i na myśl przychodziły mi piękne chwile, gdy sama oczekiwałam na narodzenie się naszych dzieci (mamy ich czworo) – to najpiękniejsze chwile, które może przeżyć kobieta.
      Podczas modlitwy Pan dał mi wielki pokój serca i to nie ja coś od siebie mogłam ofiarować, lecz On dawał Swą MIŁOŚĆ. Ufam więc, że to dzieło jest Jego działaniem i przyczyni się do przemiany serc.

  9. Michał, 25.02 13:00-14:00 pisze:

    Miały być rozmyślania, luźne modlitwy, czytanie Pisma Świętego… Skończyło się na pełnym różańcu z rozważaniem każdej tajemnicy – 4 części, 100 „koralików”. I wierzę mocno, że to 100 małych istnień, które Maryja nie pozwoli wyrzucić do śmietników klinik aborcyjnych. Bo skoro św. Faustyna była w stanie każdym oczkiem zrobionym na szydełku wybawić jedną duszę od piekła, to tym bardziej Maryja za każdą odmówioną „zdrowaśkę” będzie w stanie uprosić u swojego Syna siłę i wiarę u matki, u rodziny dziecięcia zagrożonego zabójstwem. Tyle z mojej strony. Szczęść Boże.

  10. Łukasz pisze:

    Postanowiłem napisać coś o moim uczestnictwie w To wspaniałe Dzieło. Moja modlitwa była trudna. Nowenna i Koronka do Miłosierdzia Bożego. Wiele łez się wtedy wylało. Nie było łatwo się modlić o życie małych dzieci jak również za ich rodziców, lekarzy, pielęgniarki, siostry zakonne i księży. Wiele rozproszeń, smutku i bólu. Było mi trudno, ale myślę że było warto. Udało się.

  11. Urszula pisze:

    Zachęcona mail chciałabym napisać kilka słów na temat modlitwy, jaką odbyłam w godz. od 2 – 3. Przygotowując się do modlitwy planowałam odmówić typowe modlitwy jednak stało się inaczej. Modlitwę rozpoczęłam już o godz. 1,50, modlitwą w intencji chrztu dzieci nienarodzonych potem przyszły inne modlitwy który nie planowałam miałam wrażenie że te właśnie modlitwy chciała Maryja aby były odmawiane. Modląc się polecałam zarówno mamy jak ich dzieci cudownej opiece Maryi i Jezusa. Modlitwy do Jezusa były tez inne niż zazwyczaj kiedy je odmówiłam spojrzałam na zegarek była godz. 3,10 byłam zaskoczona ze czas mojej modlitwy minął Były również modlitwy do Ducha Św. Kiedy skończyłam się modlić czułam ogromną radość ze mogłam uczestniczyć w krucjacie.

  12. Tomasz pisze:

    Szczęść Boże! Dziękuję Wam, kochani, za niezwykle cenną inicjatywę modlitwy o ochronę życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Jest to w tej chwili jedna z najważniejszych spraw, jakie przed nami stoją, a które są w zasięgu naszym, tzn. zwykłych, szarych ludzi. Wyznaczoną godzinę modliłem się w kościele przed wystawionym Najświętszym Sakramentem i co ciekawe ani mi się nie dłużyło, ani nie zauważyłem kiedy minęła godzina. Dotychczas, kiedy wszedłem do kościoła w ciągu dnia i modliłem się przed Najświętszym Sakramentem, to po 20 min zaczynałem się rozpraszać i myśleć o pracy, o tym co mam zrobić. Tym razem tak nie było. Odmówiłem część różańca radosną, koronkę do Miłosierdzia Bożego, różaniec do Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa, chwilę rozważań własnych i kilka modlitw z modlitewnika. Pozdrawiam serdecznie i niech Wam Maryja błogosławi.

  13. Klaudyna i Piotrek pisze:

    Chcielibyśmy piodzielić się z wami naszym świadectwem. Od razu z narzeczoną wysłaliśmy zgłoszenie, nie robiliśmy tego wspólnie. I dowiedzieliśmy się później że nasze godziny modlitwy są po sobie. Gdy dowiedzieli się o tym nasi przyjaciele, iż bierzemy udział w takiej modlitwie, zapragnęli się dołączyć. Od 2 do 4 w nocy modliliśmy się wspólnie z Andzelika, Zosią, Darkiem, Kazikiem. 2 godziny minęły niepostrzeżenie. Jesteśmy szczęśliwi że mogliśmy uczestniczyć w tak wielkim dziele jakim jest duchowa adopcja. Łączymy się z wami w modlitwach, do naszego Pana Jezusa Chrystusa.

  14. Elżbieta pisze:

    To jest ogromna odpowiedzialność, ale i ogromna radość.To tak jakbym czuwała nad spokojnym snem dziecka. Takie doświadczenie jest mi znane. Jestem mamą trzech synków i córeczki. Skorzystałam z Modlitewnika Obrońcy Życia i Rodziny ks. Marka Dziewieckiego.

  15. Grzegorz pisze:

    Modlitwa o ochronę życia poczętego nie powinna czymś nadzwyczajnym. Jest to powinność każdego chrześcijanina. Każdy powołany do życia w Bogu jest zobowiązany do ochrony życia którego dawcą jest Bóg. Człowiek stworzony przez Boga z miłości i do miłości powołany, daje temu świadectwo przez doskonałe wypełnienie przykazania miłości, którym jest troska o drugiego człowieka szczególnie bezbronnego. Trwając w codziennej duchowej adopcji dziecka poczętego, ta jedna godzina wzbogaciła i umocniła moją nadzieję na uratowanie istoty ludzkiej od zagłady jak również wiarę w rozbudzenie miłości u rodziców i poruszenie ich sumień aby pozostawili swoje dziecko przy życiu. Moja „godzina” jest dla mnie wielce symboliczna: – w pierwszy piątek Wielkiego Postu; – godzina z Apelem Jasnogórskim; dopełnienie Duchowej Adopcji dziecka poczętego. We wszystkich tych elementach nie ma przypadku. Dziękuję Bogu i Wam za tę „godzinę”. Mając w pamięci słowa Jezusa Chrystusa: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,48), dziękuję i pozdrawiam.

  16. Michał pisze:

    Moja godzina modlitwy rozpoczynała się dziś o 4 rano. Powiem szczerze, że przypomniałem sobie o tym dopiero około północy, gdy kładłem się spać. Nieco obawiałem się, że nie wstanę, ale kiedy zadzwonił budzik wyskoczyłem z łóżka jak strzała i rozpocząłem modlitwę! Różaniec, koronka i rozważanie Słowa. Choć była to dla mnie trudna pora, podołałem i cieszę się, że mogłem wziąć udział w tej sztafecie modlitewnej!

  17. Agnieszka Gusia pisze:

    🙂 Chwala Panu za tą godzine:) Dzieki niej wiem ze udzielil wielu łask dzieciom, ale rowniez i mnie, bo przez to ze spedzilam ta godzine przed Najswietszym Sakramentem,wiem ze wzywa mnie do poglebiania mojej relacji z Nim wlasnie przez Adoracje:) Chwala Mu za to!:)

  18. Małgorzata pisze:

    Czekałam z niecierpliwością na swój dzień i godzinę ( 3-4 rano).Musiałam nastawić specjalne budzenie było trudno ale po tej godzinie spędzonej na modlitwie poczułam radość i wewnętrzny spokój.Dobrze jest się modlić nie tylko w swoich prywatnych intencjach.
    Malgorzata

  19. Ks. Stefan z Warszawy pisze:

    Moja godzina modlitwy w obronie życia minęła i trwa co czwartek od 3 do 4-tej nad ranem. Wypełniam ją Koronką i Różańcem. W Różańcu jest siła! Ufam, że i łaska o którą wszyscy prosimy. Wysyłam taki Różańcowy SMS do Królowej Różańca Świętego i jestem spokojny.
    Cześć Maryi.

  20. Grażyna pisze:

    Moja godz. modlitwy wypadała od godz. 9 do 10. Ponieważ w tym czasie zajmuje się 10 miesięczną wnuczką Weroniką, zastanawiałam się jak dam radę. Weronika jest cudownym dzieckiem i patrząc na cud zycia jeszcze bardziej pragnęłam sie modlić za dzieci nienarodzone. Poprosiłam Maryję o pomoc. I stał sie kolejny cud w moim życiu!!! Przed godz 9 wzięłam Weroniczkę na kolana i powiedziałam Jej że będziemy się modliły za dzieci nienarodzone i dałam Jej do rączki różaniec. Nie wiem na ile to zrozumiała ale różaniec trzymała w rącze bardzo spokojna i szczęsliwa 🙂 Przez pierwsze dwie dziesiątki Zdrowaś Maryjo siedziała na kolanach bardzo spokojnie. Potem zaczęła różaniec oglądać. Następnie bawiła sie bardzo spokojnie… a ja cały czas modliłam sie za maleństwa nienarodzone. Była to niesamowita godzina w moim życiu!!!

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Z Panem Bogiem!

  21. Karolina pisze:

    Szczęść Boże
    Moja godzina była dzisiaj, od 1-2.
    To była jedna z najdłuższych godzin w moim życiu….Czuwałam w walce ze swoim ciałem i z rozproszeniem. Udało mi się, ale nie moją siłą. Pomagało mi przekonanie, że ten mój trud ma sens – aby życie, każde życie było chronione. A dla mnie…dla mnie to był piękny czas zatrzymania się nad każdym wypowiadanym słowem modlitwy. Chwała Panu.
    Dziękuję i pozdrawiam

  22. Moja godzina -dzisiaj-8-9.Bałam sie że mogę zapomnieć,ale napisałam karteczkę z datą i godziną i powiesiłam w widocznym miejscu,miałam też ustawiony budzik w komórce 5 minut przed 8.00,przed 8.00 zadzwonił mąż z pracy aby mi przypomnieć.W nocy przez sen też mówiłam Zdrowaś Maryjo….Wielka radość w sercu ………..Niech Bóg błogasławi wszystkim którzy podjęli modlitwę o życie ludzkie-pozdrawiam-powierzam wszystkich dzisiaj wieczorem w Nabożeństwie Do Najświetszych Ran Chrystusa.Dorota

  23. Krzysztof pisze:

    Ciesze się ze moglem wziąć udział w tak błogosławionym dziele.Oprócz godz. modlitwy na którą złożyły się trzy części Różańca Św. i koronka – długo jeszcze myślałem nad tym tak ważnym problemem w życiu człowieka . Ciesze się z Waszej inicjatywy i życzę wielu Łask Bożych.

  24. Agnieszka pisze:

    Szczęść Boże!

    W istocie moja modlitwa w intencji dzieci poczętych już minęła, ale z pewnością nie była to ostatnia modlitwa w tej intencji, ponieważ już, albo dopiero po raz ósmy będę podejmować duchową adopcję dziecka poczętego, która trwa 9 miesięcy. Myślę, że szczególnie w dzisiejszych czasach jest to akcja szczególnie ważna, ze względu na podejmowane próby w zakresie legalizacji in vitro, które tak naprawdę może dać jedno życie, a zgładzić kilka żyć. Poza tym życie może dać i zabrać sam Bóg, a nie człowiek. I na to zgodzić się nie można. Akurat tak się złożyło, że czas mojej godzinnej modlitwy przypadł na okres, kiedy przebywałam w brukselskim klasztorze, co dla mnie osobiście było bardzo wymowne.

    Pozdrawiam serdecznie i z Bogiem

  25. Ania pisze:

    To może i ja podzielę się swoim doświadczeniem 🙂 Przed moją godziną modlitwy w intencji obrony życia poczętego przeżywałam kilka trudnych duchowo dni, ogromne trudności miałam ze skupieniem się na modlitwie i adorowaniu Pana. Toteż martwiłam się, że moja modlitwa nie będzie „wystarczająco dobra”, by dotrzeć z siłą do nieba. I na początku modlitwy faktycznie było ciężko… ale przyszło mi na myśl, że Duch Święty ma moc, by przemienić naszą modlitwę 🙂 Bo właśnie modlitwa w trudzie i zmęczeniu ofiarowana z serca jest bardzo ważna! Moją modlitwę kierowałam przez Niepokalane Serce Maryi do Najświętszego Serca Jezusa 🙂 Kochani zachęcam gorąco do nieustannej modlitwy i postu ofiarowanego w intencji obrony życia od poczęcia! Już niedługo Narodowy Dzień Życia i Dzień Świętości Życia ( Zwiastowanie Pańskie), włączmy się w modlitwę codzienną kierowaną do Serc Pełnych Miłości (np. przez podjęcie się duchowej adopcji dziecka poczętego)! Ofiarujmy też swoje cierpienia 🙂
    Niech Wam wszystkim Pan Bóg błogosławi i strzeże od złego! 🙂

  26. vikusia pisze:

    Godziny modlitwy moja i mojego męża już minęły…Ale chęć, by powtórzyć taką krucjatę w przyszłym roku nie. Szkoda, że tak niedawno dowiedziałam o tym wielkim dziele. I szkoda, że nie jest bardziej nagłaśniane. Jestem pewna, że miałaby więcej naśladowców.
    Wrażenia? Niesamowite. Ta ciągłość i jednoczenie się w modlitwie w tak szczególnym okresie. Nigdy wcześniej nie czułam, że modlitwa może mieć taką moc. Głęboko w sercu wierzę że uda nam się uratować wiele malutkich, bezbronnych skarbów, które pragną się narodzić ***

  27. MAŁGORZATA pisze:

    Szcześć Boże !!!!!!!!!!!! Jestem szczesliwa że mogłam brac udział w modlitwie. Dziecko jest Największym Skarbem jaki mozna miec .Jestem matka trojga dorosłych dzieci , ktore naprawde wychowałam w bardzo cięzkim okresie / stan wojenny– / moje dzieci zawsze były blisko mnie i były sensem zycia. Swiat jest odhumanizowany, ale czytałam piekny wywiad z o.Josephem-Marie Velinde. On wypowiedzial sie na temat kryzysu w Kosciele w taki sposob : „……Bog podwaja dzis swoja łaske ….w tym momencie kryzysowym…………” I dlatego modlitwa w intencji obrony życia przyniesie wiele dobra , ale wtedy gdy uwierzymy w Jej moc …………. . Trzeba zawsze pamiętac że miłości do człowieka , do rodzenstwa, do dziecka trzeba uczyc w rodzinie !!!!!!!!! Dziecko kochane bedzie umialo KOCHAC. I od tego trzeba by zacząć !!!!!!!!!!!!!

  28. Mama pisze:

    Modliłam się razem z trzyletnią córeczką. Odmówiłyśmy dziesiątkę Różańca i śpiewałyśmy piosenki religijne. Dziękowałyśmy za dar życia i prosiłyśmy za wszystkie dzieci aby rodzice zawsze je kochali i chcieli chronić, przytulać. Później córka malowała kolorowankę o Janie Pawle II, a ja przepraszałam Boga za grzechy antykoncepcji, aborcji, nieposzanowania życia od poczęcia do naturalnej śmierci.
    Prosiłam o siły dla rodzin wielodzietnych. Prosiłam o mądrość dla młodzieży by chciała żyć w czystości przedmałżeńskiej i tworzyć Bogiem silne rodziny, otwarte na życie. Bardzo się cieszę że mogłam uczestniczyć w Krucjacie. Chwała Panu w Jego dziele stworzenia
    ps. Okazuje się, że z dwójką dzieci (młodsze w czasie ‚mojej godziny’ spało) też można znaleźć czas na modlitwę.

  29. s. Beata CSFN pisze:

    Wspólna modlitwa bardzo łączy serca – tak pisała bł. Franciszka Siedliska… Chwała Panu za ten czas 40 dni czyli prawie 1000 godzin!! bez przerwy… Chwała Panu!

  30. Ola pisze:

    ”Za ciosem! A właściwie głosem serca!”
    Poproszono mnie o krótkie świadectwo ws. podjętej akcji 40 Dni Dla Życia – Wielki Post 2012. Cóż można zaświadczyć – hym: po prostu słysząc na falach Radia Maryja o dziele (akcjach) dla Życia Poczętego oraz przeczytaniu w Naszym Dzienniku adresu internetowego tej pięknej akcji- impuls był 1: przystąp; włącz się! jeśli na podanej stronie będą zrozumiałe wytyczne. Zajrzałam; choć krótko (z braku czasu na “kompa”)i one tam były.
    Jestem szczęśliwą mamą 2 synków i dla młodszego na wychowawczym. Zatem czas głównie im poświęcam. Były również obawy: to czy sprostam wyznaczonej godzinie; czy nie zapomnę itp. Ale przygotowałam się i zaplanowałam tak obowiązki, że się udało; chociaż godzina była dla mnie wyzwaniem; wtedy wracał mąż z synem. Było też kuszenie, że nie wytrzymam całej NIEPRZERWANEJ godziny, nie o ilość chodziło, ale o to abym nie ulegała wszelkim rozproszeniom. Po krótkim przygotowaniu rodziny, że do takij akcji przystępuję – udało się. Panu Bogu Najwyższemu dziękuję i byłam bardzo szczęśliwa, gdy pomyślnie godziną tą ukończyłam. Szczęść Bożę Wam.

  31. Magda pisze:

    Moja godzina to 4-5 nad ranem, wczoraj. Bałam się, że zawale. Tym bardziej, że od kilku dni wstawałam o 5 rano do pracy i było mi ciężko się dobudzić, a co dopiero wstać godzinę prędzej… Nastawiłam budzik, który nie zadzwonił. Ale wstałam, wypoczęta, wyspana… Obudziłam się 3 minutki po 4, jakby KTOŚ sam mnie dopilnował. Zakończyłam modlitwę trochę po 5. Ta godzina minęła ekspresowo, a w pracy jak nigdy byłam wypoczęta, wesoła, mimo że miałam najcięższą robotę. Cieszę się, że chociaż oddałam tylko 1 godzinę, czyli tak niewiele, to są z tego tak duże efekty. Poza tym czułam, że w tych staraniach nie jestem sama. Przecież godzinę prędzej, ktoś też się modlił w tej samej intencji, a zaraz po mnie są kolejne osoby. Zastanawiam się na 9-miesięczną adopcją… Ale to już poważniejsza decyzja i większe wyzwanie…

    • SMF od + pisze:

      Magdo,
      ja też wahałam się z decyzją o adopcji 9- miesięczną,
      ale mając świadomość, że są też inni, dodała mi odwagi by ją podjąć,
      zaprosiłam do adopcji bliskie mi osoby tak jakoś raźniej.

      No i moment Bożego Narodzenia,

      to moment narodzenie „mojego” dziecka 🙂
      Odwagi nie jesteś sama 🙂

  32. Dorota pisze:

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Jestem wdzięczna Bogu za to, że pozwolił mi na uczestnictwo w tej krucjacie – “40 dni dla życia”. Ja wiem, że nie ma przypadków, ale wszystko jest działaniem Bożym. Wiele lat temu, gdy byłam bardzo młoda, zgodziłam się na zabicie swojego dziecka. Nie potrafiłam przeciwstawić się ogarniającemu mnie lękowi przed przyszłością i opinią rodziny. Cały czas wiedziałam, że to jest najgorszy czyn na świecie. Przed zawarciem małżeństwa otrzymałam odpuszczenie tego grzechu, jednak ja cały czas o tym myślałam. Pan Bóg dawał mi wiele dowodów na to, że jestem przez Niego nadal kochana, m.in. taki, dla mnie najważniejszy, że urodziłam czworo wspaniałych dzieci, więc bardzo mi pobłogosławił. Ja jednak cały czas myślałam, że niemożliwe jest, żeby Bóg kochał kogoś, kto popełnił takie zło. Kilka lat temu w naszej parafii rekolekcje wielkopostne głosił o. Stanisław Jarosz. A muszę tu powiedzieć, że nie mogłam być na nich we wszystkie dni. Jednak w dniu, w którym byłam, o. Jarosz mówił na temat duchowej adopcji dziecka poczętego i była modlitwa rozpoczynająca podjęcie takiej adopcji. Uważałam, że to jest taki znak od Boga, że Bóg ze mnie nie rezygnuje i że nadal mogę Mu służyć. Oczywiście podjęliśmy z mężem tę modlitwę i nadal to robimy, modląc się na różańcu. Odtąd też zaczęłam dziękować Bogu za wszystkie swoje (pięcioro) dzieci i przepraszać Go, że zawiodłam Jego zaufanie. Teraz, gdy dowiedziałam się o Krucjacie 40 godzin ucieszyłam się, że znowu mogę coś dla Boga zrobić i że On mnie nie odrzuca. Bo ciągle jednak tkwi we mnie taka myśl, że Bóg nie może kochać tak wyjątkowo złej kobiety. Kiedy wysłałam swoje zgłoszenie modliłam się, żeby godzina, która zostanie mi wyznaczona nie wypadła w takim czasie, gdy nie będę mogła, ze względu na jakieś zajęcia, się modlić. I złożyło się idealnie. I to też uważałam za znak. W czasie tej godziny modliłam się w domu na różańcu, Koronką do Miłosierdzia Bożego, a także litanią do św. Józefa. Ta godzina minęła bardzo szybko. Czułam podczas niej wielki spokój i coś, jak gdybym nie była podczas tej godziny sama. Jakbym nie tylko ja się wtedy modliła w tej intencji. Jeszcze chcę napisać, że otrzymana informacja o godzinie, w której mam się modlić sprawiła mi radość, że moja modlitwa też jest bardzo cenna i że wspólnie z innymi mogę uratować wiele istnień. Zdecydowałam się przesłać to świadectwo, bo pragnęłabym pomóc chociaż jednej kobiecie, która była w takiej jak ja sytuacji i podobne myśli towarzyszyły jej przez całe lata.

  33. Justyna pisze:

    Witajcie,
    Dla mnie “moja” godzina wybiła już kilka dni temu. Nie byłam pewna, czy dam radę “aż” godzinę, dłuższa modlitwa w domu do tej pory była trudna. A do kościoła, w którym jest wystawiony Pan Jezus Eucharystyczny nie mogłam dotrzeć. Przyznam się, że zanim wysłałam maila z prośbą o wyznaczenie mi godziny, długo się zastanawiałam i długo zwlekałam.
    Tymczasem… Na początku rzeczywiście było mi ciężko. Oddałam to “ciężko” w intencji, w której czuwałam. I dalej czas minął nie wiadomo, kiedy.
    Dostrzegam pierwsze owoce tej godziny w moim sercu. Najpierw to uwrażliwienie na dar, jakim jest życie, i to już od samego jego początku, tj. od poczęcia. Zaczęłam modlić się w tej intencji, także propagować modlitwę w tej intencji wśród moich znajomych. Powoli dojrzewa we mnie myśl o 9-miesięcznej adopcji dziecka poczętego.
    Dziękuję Bogu za tę godzinę, za kapłana, który swoją postawą zachęcił mnie do włączenia się (On nawet nie wie, że to Jego “wina), za tych, którzy podejmują modlitwę i którzy pracują przy organizacji tego dzieła. Oby w tym wszystkim nasz Pan był uwielbiony, Jemu chwała na wieki.

  34. Magda pisze:

    Moja godzina to 4-5 nad ranem, wczoraj. Bałam się, że zawale. Tym bardziej, że od kilku dni wstawałam o 5 rano do pracy i było mi ciężko się dobudzić, a co dopiero wstać godzinę prędzej… Nastawiłam budzik, który nie zadzwonił.
    Ale wstałam, wypoczęta, wyspana… Obudziłam się 3 minutki po 4, jakby KTOŚ sam mnie dopilnował. Zakończyłam modlitwę trochę po 5. Ta godzina minęła ekspresowo, a w pracy jak nigdy byłam wypoczęta, wesoła, mimo że miałam najcięższą robotę.
    Cieszę się, że chociaż oddałam tylko 1 godzinę, czyli tak niewiele, to są z tego tak duże efekty. Poza tym czułam, że w tych staraniach nie jestem sama. Przecież godzinę prędzej, ktoś też się modlił w tej samej intencji, a zaraz po mnie są kolejne osoby.
    Zastanawiam się na 9-miesięczną adopcją… Ale to już poważniejsza decyzja i większe wyzwanie…

  35. Joanna pisze:

    Moja godzina modlitwy to 1 marzec 8-9 rano.Ucieszylam sie bo tego dnia bylam wolna z pracy,29 lutego dowiedzialam sie, ze bede pracowala na noc z 29 na 1 marca.Prace skonczylam o 7.10 i szybko do domu.Gdy zaczelam sie modlic poczulam jak bardzo jestem zmeczona po pracujacej nocy.Oczy same zaczely sie kleic, myslalam ze nie dam rady, ale poprosilam Matke Najswietsza o pomoc, pomimo zmeczenia dalam rade ,a nawet dluzej sie modlilam niz godzine.

  36. Basia pisze:

    Witam 🙂
    Modliłam się pierwszy raz w takiej krucjacie. Cały dzień oczekiwałam godziny, w której mogłam się pomodlić. Modlitwa przypadała mi w piątek od godz.23- 24.
    I byłam zdruzgotana,że przypomniało mi się o tej modlitwie pół godziny później… ;(
    Błagałam Boga, aby mi wybaczył,że zapomniałam,że nie przypilnowałam sobie tej godziny tak szczególnie. Modliłam się 2 razy koronką do Miłosierdzia Bożego i Różańcem. Modlitwa była ciężka, walczyłam z sennością i zmęczeniem, ale Bóg dał mi poznać w trakcie tej modlitwy,że przez trudy tej modlitwy jakby „przez sen” trzymam na rękach to dzieciątko kochane i że się uśmiecha. To była wielka łaska. Przez moje roztargnienie modliłam się od 23.30 -24.30.
    Niech będzie Bóg Uwielbiony. Jemu Chwała i Cześć i Uwielbienie!

  37. Joanna Błońska pisze:

    Dziękuję bardzo za zorganizowanie Krucjaty.
    Modląc się, towarzyszyła mi świadomość, że uczestniczę w czymś niesłychanie ważnym. Czułam też silny związek ze wspólnotą wszystkich osób, które zdecydowały się na udział w modlitwie.
    Czas mojej modlitwy (1.00 – 2.00 sobota) Pan wybrał znakomicie, ponieważ nic nie stało na przeszkodzie abym po powrocie z nagrania w radiu mogła skupić się na modlitwie (około 24.00)
    Czasami zdarzało się, że zasypiałam na modlitwie, nawet w dzień. Nie zasnęłam, dotrwałam.Chwała Panu!
    „Powierz Panu swoją drogę, On sam będzie działał” (Ps 37,5)

  38. Anita pisze:

    Witam. U mnie było zupełnie inaczej.. jestem trochę zawiedziona. Zazwyczaj z powodu bólu nóg który mi towarzyszy od kilku lat chodziłam spać bardzo póżno. Moja modlitwa była wyznaczona na godzinę od północy do 01:00 . Sądziłam że dam rade ,bardzo mi na tym zależało żeby pomodlic się w tak ważnej intencji. Kładąc się do łóżka czułam się strasznie śpiąca, towarzyszył mi lekki ból głowy. Ok godz 23:00 spałam , próbowałam się rozbudzić ale cos mi nie dawało, mój ból głowy się nasilał. Czułam ze nie wytrwam do północy i tak tez było. Usypiałam i budziłam się i tak do północy , po 24 towarzyszył mi ogromny ból głowy który nie dał mi się modlić, odmówiłam tylko 10 różanca, tyle byłam w stanie. Po chwili zasnęłam z ogromnym bólem głowy i uczuciem takim jak gorączka a wcale jej nie miałam. Rano byłam zła sama na siebie że podjęłam się a nie dałam rady. Teraz zrozumiałam że to Bóg kierował moim ciałem i to on miał w tym konkretny cel. dziękuje mu za to, że wysłuchał moich modlitw i pokazał mi że… wybaczył. Chwała Panu!

  39. Mirosława pisze:

    Swoj komentarz piszę z małym poślizgiem z przyczyn obiektywnych.Moja godzina modlitwy przypadla na czas czterdziestogodzinnego nabożeństwa w parafii, co sprawilo mi ogromną radość ,że mogę oddawać to dzielo przed Najświętszym Sakramentem. Uczucia jakie mi towarzyszly w rozmowie z Jezusem twarzą w twarz to wielka wdzięczność , radośći duma ,że biorę udzial w tej akcji obrony życia.To ,że mogę uwilbiać Boga w dzieciach nowo poczętych ,ich rodzicach , oddawać ich opatrzności Bożej.Niech będzie uwielbiony Jezus we wszystkich , ktorzy podjęli dzielo modlitwy w intrncji nienarodzonych.

  40. Maria Kozłowska pisze:

    Szczęść Boże!!! Co to za cudowny pomysł z tą modlitwą. Namówiłam także moją siostrę Danusię (63L.) i jej godzina wypadła 2.03. od 17- do 18. Danusia była wtedy na Drodze Krzyżowej dla dzieci, a potem została w kościele z różańcem. Moja (Maria l.64) godzina modlitwy przypadła na 3.03. od godz. 00-do 1. Ja modliłam się w domu, zapaliłam świecę, i odmówiłam Tajemnice Szczęścia oraz Tajemnice Radosne Różańca św., i modlitwy do Ojca Pio. To był cudowny czas -utonęłam w modlitwie. W Tajemnicach Szczęścia opisywana jest męka i cierpienie Pana Jezusa- I tak mi się wydawało ze te biedne dzieciątka też taką mękę przechodzą jak są wyszarpywane z matek. Oby każda matka urodziła swoje poczęte dziecko – proszę Cię Panie!!!

    Dziękuję zarządzających kontem za przysłanie na mój adres godziny dla siostry. Danusia mieszka w innym punkcie miasta ( Poznań ) nic nie umie na komputerze, chociaż go ma, ale miedzy nami stale jest gorąca linia telefoniczna. Niech będzie Bóg Uwielbiony!!!!!!!!!!!!!!!
    Maria.

  41. Małgorzata Wąsowska pisze:

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
    Moja godzina była 6-go marca pomiędzy godziną 9:00 a 10:00. Musialam nieco przemodelować swoje plany ale nie było z tym większych problemów. Już w drodze do domu kwadrans przed dziewiątą modliłam się. Gdy dotarłam do domu nie było jeszcze dziewiątej. Mogłam więc spokojnie uklęknąć i włączyć się w ten wspaniały łańcuch modlitewny. Wybrałam różaniec, rozważałam część radosną i światła. Dziękuję Bogu za ten błogosławiony, dobrze wykorzystany czas. Wielkie dzięki za tę potrzebną akcję, ufam, że kiedyś będzie nam dane zobaczyć jej owoce. Pozdrawiam serdecznie organizatorów i wszystkich, którzy się włączyli do modlitwy, Szczęść Boże!
    Małgorzata

  42. Elżbieta Piwowaron pisze:

    +LJCH!

    „Moja” godzina wypadła w czasie pracy.

    Wcześniej powłączałam liczne „przypominajki”, żeby przypadkiem nie przegapić. W ciągu dnia, w biegu to może się zdarzyć.

    Poprosiłam o zwolnienie na tę godzinę i pobiegłam do pobliskiego kościoła.
    Odmówiłam Tajemnice Radosne i Bolesne Różańca św. z rozważaniami przed każdą Tajemnicą. Godzina przebiegła nie wiadomo kiedy!
    Mimo dnia roboczego cały czas ktoś wchodził i wychodził żeby oddać cześć Najświętszemu Sakramentowi w Tabernakulum. Ani przez chwilę nie byłam sama! Ani przez chwilę mi to nie przeszkadzało. W sercu zapraszałam wszystkich do modlitwy.

    Wcześniej dwukrotnie podejmowałam adopcje duchowe poczętych dzieciątek.
    Biorę udział w Krucjacie Różańcowej w intencji Ojczyzny.
    Należę także do Kółka Różańcowego.

    Akcja znakomita. Jestem wdzięczna pomysłodawcom i organizatorom.
    Jeśli brakuje chętnych proszę o następną godzinę.

    Z Panem Bogiem!!!

    P.S. Zostałam w pracy troszkę dłużej, żeby odpracować.

  43. Anna pisze:

    Jestem emerytką. Jestem również “moherem” tj wierną słuchaczką Radia Maryja. To w Radiu Maryja dowiedziałam się o Krucjacie 40 Dni dla Życia, ktorą z radością podjęłam. Zawsze byłam po stronie życia. Pamiętam szok, jaki przeżyłam jako młoda dziewczyna, kiedy dowiedziałam się, że są takie matki, które z pomocą lekarzy zabijają swoje dziecko w łonie. Wstrząśnięta tą wiadomością – rozmawiałam o tym z mamą – w duchu poprzysięgłam sobie, że ja nigdy niczego takiego nie uczynię. Pan Bóg nie poddał mnie takiej próbie, nie musiałam wybierać, wyszłam zamąż, urodziłam troje dzieci, które razem z mężem otaczaliśmy troską od samego poczęcia, oraz starali się wychować jak najlepiej. Dziś są to dorośli ludzie i mają swoje dzieci, moje zasady wszczepiałam im , bo też z nimi prowadziłam rozmowy na te tematy. Kiedy powstała w Kościele Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego włączałam się co roku w tą akcję, podejmując adopcję duchową. Krucjata 40 Dni Dla Życia bardzo mi się spodobała, a termin mojej modlitwy -3-go marca niezwykle mi odpowiadał z tej racji, że to pierwsza sobota miesiąca. Dla mnie pierwszy piątek i pierwsza sobota są bardzo ważnymi dniami w miesiącu. W dniu mojej modlitwy po przebudzeniu i ofiarowaniu Panu Bogu dnia miałam na uwadze moją godzinę modlitwy, potem bieg dnia wciągnął mnie w swoje tryby. Rano z grupą należącą do Żywego Różańca, odmawialiśmy w kościele różaniec jako wynagrodzenie Niepokalanemu Sercu Maryi. Potem zajęłam się przygotowaniem posiłku dla rodziny, jeszcze trzeba było zrealizować zaplanowane odwiedziny, a wracając myślałam o wieczornym Nabożeństwie I-wszej soboty, a po nim mszy św.Już na schodach idąc do mieszkania poczułam niespokojne “szarpnięcie serca” i myśl – modlitwa. Popatrzyłam na zegarek, zbliżała się godz 16-ta, czas rozpoczęcia mojego “dyżuru modlitewnego”. Podziękowałam mojemu Aniołowi Stróżowi za przypomnienie i rozpoczęłam modlitwę. Modliłam się w domu, w swoim pokoju. Podczas modlitwy uświadomiłam sobie, że jestem małym ogniwem, głosikiem w chórze wołającym o ratunek dla życia. Policzyłam, że jest nas dużo, w każdą dobę 24 osoby x 40 dni to jest nas 9600 osób, to już potężny głos. Po skończonej modlitwie udałam się do kościoła jak to mam w zwyczaju w pierwsze soboty. Tam również prosiłam, aby nasza Krucjata przyniosła owoce jakich oczekujemy. Postanowiłam też, podczas tych dni wielkiego postu pamiętać w modlitwie, na nabożeństwach wielkopostnych , mszach św, o Krucjacie, jej inicjatorach i tych, którzy podjęli się trudu wprowadzić ją do realizacji. Wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do powstania tej Krucjaty, wszystkim biorącym udział w modlitwach, obsługujących to dzieło, serdecznie dziękuję i polecam ich Panu Bogu w swoich modlitwach. Ps. od kilku lat jestem wdową.

    • Małgorzata pisze:

      Uważam, że to bardzo ważna inicjatywa i taka wspólna modlitwa ma ogromną moc, przykro mi, że niektóre osoby zapomniały, trzeba ze wszystkich sił starać się, aby modlitwa była nieprzerwana, w obronę życia włączają się też osobowości telewizyjne, ja dodatkowo uczestniczyłam w akcji Uratuj świetego, tam celebryci popierali życie, to ważne, aby dawać świadectwo w tej ważnej sprawie, bo ciągle próbuje się ośmieszyć sprawę ochrony życia, że w tej sprawie tylko ciemnogród popiera tę akcję.
      pozdrawiam i dziękuję szczególnie tym, którzy modlili się w środku nocy, ja dostałam godz. na moje możliwości 22-23. pozdrawiam Małgorzata

  44. Asia pisze:

    Witam serdecznie, cieszę sie że mogłam, miałam zaszczyt uczestniczyć tak wielkim dziele, zachęcam innych do włączenia się w tego typu akcje, dzięki temu ma się uczucie że jest się ważnym i potrzebnym i że nawet będąc w domu można uratować czyjeś życie! Pozdrawiam w Panu Naszym

  45. Iwona pisze:

    Szczęść Boże ! Moja godzina przypadła na 00-01.Mieszkam w Warszawie i zaczęłam szukać kościoła,w którym mogłabym spędzić tę godzinę przed Najświętszym Sakramentem.Znalazłam kościół pw MB Jerozolimskiej,gdzie jest Monastyczna Wspólnota Sióstr i Braci Jerozolimskich i akurat z czwartku na piątek jest całonocna adoracja.Pojechałam tam z mężem.Wnętrze o ,,surowym” wyglądzie zrobiło na mnie wrażenie.Odmówiłam Drogę Krzyżową,Koronkę i Różaniec.Godzina minęła jakoś szybko.Na nocny autobus nie czekaliśmy długo i zadowoleni wróciliśmy do domu.Druga godzina była przeznaczona dla koleżanki i wiem,że spędziła ją na modlitwie w domu między 02-03. Serdecznie pozdrawiam!

    • Elzbieta pisze:

      Dziekuje Panu Bogu za ta godzine czsu mojej modlitwy ktora trwala od godz.(10-11 wtorek) Poswiecilam te godzine w sposob szcegolny odmawiajac Rozaniec Sw. , Nowenne do Matki Bozej Czestochowskiej , oraz Koronke do Milosierdzia Bozego.Wirze,ze przez moja modlitwe zostalo uratowane dziecko ,badz tez matka,Chwala Panu za Jego Dzielo Stworzenia.Pragne goraco podziekowac Bogu za te godzine i za Wszystkich ktorzy ,pracuja i zachecaja w organizacji tego dziela,oby w tych wszystkich naszych modlitwachnasz Pan byl Uwielbiony Jemu Czesc i Chwala na wieki.

  46. Julia pisze:

    Moją godzinę modlitwy spędziłam w kościele przed Najświętszym Sakramentem, modląc się na Różańcu, modlitwa przed żywym Bogiem, przez ręce Maryi. Polecam serdecznie! Niech żyją dzieci!!

  47. Monika pisze:

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

    Chciałam podzielić się z Wami moim przeżyciem związanym z Duchową Adopcją Dziecka Poczętego.Dwa razy podjęłam się Duchowej Adopcji,modląc się przez dziewięć miesięcy za nienarodzone dzieci.Teraz w okresie Wielkiego Postu po raz kolejny zdecydowałam ,że chcę pomóc matkom i ich nie narodzonym dzieciom,modląc się za nie w konkretnej godzinie i dniu wyznaczonym mi przez Patronat tej szlachetnej akcji.Dzień i godzina jaki mi przypadły to środa godz.15-16,był to czas rekolekcji w mojej parafii. W tym dniu byłam w pracy i na ten czekany czas udałam się do pobliskiego kościoła.Modliłam się przed Najświętszym Sakramentem,Koronką do Miłosierdzia Bożego i Koronką do Najświętszego Sakramentu.Odmówiłam też różaniec w intencji nienarodzonych dzieci i ich matek.Bardzo czekałam na tą godzinę aby móc wypraszać upragnione łaski w ww.intencjach.Jest to wielka radość mieć świadomość,że gdzieś tam w świecie są dzieci,które żyją dzięki naszej modlitwie i naszemu wstawiennictwu i świadomość bycia duchową matką…….
    Wszystkich Was kochani gorąco zachęcam do przyłączenia się do tej jakże szlachetnej akcji i służenia innym modlitwą.

    Szczęść Wam Boże
    Monika

  48. Paweł pisze:

    Szczęść Boże,
    moja godzina modlitwy przypadła w środę 07.03.2012 w godz. 19-20. Przygotowywałem się poprzez ścisły post tego dnia. Spodziewałem się spokoju i lekkości w modlitwie, a tutaj jakby ktoś wokół mnie krążył ciągle przeszkadzając. Modliłem się z Modlitewnika Obrońcy Życia i Rodziny ks. Dziewieckiego odmawiając koronkę do Bożego Miłosierdzia, Różaniec oraz modlitwy przeznaczone w tym dniu do odmówienia w modlitewniku.
    Niecha Matka Boża ma w swojej opiece dzieci poczęte i wszystkie rodziny.
    Modlił się Paweł Krzysteczko z parafii w Paniówkach w archidiecezji katowickiej w dekanacie Knurów.

    Bóg zapłać za nieustający łańcuch modlitewny.

  49. Aneta pisze:

    Szczęść Boże, moja godzina była w nocy od 3 do 4…. Budzik nastawiony w telefonie… co 20 min budziłam się z lękiem czy aby dobrze go nastawiłam  Powiem szczerze, nie było łatwo! Ale dałam radę i byłam bardzo szczęśliwa…. przedłużyłam modlitwę o parę minut w razie gdyby kolejna osoba trochę „zaspała” Dziękuję wszystkim za wspólną modlitwę !!! Chwała PANU !!!

  50. Gosia pisze:

    Witam serdecznie, dziękuję Wam wszystkim za modlitwę. Moja godzina modlitwy przypadła na szczęście w czasie snu moich dzieci. Nie była to łatwa godzina, bo ciągle coś mnie rozpraszało, myśli przeszkadzały, do tego jakieś niewyobrażalne zmęczenie. Modliłam się za dzieci ale również prosiłam za matkami i ich rodzinami, by przyjęły z miłością poczęte życie. W ostatnich minutach obudziła się moja 2 letnia córka z krzykiem „mama”. Utulając ją do snu, w duchu nadal się modliłam. Patrząc na zasypiające dziecko lęk mnie ogarną i tęsknota za tymi maleństwami nienarodzonymi.
    Dobry Ojcze miej nas wszystkich w swojej opiece.

  51. Alina Król pisze:

    Moja godzina miała miejsce tydzień temu/0-1sza,5 tego marca/.Włączył się również mój mąż by było nam raźniej.On też bierze udział ale ma późniejszy termin./Wzięliśmy do ręki różańce i odmawialiśmy Różaniec z bł.Janem Pawłem 2 korzystając z płyty CD dołączonej do Gościa Niedzielnego./nagranie pochodzi z Różańca odmówionego z udziałem Ojca Świętego w katedrze w Koszalinie w 1991 r./Cały Różaniec trwa ponad godzinę ale ja rygorystycznie po godzinie wyłączyłam CD i pozostałe tajemnice Chwalebne :Zesłanie Ducha św.,Wniebowzięcie i Ustanowienie Maryji Królową Nieba i Ziemi odmówiłam w kolejną noc.Wspólna modlitwa nas zbliżyła
    i jest mi łatwiej o życzliwość w stosunku do Męża.Kilkakrotnie brałam udział w 9-cio miesięcznej Krucjacie w intencji Dzieci Nienarodzonych.Jestem szczęśliwą babcią szóstki wnucząt i myślę,że coś w tym jest

  52. Hania pisze:

    Szczęść Boże! Mam na imię Hania i chcialam sie podzielic moim przeżyciem podczas tej swietej godziny,jaka byla moja modlitwa rozancowa w intencji dzieci nienarodzonych. Jeszcze nigdy nie zdarzylo mi sie z taka miloscia ,delikatnoscia i suptelnoscia odmawiac modlitwy rozancowej jak w tej intencji,przewaznie kiedy sie modlilam bywalo zwyczajnie i modlitwy moje nie trwaly przez jedna godzine,raczej byly krotsze,a w tej intencji jakby cos sie zmienilo,nie dosc ze czekalam juz od kilku dni,zeby sie pomodlic to nadodatek,modlitwa moja byla przepelniona ogromnym szczesciem,pogoda ducha i przedewszystkim obecnoscia samego Pana Jezusa i Maryji i zeby jeszcze bylo malo to, ta jedna godzina przeleciala tak szybko,jakby chwila laski,odmawialam ja z taka lekkoscia przepelniona obecnoscia mojego Pana Jezusa Chrystusa.Naprawde spedzilam ta chwile majestatycznie i zycze wszystkim ktorzy beda sie modlic za nasze dzieciatka o taka sama laske ,jaka spotkala mnie.Chwala Panu ze obdarza nas tak przecudowna miloscia.Chwala Panu…

  53. Beata pisze:

    Szczęść Boże! Moja godzina minęła bardzo szybko! Odczuwałam jakąś radość móc sie modlić w intencji dziecka poczętego. Dlatego na pewno w dalszym ciagu będę brała udział w podobnych akcjach. Z Panem Bogiem…

  54. Ewa pisze:

    Szczęść Boże ! Cieszę się, że mogłam wziąć udział w tak wspaniałym dziele. Moja modlitwa w intencji poczętych dzieci minęła 5 marca, ale na pewno nie była to ostatnia modlitwa w tej intencji. W czasie tej godziny odprawiłam Drogę Krzyżową, Radosną część Różańca i Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Patrząc w twarz Pana Jezusa byłam bardzo skupiona i czułam Jego obecność przy mnie. Czas minął bardzo szybko i byłam szczęśliwa, że mogłam przyczynić się do uratowania Tych najbardziej niewinnych ” Istotek” Dziękuję Bogu za tę godzinę. Z Panem Bogiem

  55. Justyna pisze:

    Witajcie;
    Moja godzina już minęła kilka dni temu. To było niesamowite doświadczenie – wśród zgięłku codziennego życia, zabiegania i tysięcy spraw była godzinka, którą spędzilimy razem – ja, Bóg i Maleństwo. Wierzę głęboko, że przyjdzie na świat i będzie mogło oglądać i cieszyć się pięknem życia każdego dnia. Próbujcie, na prawdę warto. To był też czas dla mnie, czas, który przyniósł mi ogromną radość. Dlatego zachęcam wszystkich, aby poświęcić godzinę dla kogoś innego a zyska się naprawdę wiele.

  56. Michał pisze:

    Miałem to szczęście, że trafił mi się czas, który pozwolił na modlitwę w kościele, przed Najświętszym Sakramentem. Nie do opisania, cudowne doznanie i doświadczenie. Czułem prawdziwe, żywe i silne działanie modlitwy. Czułem jakbym sam ofiarował małą cząstkę życia, mojego życia komuś, kto czeka niecierpliwie…
    Czułem wielką radość, każdemu tego życzę 🙂
    Pozdrawiam wszystkich zaangażowanych i zachęcam niezdecydowanych :))
    Michał

  57. Artur pisze:

    Zachecam goraco do tego wspanialego dziela.
    Potwierdze za innymi wpismi,chwila z ktora przejmujesz modlitwe za zycie od osoby przeciez tobie nieznanej,jakby dusza z Rozancem klaniala sie tobie mowiac w sercu…Bracie to dzielo jest teraz w twoich rekach,wytrwaj az do momentu przekazania tego nastepnemu anonimowemu bratu/siostrze,osobiscie doswiadczylem sprzeciwu zla dla tego dziela,dla mnie to potwierdzenie ze ta modlitwa jest lancuchem pentajacym zlego.
    Oczywiscie Wszechmogacy Bog go zmiazdzyl w nicosc!
    Bog z wami bracia siostry nieznajomi a tak bliscy i zjednoczeni w tym Dziele!

  58. s.Inez pisze:

    Bogu niech będą dzięki za taką akcję.Tak wielu różnych ludzi modli się za te Maleństwa.Bardzo się cieszę, że włączyłam się w tę modlitwę.Ta godzina modlitwy, to był niesamowity czas łaski.Przeszła tak szybko.Dziękuję Bogu za ludzi, którzy przeprowadzają to wielkie i łączące ludzi dzieło, aby ratować zagrożone i jakże bezbronne życie.Przecież to tak wielki cud, tak wielki dar.Jakże wielka jest miłość Boga, aż słów brakuje.

  59. kasia pisze:

    moja godzina 8-9 rano .. 🙂 długo czekałam na tą chwilę i wybrałam różaniec połączony z lekturą Pisma Świętego.. otworzyło mi się w miejscu tzw rzeź niewiniątek..przed modlitwą zapaliłam świecę.. i zamknęłam się w pokoju na klucz żeby nikt mi nie przeszkadzał 😉 czas minął bardzo szybko..aż za szybko..kilka razy próbowałam zdmuchnąć świecę ale dalej się paliła więc pomyślałam , że może przedłużę modlitwę o kilka minut w razie gdyby ktoś się spóźnił 😉 gorąco pozdrawiam szczęść Boże

  60. SMF od + pisze:

    Niech będzie Bóg uwielbiony…

    To niesamowite doświadczenie i zaproszenie do dzieła stworzenia.
    moją modlitwą włączam się w ten wielki dar
    Ż Y C I E

    Moja godzinna modlitwa przypadła mi 3-4 nad ranem,
    o tej porze przekręcam się na drugi bok, a tymczasem

    klękłam przed NAJŚWIĘTSZYM, z różańcem w ręce…
    Ty Panie wiesz…
    Ty wszystko wiesz…

    Niech będzie Bóg uwielbiony…

  61. Marzena pisze:

    Moja godzina modlitwy mineła.Chciałam napisać bardzo krótko -nie pamiętam kiedy tak cieżko było mi się skupić na modlitwie , nie pamietam kiedy tak intensywnie przypominały mi się rzeczy , które mam załatwić i chociaż poszłam do kościoła i czuwałam przed Najświeszym Sakramentem wszystko rozpraszało moją uwagę .Wtedy przyszła bardzo ciekawa refleksja …..jak bardzo szatan walczy ze mną i nie chce zebym się modliła i jak WAŻNA jest taka inicjatywa jak ta.

    Wytrwałam ale było cieżko a wydawało się , że to TYLKO jedna godzina 🙂

    Pozdrawiam

    • Malgorzata pisze:

      Juz wielokrotnie slyszalam zdanie, ze ” gdzie przychodzi dziecko na swiat, tam Pan Bog zawsze pomoze” – najlepszym przykladem jest moja mama,ktora przed ponad 30-toma laty wbrew opinii lekarzy zdecydowala sie mnie urodzic (miala bowiem juz 42 lata, bardzo powazne klopoty zdrowotne i dwojke malych dzieci). Ryzykowala bardzo duzo ( przede wszystkim wlasne zycie) i … dzisiaj moje prawie czternastoletnie dziecko swiata poza nia nie widzi.
      Ale ja powyzsze zdanie nieco przekrece – kto sie za nienarodzonym Dziciatkiem wstawi, temu Pan Bog zawsze pomoze. Otoz meldujac sie w wielkopostnej akcji „40 dni dla Zycia” mialam olbrzymie obiekjcje, czy podolam.Bo przeciez nie wystarczy tylko „wyklepac” pacierz.
      Bo przeciez to wielkie wyzwanie – WALKA o kazde dziecko, kazda dusze.Zlozylo sie jednak tak, ze oboje z mezem dostalismy termin w jednym dniu, ja godzine po nim. I postanowilismy pomodlic sie razem.Przez dwie godziny .To byly „az” dwie cale i „tylko” dwie godziny (bo czym one sa w porownaniu z cala wiecznoscia), ale jednak jedne z NAJPIEKNIEJSZYCH godzin mojego zycia.Minely jak w okamgnieniu, ale ani przez jedna minute nie stracilam ani sensu , ani tematu przewodniego naszej modlitwy . I chyba oto w Wielkim Poscie chodzi – starajmy sie zmieniac, zmieniac samych siebie i innych. Dajmy szanse kazdemu, nawet temu Najbezbronniejszemu.Namawiam wszystkich do wziecia udzialu w tej pieknej akcji, bo dzieki niej i my juz zyjacy mozemy sie stac lepsi!!!!!!
      M.D.

  62. Teresa pisze:

    Witam
    Moja godzina modlitwy minęła 14 marca.
    Oczekiwałam na swoją godzinę z niecierpliwością. Ostatnio wiele dzieje się w moim życiu i dlatego często na modlitwie mam rozproszenia.
    W tym wypadku pięć minut przed moją godziną uklękłam i poprosiłam Ducha świętego aby pomógł mi opanować moje myśli. Na początku modlitwy odczuwałam wielką tremę i strach i czy podołam… Po skończonej modlitwie poczułam się jak maratończyk który przyjął pałeczkę i podał dalej aby ktoś inny mógł dobiec do celu. Poczułam taką jedność z ludźmi którzy modlili się prze de mną i po mnie że to jest trudno opisać.

    Pozdrawiam

  63. Mariusz Trębicki pisze:

    Czekałem intensywnie kilka dni na ‚moją’ godzinę. Wpisałem do kalendarza, aby mi nie umknęła w natłoku zajęć. Spędziłem ją na adoracji Najświętszego Sakramentu dzieląc czas na koronkę, ciszę i część różańca. Błogosławiony czas łaski. Poszerzania przestrzeni dobra i wolności. Poszerzenia Królestwa. Ta modlitwa nie pozostaje bez odpowiedzi. Kościół był zimny, więc mogłem także ofiarować choć trochę wysiłku.

  64. Justyna pisze:

    Szczęść Boże! Moja godzina modlitewnego czuwania minęła niespodziewanie szybko. Miałam poczucie, że uczestniczę w Wielkiej Sprawie. Obawiałam sie, czy dam radę wytrwać w godzinnym czuwaniu, ale omodliłam wcześniej ten czas a nawet pościłam jeden dzień w tej intencji( tzn. mojego czuwania).Pan Bóg pomógł i Chwała Panu! Jak co roku wybieram się 24 marca na Jasną Górę na Pielgrzymkę Obrońców Życia, nie poprzestałam więc na tej jednej godzinie. Bóg Wam zapłać za tę inicjatywę.

  65. Tomasz pisze:

    Sześć Boże!:-) Alarm w zegarku był ustawiony na 6:00 (godzina do „tylu” mieszkam w Zjednoczonym Królestwie), chciałem się obudzić o 6:15 bym mógł zjeść śniadanie przed modlitwa, po piątkowym poście. Moja zona chciała na 6:00 by moc mnie następnie obudzić, zaspała!….:-( Ale mój Anioł Stróż nie zaspał, dostałem „kopniaka” i przebudziłem sie o 6:30. Poranna modlitwa, kuchnia, śniadanie jest na styk:-D. Płomień, swieca, klękam, różaniec w reku. Odmówiłem Tajemnice Radosna, Tajemnice Bolesna, Tajemnice Chwalebna w naszej intencji. Zakończyłem 1-2 min po 9:00 (u mnie 8:00). Podjąłem to zadanie z prostych powodów:
    – jeżeli chcesz zmieniać świat (a świat się zmienia zaczynając od siebie!!!), bez modlitwy nie ruszysz z miejsca nawet na jeden micrometr.
    – 35 lat temu moja Mama na pewno rozważała ta możliwość, pamiętając ze to był 1976 wiec, aborcja była legalna i dostępna. Byla samotna matka, mieszkała u swoich rodziców w dwu pokojowym mieszkaniu w 6 osob i ja miałem być 7.Ale tego nie zrobiła…. Chwała jej za to:-)xxx.
    – poznałem osobiście dziewczęta-matki, które zabiły swoje dzieci. Te kobiety już nie zaznają spokoju ducha bez interwencji Pana Boga, po prostu nie mogą sobie tego wybaczyć…. Biedne dusze. Podsumowując chce powiedzieć, ze rzeczywiście „moja godzina minęła, ale pozostawiła ślad w moim sercu”. Za każdym razem jak pomyśle o tym co zrobiłem, zapala się ogień miłości w moim sercu. Po wieczornej modlitwie, gdy leżałem w łóżku, zapytałem Pana Boga, czy mu się spodobał ten uczynek. W jednym chwili poczułem uczucie milosci przenikające moje serce, a oczy napełniły sie wielkimi łzami, które wypłynęły i roztrzaskały sie na poduszce… Niech wam Pan Bóg błogosławi, w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, amen.

  66. Krysia pisze:

    Bardzo wzruszyłam się i czułam się zaszczycona,że otrzymałam swoją godzinę w krucjacie Modlitw dla Dziecka Poczętego. Zapisałam sobie w kalendarzu, który wisi w moim pokoju na ścianie – 12 marzec godzina 13 – 14. Czułam ogromną odpowiedzialność za tę godzinę. Wiemy,jak to szatan lubi przeszkodzić w takich sytuacjach,ale bardzo chcieć,to móc. Poprosiłam swojego Anioła Stróża ,aby modlił się wraz ze mną. Rozpoczęłam kilka minut przed godziną 13.00 rozważaniem części Radosnej Różańca Świętego ,później przygotowanymi na ten czas Psalmami i innymi wezwaniami. Między modlitwami prosiłam i przepraszałam swoimi słowami. Gdy zerknęłam na zegar,to ku mojemu zdziwieniu była już godzina 14.03 . Poczułam wielką radość,że mogłam przyczynić się z całego serca jako kolejna ,,cegiełka,, w tej cudownej sprawie.

  67. S. Stella pisze:

    Szczęść Boże!
    Jestem katechetką, pracuję w gimnazjum. Godzina, którą mi zaproponowaliście na modlitwę w intencji życia, była po ludzku rzecz biorąc trochę niepraktyczna= kłopotliwa… miałam wówczas lekcje z super rozbrykaną i rozrywkową klasą, ale zaryzykowałam i zaproponowałam Młodym, żeby mi pomogli… o dziwo chętnie się zgodzili. Odmówiliśmy część różańca.Fakt- troszkę mamrotali pod nosem, niektórzy spali, inni robili jeszcze inne „niepobożne” rzeczy, o których pisać tu nie wypada, ale oddałam Panu ten czas i wierzę,że jest owocny.
    Cieszę się, że zainicjowaliście akcję.
    Niech Dobry Bóg będzie uwielbiony w każdej minucie naszej modlitwy i ochrania Swą Miłością poczęte dzieci i ich rodziców. Amen.

  68. Zosia pisze:

    Na temat akcji 40- dniowej modlitwy dowiedziałam się z Internetu i to na 2 dni przed jej rozpoczęciem. Trochę obawiałam się, jaka godzina zostanie mi przydzielona, ale mimo to wysłałam zgłoszenie, choć nie byłam tego pewna, gdyż myślałam, że pewnie jest już za późno. Gdy dostałam e-mail z informacją zwrotną, byłam zaskoczona. Obawiałam się, że modlitwa przypadnie np. na czas, kiedy będę w pracy i nie będę mogła się modlić. Jednak Pan Bóg zna mój harmonogram dnia i nie pozwolił, by ta godzina została stracona. W dodatku był to 13 marzec, więc czułam pomoc Maryji. Zapisałam sobie tę datę, żeby tylko nie zapomnieć o tym dniu!Modlitwa przypadła w godzinach nocnych (3.00-4.00). Nastawiłam budzik w komórce. Był to dobry czas. Lubię modlitwę nocą, bo wtedy Pan Bóg przemawia w swym Słowie „ze zdwojoną mocą”. Modliłam się moją ulubioną modlitwą brewiarzową, a Słowo Boże nie dotyczyło konkretnie mnie, ale było o wybranym narodzie Izraela, o jego zachowaniu i tak odniosłam je do tej walki w obronie życia, że dziś człowiek, tak jak Izrael ma swój pomysł na życie i chce likwidować sytuacje niewygodne. Został mi jeszcze czas na modlitwę, więc odmówiłam Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Położyłam się jeszcze do łóżka, gdyż do wyjścia do pracy pozostało trochę czasu. Obawiałam się, że nie będę mogła na powrót zasnąć, ale nie trwało to długo. Byłam szczęśliwa, że mogłam uczestniczyć w tej modlitwie i myśl, że o każdej porze ktoś czuwa dawała radość. To była wielka łaska dla mnie!

  69. Krzysztof pisze:

    Szczęść Boże
    Miałem termin 13 . 03 godz. 17 , w tym czasie w mojej parafi były rekolekcje .
    O godz 16,40 poszedłem do Kościoła .
    16,45 przystąpiłem do Spowiedzi św. w intencji adopcji duchowej . od godz 16,50 do 18 modlitwa inwidualna przed Najświętszym Sakramentem – odmówiłem Różaniec [ część Radosna i Bolesna oraz Koronkę do Miłosierdzia Bożego]
    O godz 18 uczestniczyłem w Mszy św. a także przyjąłem Najświętsze Ciało Pana Jezusa w intencji nienarodzonego dziecka .

    Napiszę jeszcze o pewnym wydarzeniu , chociaż wiem że może tego nikt nie zrozumie .

    10.03 nad ranem przyszedł do mnie Anioł
    zapytał czy chcę adoptować dziecko .Odpowiedziałem z radością TAK .
    Wtedy Anioł rozwinął rulon [ długa kartka ] na niej były zapisane imię i nazwisko [ lista , wyglądało tak że w czasie poczęcia w Niebie przyznawane są imiona ] następnie wskazał na jedno nienarodzone dziecko , powiedział i pokazał
    – mężczyzna ciemnej karnacji lat 34 oraz kobieta blondynka lat 22 , chcą szybko usunąć ciąże
    i to dziecko adoptujesz .

  70. Anna pisze:

    Witam serdecznie. Moja godzina w rzeczywistości okazała się nie moją godziną i dlatego jeżeli jest taka możliwość to poproszę o kolejną. Ale ślad niewątpliwie w naszych sercach pozostał. Ale tak króciutko: wstępnie zapomniałam o tej Godzinie i umówiłam się ze znajomymi, aby jechać odwiedzić koleżankę po operacji. Przypomniało mi się 2 dni wcześniej, że jest to czas, który obiecałam Komuś innemu. Pan Bóg jednak miał wszystko w swoim ręku, gdyż jednocześnie mąż oświadczył, że bierze na ten dzień urlop (bez żadnego konkretnego powodu). 24 godziny rozmów i zgodził się mnie zastąpić podczas tej Godziny, a ja miałam nie odwoływać spotkania tylko spełnić też dobry uczynek i odwiedzic chorego. Pół godziny przed wyjazdem dostałam telefon od jednej z uczestniczek wyjazdu, że nie jedzie bo idzie do szpitala. Korzystając z męża urlopu załatwiałam zaległe sprawy (m.in. na terenie szpitala). Wracając spotkałam koleżankę, która siedziała na ławce i płakała – 28 tydzień ciąży, regularne skurcze). Doprowadziłam ją na oddział i zostawiłam dopiero wtedy, gdy jej mąż się pojawił. W tym czasie mój mąż modlił się w intencji Życia. Tak bardzo mocno do nas dotarło, że modlimy się w czyjejś intencji, a tu się okazuje, że Pań Bóg pokazuje nam, że ta modlitwa wcale nie musi być anonimowa, że modlimy się o życie, które jest zagrożone tak blisko nas (i wcale niekoniecznie skazaniem na śmierć przez rodziców). Nie wiem jak wszystko się skończy, ale akcja porodowa u dziewczyny została zatrzymana i myślę, że głównym „sprawcami” wcale nie byli lekarze tylko Pan Bóg i Ci Święci do których się uciekaliśmy. Życzę dalszych owoców akcji 40 DNI DLA ŻYCIA

  71. Emilka pisze:

    szczęść Boże! moja godzina modlitwy za Życie wypadła w nocy, co było niezwykłym przeżyciem, czuwając w domu, przy zapalonej świecy – Duch Święty sam prowadził tę modlitwę, dodatkowo tego samego dnia rozpoczęły się rekolekcje „Nowe Życie”, w których uczestniczyłam… wszystko w „temacie” ŻYCIA 🙂 dziękuję Panu Bogu, że mogłam dołączyć do tej akcji

  72. Edyta pisze:

    Szczęść Boże, Oczywiście, bardzo chetnie podziele sie moja refleksja dotyczaca tego szczegolnego dnia. Gdy zglaszalam swoja gotowosc do moglitwy dla ratowania zycia poczetego, zastanawialam sie jak poradze sobie z modlitwa, jesli bedzie to mialo miejsce w czasie mojej pracy. Bardzo pragnelam, abym mogla modlic sie w skupieniu i ciszy. Ale po pewnych watpliwosciach oddalam sprawe Maryi ufna, ze Ona najlepiej wybierze czas dla mnie. I tak tez sie stalo. Moj dzien, 14. marca, godz. 12-13, przypadl w czasie mojego urlopu. A ze urlop spedzalam w domu, tz. u mamy w Slupsku (mieszkam w Niemczech) bylam przeszczesliwa, iz moglam modlic sie w moim miescie w kosciele Mariackim. Zaczęłam o 12. modlitwa Aniol Panski, nastepnie swoimi slowami powiedzialam Panu Bogu w jakiej intencji sie mogdle, Chociaz On przeciez dobrze wiedzial 🙂 Nastepnie odmowilam czesc Bolesna Rozanca sw. a na koniec droge krzyzowa, ktora zaopatrzona byla we wzruszajace komentarze dziecka przeznaczonego do aborcji. Wierze, ze moje modlitwy, w lacznosci z wieloma innymi, pomoga ocalic wiele niewinnych istnien ludzkich. W moim sercu pojawila sie radosc i pokój. Bóg zaplac za ta piekna inicjatywę.

  73. Martyna pisze:

    Witam, również zdecydowałam się dać tak niewiele zaledwie jedną godzina, wstałam wcześnie rano i się modliłam, odmówiłam różaniec. Bardzo się cieszę, że są ludzie, którzy potrafią tak szlachetne pomysły wcielać w życie, przez co i ja mogę coś dla kogoś zrobić. Serdecznie pozdrawiam.

  74. Magda pisze:

    Witam serdecznie, moja godzina przypadła między 17 a 18 -13 marca.
    To był piękny czas. Mogę opowiedzieć, że sposób spędzenia godziny modlitwy w obronie Życia Pan Bóg wybrał sam – trafiłam na Koronkę do Miłosierdzia Bożego i Różaniec odmawiany przed Najświętszym Sakramentem w Kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie, tak blisko grobu Błogosławionego Księdza Jerzego.
    Wybrałam ten kościół, ponieważ chciałam się modlić cichą modlitwą przed Najświętszym Sakramentem, Pan Bóg wybrał jednak inaczej.
    Nie był to łatwy czas, ale wszystkie te rozproszenia, trudności w modlitwie ofiarowałam za Życie Nienarodzonych Dzieci, prosząc o wstawiennictwo Świętych. Modliłam się także za rodziców tych dzieci i za wszystkich, którzy niszczą Życie, aby z wrogów stali się jego gorącymi orędownikami. Biegnące minuty uświadamiały mi, jak wiele dzieci, może być w tym momencie zabijanych na świecie i tym żarliwsza była moja modlitwa za nie.
    Dziękuję Bogu za ten czas i widzę jak On wiele we mnie się zmienia przy okazji modlitwy za innych.
    Po 18 zostałam na Mszy św., którą ofiarowałam w intencji Nienarodzonych. Po północy razem z mężem czuwałam jeszcze podczas jego wyznaczonej godziny modlitwy, którą też była piękna.

    Tuż przed modlitwą z mężem, Pan Bóg przynaglił mnie też do Adopcji Dziecka i z wielką radością podjęłam ją w sercu. Chwalę Pana Boga, że pozwala nam być narzędziami w Jego rękach i dziękuję za hojne obdarowywanie, kiedy nie żałujemy modlitwy za innych.
    Szczęść Boże wszystkim, którzy organizują modlitwę za Życie i włączają się w nią!

  75. Anna pisze:

    Szczęść Boże! Moja godzina modlitwy była 9.03 2012r. od 8.00-9.00. Jak otrzymałam te wiadomość trochę byłam niezadowolona bo akurat w piątki chodzę do pracy i właśnie w tym czasie. Ale po chwili już byłam spokojna. Znalazłam Kościół który jest na trasie do mojej pracy w którym codziennie od rana jest Adoracja Najśw. Sakramentu. To byl czas łaski i bardzo cieszę się że mogłam włączyć się w to niesamowite dzieło omadlania nienarodzonych.Od 13-stu już lat uczestniczę w duchowej adopcji dziecka poczętego i można by powiedzieć że oprócz swoich dzieci mam 13 duchowo adoptowanych.W tym roku będzie już kolejne a od wczoraj włączyłam sie również w akcję „Uratuj Świętego”. Bogu niech będą dzięki za cud życia i każde uratowane dziecko dzięki modlitwie tylu ludzi dobrej woli.Pozdrawiam w Panu

  76. anna pisze:

    Oj, niełatwa była dla mnie moja godzina modlitwy… Cieszyłam się, że zacznę o północy we wtorek, bo wtedy 3 dzieci moich już śpi i będę mogła się skupić na modlitwie. A tu pod wieczór strasznie rozbolała mnie głowa, musiałam się aż położyć i prosić męża, by mnie obudził na „moją godzinę modlitwy”. Maluszek mój tej nocy był niespokojny, więc w efekcie większość Różańca odmawiałam z Maluchem przy piersi, w łóżku, wlacząc z sennością. Normalnie nie jestem senna o tej porze. Uznaję, że akurat tego dnia było to trudne, a gdy większy trud, tym wieksze owoce:) Chwała Panu:)!

  77. Michał pisze:

    Szczęść Boże!
    Chociaż nie jestem wzorcowym chrześcijaninem i daleko mi do tego… wziąłem udział w tej akcji. Już od samego początku „ktoś” celnie trafił moją godzinę która wypadła w sobotnie popołudnie… tak abym nie musiał rezygnować z dnia w pracy czy wstawać w środku nocy… dostałem takie minimum, być może to było szczytem moich możliwości by sumiennie to wypełnić… i tak się właśnie stało, udalo mi się nawet zaangażować w to pozostałych członków rodziny, wbrew pozorom nie było to aż takie trudne:) 1h bycia w takiej wspolnocie domowej – to swoiste zatrzymanie zegara… zakrzywienie czasu… znikają obowiązki i nagle stajesz na przeciw samego Boga… tak blisko On zawsze jest, zawsze czeka, nie ważna jest intencja… nie wazny problem z jakim się do Niego zwracamy, ani też pora – On zawsze słucha… zawsze ma dla Nas czas – pisze to chociaż samemu bardzo trudno mi to pojąć, zrozumieć… ale tak wlasnie jest.
    Ciesze się ze wziąłem czynny udział w tym „Dziele” – bardzo brakuje mi bliskości, wyciszenia, modlitwy… a podczas tej godziny, szczerze umiałem się modlić wraz z rodziną…

  78. Bożena pisze:

    Szczęść Boże !

    Informację o udziale w tej formie modlitwy dostałam od znajomego ze wspólnoty modlitewnej i w sumie zapisałam się bardziej z obowiązku, ale też z chęci przeżycia całej godziny na modlitwie, tej godziny, która zostanie mi wyznaczona. Martwiłam się żeby to nie był środek nocy bo mam 5-kę małych dzieci i dość wstawania, ale dostałam w samo południe 🙂 Pierwszy raz w życiu udało mi się odmówić 2 tajemnice Różańca i to do tego przez to, że nie spieszyłam się jak to zwykle na Różańcu bywa, również pierwszy raz w życiu odczułam, że jest to naprawdę modlitwa kontemplacyjna. I za to chwała Panu ! Dziękuję za tą piękną inicjatywę!

  79. Małgorzata pisze:

    Szczęść Boże, moja godzina modlitwy przypadła między 15 a 16 24.03., czyli akurat w sobotę kiedy nie byłam w szkole(mam 17 lat). Mimo że pamietalam o niej i starałam się zdążyć ze wszystkim, to zaczęłam równo o 15. Myslałam, że godzina to nie tak długo i minie szybko. Jednak tak nie było, może przez ból nóg było mi tak cięzko, ale pomyślałam sobie, że pewnie diabeł chce mnie zmęczyć. Jednak nie dałam się i wytrwalam, ale muszę się przyznać, że bicie zegara o 16 przyjęłam z ulgą. Odmówiłąm dwa razy koronkę, raz różaniec poświęcony Tajemnicom Radosnym- to chyba nie przypadek 😉 i jeszcze kilka litanii i trochę słów od siebie 🙂 Cieszę się, że mogłam być częścią tej akcji i chociaż moja modlitwa nie była doskonała, to wierzę w jej siłę. Pozdrawiam 🙂

  80. ela pisze:

    Od początku ufałam, że udział w Krucjacie Modlitwy DADP to dla mnie
    „dar z góry”.
    Największym dobrem mej godziny był pełny udział we mszy świętej, modlitwa
    różańcowa oraz koronka do Miłosierdzia Bożego.
    Nie jest żadną przesadą, że do chwili obecnej czuję wielką wdzięczność wobec Boga, że
    mogłam w tym dziele uczestniczyć.
    Uważam, ze obecnej dobie intencję tą można by kontynuować wielokrotnie.

    Ela Libiszewska

  81. Grażyna pisze:

    Szczęść Boże.
    Moja godzinna modlitwa przypadała sobotnie popołudnie między 16 a 17. Przed tą godziną przyjechał do naszej czteromiesięcznej córki wujek, więc trochę się obawiałam, jak to zrobić, aby bez urażenia nikogo opuścić spotkanie. Na szczęści udało się. Mąż zajął się córką, a ja zamknęłam się w pokoju i uklękłam do modlitwy. Powierzyłam Panu Jezusowi i Matce Najświętszej wszystkie matki, które myślą o aborcji, aby Pan dał im poznać, że mają pod sercem dziecko, jak również modliłam się o nawrócenie osób, które nakłaniają do aborcji oraz jej dokonują.
    Z pomocą Bożą przeżyłam ten czas w skupieniu. Wierzę, że nasze modlitwy zostaną wysłuchane.

    Z Bogiem

  82. Darek pisze:

    Przed modlitwą zastanawiałem się jak się będę modlił przez całą godzinę, ale godzina modlitwy minęła bardzo szybko. Wspaniałe jest to, że modlitwa jest nieustanna, przekazywana z godziny na godzinę przez nieznane sobie osoby, ale modlitwa nas jednoczy. Grunt to dobrze zacząć dzień (u mnie modlitwa przypadała na godz. 8-9). Chwała Panu.

    Darek

  83. Magda1985 pisze:

    moja godzina wyznaczona była w soobotę 24.03 2012 od 11 do 12 wtedy kiedy mój mąż mógł zająć się naszymi maluchami ja spokojnie mogłam modlić w intencji zagrożonych poczętych maluszków za ich rodziców i wszystkich ludzi którzy nie szanują ludzkiego życia o ich nawrócenie.
    MOJE ŚWIADECTWO;6 lat temu zaszłam w ciążę,dziecko choć kochane od początku miało przyjść na świat w trudnych warunkach materialnych,ja nie pracowałam i mąż wtedy też nie,było ciężko,bardzo ciężko…nieraz nie było na jedzenie o witaminach czy jakiś zachciankach już nawet nie wspomne,kochałam to dziecko,bardzo się bałam o to jak będzie z czego je utrzymamy nigdy nie przyszło mi do głowy inne rozwiązanie jak tylko je urodzić,ciężka sytuacja powodowała wiele konfliktów z moim mężem,ciągłe pretensje rodziny różne złe osądzania,obmawiania itd czułam się strasznie przygnębiona brak perspektyw,pusta kieszeń,wstyd…chyba nigdy jak wtedy nie byłam sama,pamiętam taki dzień kiedy wyszłam z domu i zaszłam do Kościoła,w ławce w prawie pustym Kosciele (Bazylika Matki Bożej) rozpłakałam się i poprosiłam Matkę Bożą o wsparcie,nie miałam już sił,już nawet płakać nie miałam czym,zastanawiam się jak to jest możliwe że ludzie pragną samochodów domów i innych rzeczy,a mi do szczęscia wystarczyłby ciepły obiad i zwykły ludzki odruch podanie ręki czy przytulenie….
    Julcia rosła pod moim sercem,jak ja ją pokochałam…rozmawiałam z nią śpiewałam i czułam że to dziecko daje mi siłę,tak siłę do życia,wiedziałam że nie mogę się załamywać bo Ona na mnie liczy!sytuacja finansowa nadal była zła,chodziłam w ubraniach męża nie mogłam sobie kupić bluzeczki ani wygodnych spodni,ale to nie było wtedy ważne…każde usłyszane bicie serca czy usg dawało mi kopa do życia.Często chodziłam do Kościoła,wiedziałam że w końcu Matka Boża mnie wysłucha,przecież Ona nigdy by mnie nie zostawiła.Oddałam Jej dziecko które nosiłam.Zbliżał się poród,była noc,mój mąż mnie zlekceważył zostawił w szpitalu z pretensjami że musi wracać po dokument grupy krwi którą zapomniałam,przywiózł i poszedł do domu smacznie spać.Zostałam sama….byłam przerażona.Prosiłam Matkę Bożą żeby mnie nie zostawiała jak inni,żeby była przy mnie,,,wysłuchała mnie,ogarnął mnie spokój,czułam że nie jestem sama naprawdę to czułam,nie da się tego opisać to było bardzo realne.Po 10 godzinach urodziłam zdrową dziewczynkę,która teraz ma 6 lat i jest nadzwyczaj mądrym i wrażliwym dzieckiem.Daje mi dużo radości.Mój mąż znalazł pracę i wszystko zaczęło się układać,pózniej zaszłam w ciąże z drugim i trzecim dzieckiem miałam ciągle wsparcie największe w świecie,wiecie kogo?:-)Obiecałam Matce Bożej że co roku do końca mojego życia będę adoptować dziecko w Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego,dotrzymam słowa tak Jak Mama dotrzymała.Mój mąż okazał się niedojrzałym człowiekiem,nie mogłam na niego liczyć nigdy kiedy tego potrzebowałam najbardziej,ale wybaczyłam mu wszystko choć nigdy nie zapomnę.Kto wie ile kobiet uznało by powodów na moim miejscu do zabicia dziecka,kiepska sytuacja materialna,czy nie dobry mąż,czy jeszcze coś innego,a ja Wam mówię że dziecko to NADZIEJA na lepsze jutro to MIŁOŚĆ na zapas,to WIARA w dobro i sens naszego istnienia,to DAR od Pana Boga,moje dziecko mnie uratowało bo ono mnie kocha a ja je i już nigdy nie będę sama

  84. Ewa pisze:

    Witajcie 🙂

    Ja z kolei modliłam się 24 marca między 19:00 a 20:00, niesamowite uczucie jedności z innymi uczestnikami w jakże ważnej intencji, taka mała cegiełka z mojej strony z budowaniu wspólnoty ludzi, dla których życie drugiego człowieka, także tego jeszcze nienarodzonego, nie jest obojętne.

    Cieszę się, ze mogłam zrobić coś dobrego dla innych.

    Szczęść Boże wszystkim 🙂

    Ewa

  85. Marek pisze:

    19 marca, 2-3 nad ranem.
    Ktoś wcześniej napisał, że nie spodziewał się, że modlitwa będzie tak szybko płynąć. U mnie było tak samo. Z godziny zrobiło się dwie godziny. Bardzo się cieszę, że mogłem być małym trybikiem i dołożyłem swoją modlitewną cegiełkę. Za rok też będę brał udział w tym modlitewnym dziele!

    Błogosławionej Oktawy Zmartwychwstania Pańskiego dla wszystkich!

  86. Joanna pisze:

    Szczęść Boże,
    Iskierki Bożej Miłości
    Kiedy otrzymałam swój dzień i godzinę modlitwy cieszyłam się ,że mogę pomóc. Wpisałam sobie termin w kalendarz i pilnowałam mocno , żeby nie zapomnieć, poczułam,że to niewątpliwie ważna modlitwa.Nie obyło się bez łez z powodu braku miłości i samotności dziecka nienarodzonego.Chłód zimnej ściany, o które opierałam swoje plecy skojarzył mi się z chłodem jakie odczuwa zagrożone dziecko w łonie matki. Cieszyłam się jednak,że wiele osób modli się w swoich wyznaczonych dniach i godzinach, razem, wspólnie tworzymy jedną całość, bo to Kościół jest naszym Domem, pomimo, że się nie znamy, jesteśmy dziećmi Ukochanego Boga Ojca i ufam ,że NASZA MODLITWA może wiele.Po odmówieniu Różańca i Koronki do Miłosierdzia Bożego w ciszy , w której pozostałam rozległo się bardzo gwałtowne i natarczywe pukanie do drzwi,jakby się paliło, musiał iść otworzyć, na chwilkę, ale ufam, że to zdarzenie nie umniejszyło tej modlitwy.Podjęłam się w swoim Kościele , który jest moim Domen, adopcji dziecka nienarodzonego -Iskierki Bożej Miłości:)

    Dzieci żyją w łonie swojej mamy od chwili poczęcia i kochają swoich rodziców całym swoim sercem,miłością czystą, bezwarunkową, a kiedy rodzice chcą go ukrzyżować…. dziecko… nadal kocha,ufam,że tak jest.

    Pozdrawiam serdecznie

  87. Adam pisze:

    Kocham Boga całym swym sercem, tak jak umiem. Kocham również człowieka i tego jeszcze nienarodzonego, i tego, którego kres życia dobiega końca. Na ile umiem pragnę to im pokazać czynem. Brzydzę się jednak złem, złymi czynami ludzkimi i też to, w swoim życiu, artykułuję.
    Już od lat studenckich (mam już 64 lata), po przeczytaniu pewnego artykułu (okres komuny) na temat życia nienarodzonych, w moim sercu powstał bunt wobec zabijania ich, stałem się ich obrońcą, mimo że moje życie wtedy było dalekie od Boga.
    Później, po moim nawróceniu (1980r), przyszedł czas (od ok. 1982 – 83r), gdzie zacząłem się modlić do Boga, o JEGO interwencję w przebudzeniu ludzi, Polaków w odrzuceniu tego barbarzyńskiego mordu i podjąłem adopcję dziecka. Po 9-miesiącach podejmowałem dalsze adopcje. Nie za bardzo wiedziałem, czy dobrze się modlę. Moje modlitwy, nie tylko kierowałem ku Jezusowi w celu adopcji, ale i w innym (za Polskę prawdziwie demokratyczną, jednocześnie oddaną Jezusowi) – podjąłem 3 dniowy post o wodzie, tydzień w tydzień, który musiałem jednak przerwać ok. 1995-96r. z powodu swojej dość ciężkiej choroby.
    Ta zatem modlitwa, którą odbyłem, w nocy, między 2.00 a 3.00 w sobotę 24.03. 2012r, była tylko maleńką cząstką prośby adopcyjnej, którą podjęła cała rzesza ludzi dobrej woli i w której to maleńkiej części wziąłem udział.
    Jest w moim sercu olbrzymia potrzeba, aby budzić ludzi, Polaków, aby zrozumieli, jak straszną rzeczą jest mordowanie ludzi, zwłaszcza tych najmniejszych, nie mogących się bronić, niewinnych!!!
    W czasie tej modlitwy nie miałem szczególnych doznań. Wiem jedno te modlitwy sięgają Boga, ON pragnie m.in. naszymi „rękami” (czynami) doprowadzić do spowodowania nawróceń tych, którzy są zwolennikami aborcji, czyli tych MORDERSTW, ZABÓJSTW.

    Niech Bóg weźmie te wszystkie modlitwy w jeden cudowny „bukiet”, niech je ubierze w moc, która poruszy serca zabójców, aby odrzucili zło, bo ono ich również powoli zabija.

  88. SZCZĘŚĆ BOŻE!
    Moja godzinna modlitwa z 24 marca od godz.14.oo – 15.oo w intencji dzieci poczętych to “owoc” letnich rekolekcji oazowych Domowego Kościoła,
    ponieważ informację o jej istnieniu powziąłem od uczestników tamtych rekolekcji.Postanowiłem, razem z żoną Krystyną włączyć się czynnie do tej modlitwy, ponieważ mamy taką potrzebę duchową, by modlić się o życie które powołał Bóg. Modlić się o to, by rodzice poczętych dzieciątek pokochali
    “to maleńkie stworzenie Boże” tak misternie “utkane”, najpiękniejsze na świecie, które ma wolną wolę, obdarzone rozumem i w które Bóg tchnął nieśmiertelnego Ducha Świętego. Aby pokochali Je miłością tak mocną co góry przenosi. Aby miłość rodzicielska przezwyciężyła wszystkie wymyślone niechęci i wygodnictwo życia.
    Modliliśmy się na różańcu –tajemnicą radosną i drogą krzyżową dziecka nienarodzonego oraz koronką do Miłosierdzia Bożego upraszając Boga o
    otwartość serca na przyjęcie poczętego życia jak Maryja, o nakłonienie ich mocą Bożą do przyjęcia dzieciątka w progi własnego domu, do swojego serca.
    Jesteśmy, wspólnie z żoną radośni, że choć tyle mogliśmy ofiarować w intencji ratowania życia, które dał Bóg. CHWAŁA PANU!

  89. Marianna pisze:

    Szczęść Boże,
    cieszę się bardzo, że mogłam włączyć się w modlitwę ” 40 Dni Dla Życia”. Jedna godzina modlitwy, adoracji to tak niewiele, a ile może uczynić dobra. Włańczając się, przez chwilę pomyślałam, że trzeba przygotować się na mały wysiłek, bo jeśli dostanę w środku nocy, ale cóż przecież nie jedna matka wstaje nocą i czuwa nad chorym dzieckiem lub bliską osobą. Dostałam czas od 22 do 23, ale tak naprawdę to czuwałam na modlitwie przez parę dni w intencji życia – oby tylko nie przegapić tej godziny. Tego dnia byłam rano na Mszy św., potem w pracy, na rekolekcjach, które były w pobliskiej parafii, a w powrotnej drodze gdy zaszłam do kaplicy akurat rozpoczęły się Gorzkie Żale i tak modlitewnie przygotowana mogłam rozpocząć adoracje, różaniec i koronkę w intencji obrony życia. Był to wspaniały dzień przepełniony bliskością Pana w miłości do życia, którego On jest źródłem.

  90. Lewandowska Krystyna pisze:

    Szczęść Boże!

    Bardzo dziękuję, za piękne dzieło, jakim jest modlitwa „40 Dni Dla Zycia”.Niech Pan Bóg będzie Uwielbiony za pochylenie się nad ludzkością,za Wielkie okazane nam Miłosierdzie.Moja godzina modlitewna była 03.04. od 10-11.Jak każdy tak i ja bałam się,żeby nie zapomnieć(bo to wielka odpowiedzialność).Modliłam się w wielkim skupieniu wpatrując się w Miłosierne Oblicze Pana JEZUSA i czułam,że nie sama się modlę,wcześniej prosiłam o pomoc Św.Faustynę.W imieniu dzieci poczętych odmówiłam Drogę Krzyżową Dziecka Nienarodzonego,Koronkę do Miłosierdzia Bożego i cząstkę Różańca Radosną.Pragnę tak gorliwie modlić się zawsze.W dniu ,kiedy otrzymałam wiadomość o terminie modlitwy ,zaczęłam szukać modlitw i to właśnie Droga Krzyżowa Dziecka Nienarodzonego sprawiła ,że podjęłam DADP.Jest to moje szóste dziecko duchowo adoptowane.

    Niech Nasz Najdroższy Ojciec Przedwieczny wraz z Panem Jezusem i Najświętszą Matką Bożą błogosławią to dzieło i Was i NAS trwających na modlitwie.

    Z Panem Bogiem
    Pozdrawiam
    Krystyna

  91. Anna pisze:

    Modliłam się w „mojej” godzinie, ale bez specjalnych przeżyć, przemyśleń, zapału, raczej znudzona,zniechęcona, trudno było mi się skupić, myśli łatwo odpływały, nie czułam sensu tego ale mam nadzieję że mimo to on był.

  92. Marek pisze:

    Szczęść Boże.
    Czuję się jakoś szczególnie zobowiązany do aktywności w tej materii, gdyż w mojej rodzinie, gdy byłem jeszcze dzieckiem, nie dano urodzić się mojemu rodzeństwu. Nieraz proszę Duszę tego nienarodzonego, o wstawiennictwo w moich sprawach. Kilka lat temu wraz z żoną odbyliśmy duchową adopcję 9-cio miesięczną. Mamy troje dorosłych już dzieci. Doświadczyliśmy utratę jednego dziecka, żona poroniła w 3-cim miesiącu. Najczęściej proszę Pana Boga o dar odwagi
    i męstwa dla mężów, ojców, aby otaczali szczególną opieką swoje niewiasty w okresie brzemiennym
    i nie tchórzyli przed przyjęciem kolejnego dziecka.
    MIŁOŚĆ SIĘ NIE DZIELI LECZ MNOŻY.
    Na pewno milości wystarczy dla każdego dziecka. Sam doświadczyłem jak przyjęcie kolejnego dziecka jest miłe Panu Bogu i niesie błogosławieństwo i Łaskę.
    Zaczynaliśmy na 40m2 z trójką dzieci, (czwarte niestety zmarło przed urodzeniem), a „premia” od Pana Boga za odwagę i miłość jest taka, że Pan dał dobrą pracę i dziś mieszkamy w swoim domu 200 m2.
    ŁASKA BOŻA SIĘ NIE DZIELI LECZ MNOŻY.
    Chwała Panu !!!.

  93. Barbara pisze:

    Szczęść Boże!
    Moja „godzina” wypadła w Wielką Sobotę od 23 do 24. Chyba więc „zamykałam” czas wielkiej modlitwy i wołania w obronie życia. Po Uroczystościach Wielkosobotnich, które w naszej parafii kończyła procesja Rezurekcyjna wróciłam do domu i cichutko, żeby nie budzić gości, którzy do mnie przyjechali uklękłam i bardzo radosnym sercem podjęłam modlitwę. Godzina ta minęła jak chwila. Bogu niech będą dzięki za ten święty czas!

  94. Asia pisze:

    Moja godzina modlitwy wypadła w czasie, gdy byłam w pracy.
    Od rana urwanie głowy, klient za klientem, telefony urywały się, koleżanki bez przerwy gadały. Myśli uciekały zamiast do Boga, to do ukochanego… Byłam mocno przerażona, że nie wywiążę się, że przerwę modlitwę. No i te niepozbierane myśli wciąż krążące wokół faceta…
    Jakieś 10 min. przed wyznaczoną godziną zrobiło się cicho. Dziewczyny wyszły na jakieś zebranie, telefony zamilkły, zostałam sama w biurze. Jeszcze tylko te myśli….
    Wyjęłam różaniec, przeżegnałam się i…. udało się! Myśli poszybowały we właściwą stronę, paciorki różańca przesuwały się wolno w moich palcach. Było cudownie! Przyznam, że dawno tak się nie modliłam, całą sobą. To była ŁASKA! Dziękuję Ci Panie.
    Jakieś 5 min. po upływie mojej godziny wróciły dziewczyny, zaczęły dzwonić telefony, wszystko wróciło do normy. Wszystko oprócz mnie i moich myśli, które tkwiły w Panu.

  95. Agata Lachowicz pisze:

    Moja godzina modlitwy przypadała od godziny 24 do 1 w nocy. Myślałam, że będę miała trudności, aby nie zasnąć.
    Nic z tych rzeczy. Kiedy robimy coś w dobrej intencji to moc i siły nie wiadomo skąd się biorą.
    Modlitwę rozpoczęłam od odmówienia tajemnicy radosnej wraz z rozważaniami różańcowymi Jana Pawła II. Tak bardzo pochłonęły mnie te przepiękne rozważania, że właściwie przekroczyłam tę godzinę modlitwy.
    To był cudowny czas spędzony na „pustyni”.
    Jestem przekonana, że każda chwila spędzona na modlitwie w intencji jakiegoś nienarodzonego dzieciątka, jak również za jego mamę i tatę rodzi łaskę ocalającą życie ludzkie.
    Dlatego codziennie modlę się w intencji wszystkich poczętych dzieci, żeby miały szansę urodzić się, a także w intencji ich rodziców – o odwagę i moc do podjęcia dobrych wyborów.
    Podjęłam również Duchową adopcję dziecka poczętego.
    Modlitwy w tej intencji dają mi siły i odwagę w codziennym życiu.

  96. .... pisze:

    To była dla mnie święta godzina. Od tej pory codziennie modlę się za dzieci nienarodzone . Adoptowałem duchowo dziecko. Należę do Krucjaty Różańcowej w obronie Polski. Stałem się człowiekiem modlitwy, taki przeciętny 40 letni grubas , ojciec dwójki dzieci , szczęśliwy mąż ,poczułem się potrzebny ujrzałem na nowo sens życia. To nie tylko msza święta na którą też mam kłopoty aby chodzić , jednak Bóg dał mi łaskę codziennej , systematycznej modlitwy na Różańcu , jestem grzeszny, mam swoje wady , jednak Trwam na modlitwie i chcę aby tak było minimum dziewięć miesięcy . Bóg zapłać za wspólną modlitwę!

  97. Ewa pisze:

    Kiedy wysłalam maila z prośbą o przyznanie mi godziny modlitwy „40 Dni dla Życia ” opanowały mnie wątpliwości, czy uda mnie się znaleźć czas, ale bardzo szybko zdecydowałam, że jeśli nawet trzeba będzie wziąć urlop, to nie zawaham się chwili. Moja godzina to 11-12, 05. 04. to Był Wielki Czwartek. Godzina modlitwy minęła tak szybko, a ja mimo zmęczenia, ponieważ wróciłam tego dnia po 24 godzinnym dyżurze nie czułam nawet zmęczenia, tylko wielką radość, że dane mi jest uczestniczyć w tym wielkim dziele na rzecz Życia.
    Dziekuję Ci, Boże Wszechmogący za to.

  98. Grzegorz pisze:

    Bardzo się cieszę, że mogliśmy razem z moją małżonką włączyć się w dniu 28.03.2012r. do tej modlitwy o życie dla bezbronnych dzieci poczętych. Już od kilku lat codziennie modlimy się w Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego i głęboko wierzymy, że dzięki tej modlitwie niejedno życie jest uratowane. Serdecznie pozdrawiamy i życzymy Błogosławieństwa Bożego w każdym działaniu podejmowanym dla ratowania życia. Szczęść Boże. Grzegorz z Basią.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s