Co po aborcji?

Jeśli jesteś kobietą,która
odrzuciła macierzyństwo,
odrzuciła swoje dziecko,
popełniła grzech aborcji…

Jeśli pragniesz Bożego Miłosierdzia,
jeśli pragniesz przebaczyć sama sobie…
Wesprzemy Cię modlitwą i tę modlitwę Ci proponujemy.
Prosimy, uzupełnij jedynie poniższy formularz:

 

Będziemy towarzyszyć Ci w modlitwie. Jeśli zechcesz udostępnimy Ci również kontakt do osób,
które postarają Ci się pomóc.

Pozwól, by Bóg Ci wybaczył. Pozwól, by wybaczyło Ci, Twoje dziecko. Pozwól, wybaczyć sama sobie.
Twoje cierpienie wymierzone samodzielnie, nie odkupi Twej winy.

Jeśli jesteś w swym życiu pogodzona z tym co zrobiłaś, jeśli oddałaś to Bożemu Miłosierdziu w Sakramencie Pokuty i Pojednania, jeśli przebaczyłaś sama sobie…
prosimy, stań się świadectwem dla innych kobiet. 

Świadectwa można przesyłać na adres: adopcja.dziecka@gmail.com

Komentarze
  1. Zmartwiona pisze:

    A jeśli musiałam? Jeśli nie było innego wyjścia? Byłam w 7 tyg ciąży pozamacicznej… Musiałam ;( 3 miesiące później postaraliśmy się znowu… Udało się… Mam 8 miesięcznego synka… Ale co z tamtym? Czy to co zrobiłam było złe?

    • Louise pisze:

      Zmartwiona, porozmawiaj ze swoim sercem, i z Bogiem.. idź do spowiedzi. Nie chcę Cię osądzać, i mówić czy zrobiłaś dobrze, czy nie, bo ja tego nie wiem, i myślę, że to należy do Ciebie i do Boga. : )
      Jedyne co mogę zrobić, to modlić się za Ciebie, za Twojego synka, i życzyć Ci szczęścia, i zwrócenia swojego serca ku Bogu.
      Pozdrawiam Cię serdecznie moja droga, i trzymaj się.

    • Wioleta pisze:

      Zmartwiona – ciąża pozamaciczna zagraża życiu kobiety, a dziecko nie może rozwinąć się poza macicą – to nie była aborcja. Ciesz się swoim synkiem:) pozdrawiam Cię

  2. Teresa pisze:

    jestem w ogromnej depresji,potrzebuje pomocy.Bylam wykorzystana,zaniedbana,doznawalam przemocy,przezylam smierc okoloporodowa mojego syna,poronienie ,aborcje,amputacje nogi 21-letniego syna,jego chorobe nowotworowa i jego smierc).Cierpialam samodzielnie,nie umie sobie wybaczyc,trudno mi uniesc brzemie krzywd…Depresja wciaz powraca i dopiero teraz uswiadomilam sobie,ze nie przezylam bolu zwiazanego z tym czego doznalam wiele lat temu,co bylo tematem tabu…Nie potrafie sie cieszyc zyciem,sama siebie sabotuje i karze.

    • CP pisze:

      jak mogę Ci pomóc, Tereso?

      • Teresa pisze:

        Prosze powiedz mi co mam zrobic jesli nie odmowilam modlitwy w wyznaczonym terminie?

    • Louise pisze:

      Kochana Tereso. Zacznij się modlić, zwróć się do Boga, i powierz mu się. Rozumiem Twoją sytuację, i mogę się jedynie domyślać, jak bardzo cierpisz. Ale wiem też, że nic, ani nikt nie będzie Ci ws tanie pomóc, jeśli sama tego nie będziesz chciała, i jeśli nie otworzysz się na działanie Jezusa. On jest Miłosierny, wszystko wybaczy. Proś Go o pomoc, a zobaczysz jak uleczy Twoje serce z ran, i z nienawiści do siebie. To niesamowite, co Bóg może z człowiekiem uczynić, jak może Go zmienić. Naprawdę to się może wydawać niemożliwe, ale trzeba pamiętać, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
      Błędem jest moim zdaniem, że zamiast zwrócić się do Boga, żeby CI pomógł, żeby wybaczył, sama siebie chcesz ukarać. Spójrz tutaj, na przykład Judasza i św. Piotra. Oboje żałowali swoich czynów, tego co zrobili (Judasz, że zdradził Jezusa, a Piotr, że się Go wyparł, i że chciał być przy Nim, by sam mógł się ‚wybić’), jednak Piotr zwrócił się do Boga, prosił Go o wybaczenie, chciał być z Nim, otworzył się na Jego działanie, natomiast Judasz – sam chciał siebie ukarać, miał ogromne wyrzuty sumienia, i po prostu się powiesił. Tego chciał szatan. On nie potrafił, może raczej się bał, że Bóg mu nie wybaczy (co jest oczywiście nie prawdą, i błędnym myśleniem większości ludzi – Bóg każdemu wybaczy, jeśli tylko pragniemy wybaczenia), i sam się ‚ukarał’. To był niestety jego błąd, myślę, że wiesz dlaczego.
      Ty także teraz, zamiast sama się karać, zwróć się do Jezusa, jak Piotr, proś o wybaczenie, i o to, by zmienił Twoje serce. Zaufaj Mu, i uwierz, że On naprawdę chce dla Ciebie szczęścia, i chce byś żyła z Nim wiecznie.
      Pozdrawiam, i będę się za Ciebie modlić!

      • Teresa pisze:

        Droga Louise,moje serce jest dawno odmienione.Moja decyzja o aborcji byla bezmyslna,bylam mloda,nie zdawalam sobie w pelni sprawy z tego co robie.Lekarz tak lekko traktowal te sprawe…Dopiero pozniej zaczely sie akcje w obronie poczetych dzieci,jak ogladalam film jak to wszystko wyglada to bylam przerazona.W sekrecie przez wiele lat utrzymywalam ta sprawe.Teraz kiedy odwazylam sie o tym powiedziec,kiedy uswiadomilam sobie,ze aborcja i nieprzezyta zaloba po zmarlych dzieciach sa powodem mojej niekonczacej sie depresji nie zawsze spotykam sie ze zrozumieniem nawet bliskich osob.Nie potepiaja mnie ale nie rozumieja mojej rozpaczy.Chce tylko zeby przy mnie byli i pozwolili mi nalezycie przezyc ta strate.Po smierci Mateusza 21-letniego syna przezywam zalobe po wszystkich zmarlych moich dzieciach,pale 4 lub 5 swieczek,rozmawiam z nimi,prosze o wybaczenie,kocham je bardzo i zaluje,ze tak sie stalo.Czasu nie wroce.moge jedynie pracowac z kobietami ktore planuja aborcje i przestrzec je przed konsekwencjami psychicznymi jakie moga je spotkac.Jakas czesc mnie umarla.Wczesniej jednak poddam sie terapii abym mogla sobie wybaczyc.

    • Teresa pisze:

      Tereniu,wybacz sobie,podziel sie swym bolem z bliska osoba.Poddaj sie terapii-samej trudno sobie poradzic z takim ciezarem.Jesli bedziesz gotowa,zwroc sie z modlitwa do Boga-jakkolwiek Go pojmujesz i cokolwiek myslisz o Jego istnieniu

  3. grace pisze:

    Zabilam swoje dzieci. Nie byla to odpowiednia decyzja. Moze kiedy ja podejmowalam to bylo wyjscie z sytuacji. Dzis po latach wyrzuty sumienia nie pozwalaja mi zyc. Jestem samotnikiem choc Bog pozwolil mi jeszcze pocieszyc sie i dal mi corke. Ale zycie moje nie ma zadnego sensu. Stracilam BOGA CALKOWICIE, NIE ZASLUZYLAM NAWET ZEby stanac w progach kosciola. A zycie moje to nie osiaglam nic poza zalem i zgroza ktora gnebi serce moje. Wychowalac corke sama. Kiedy Bylam w ciazy kupilam taki maly obrazek na ktorym bylo napisane GOD GAVE YOU THE BEST HE HAD. nA OBRAZKU BYL JEZUS TRZYMAJACY MALE DZIECKO. To prawda ze Bog dal mi cos najpiekniejsze co mial, zycie mojej corki. Do dzis mam ten obrazek, Ale nie umialam spelnic mojej roli jako matki. Corka moja odeszla od Boga, Ja zyje w strasznej nienawisci do siebie, Zabic dzieci wlasne to cale zycie siedzi mi w mojej podswiadomosci. I wiem ze kare Boska za ten czyn mam juz na tez ziemi. Moja swiadomosc kim jestem nie pozwala mi na usmiech, na to by sie cieszyc zyciem. Wyrrzuty sumienie pzesiakaja moja osobowosc. Ta lekkomysna decyzja zniszczyla moje zycie, zycie ktore w tej chwili nie ma sensu, celu.Duza cene zaplacilam za zabicie, nie trzeba na to wyroku sadowego, Sama skazzalam sobie wyrok na cale moje zycie. G.

    • marta pisze:

      Taka to właśnie logika szatana. Najpierw popchnąć człowieka do grzechu, a potem go dręczyć, że to zrobił. Twoje dziecko jest z Jezusem, czasu nie cofniesz. Natomiast jestem pewna, że nasz Tata NIE CHCE ŻEBY TWOJE ŻYCIE ZATRUŁ SMUTEK. On chce żebyś żyła pełnią życia. Polecam lekturę Dzienniczka s. Faustyny, może tam odkryjesz coś ważnego:) wokół mnie żyje wiele kobiet po aborcji, widzę też, że jedynie Jezus jest w stanie zapełnić tę dręczącą pustkę i ból po stracie dziecka. gdybyśmy wszyscy byli tacy święci to ofiara Jezusa nie byłaby potrzebna, ale nie jesteśmy. nie wolno Ci pozwolić zadręczać sie szatanowi, bo jesteś dzieckiem Boga, który bardzo Cię kocha i który w swojej dobroci i mądrości przewidział czas i miejsce na największe nawet upadki… Zrób co w Twojej mocy, aby wyrwać się z tej depresji. W Tobie toczy się bitwa i w dużej mierze od Ciebie zależy która strona wygra. Nie poddawaj się, walcz! Szukaj pomocy. Jeśli spowiedź i pokuta nie przynoszą ulgi poszukaj mądrego psychoterapeuty, który pomoże Ci przeżyć i zakończyć żałobę po Twojej córeczce. A ja będę się za Ciebie modlić. Ostatnie słowo należy do Boga! Buziaki

    • Louise pisze:

      To nie prawda, że straciłaś Boga. On jest cały czas przy Tobie, tylko Go przyjmij, i Mu zaufaj. Pozwól Mu siebie wyleczyć. Do Kościoła masz prawo wejść – każdy ma prawo. To Dom Boga, i On sam Cię do Niego zaprasza. Każdy upada, to niestety nasza ludzka grzeszna natura. Jedynie co możesz zrobić, to zwrócić się do Jezusa – On Ci jedynie pomoże. Oczyści Twe serce, wyleczy z nienawiści do siebie, z depresji. Bóg najbardziej cieszy się z grzeszników, którzy popełnili błąd, ale chcą się nawrócić, i do Niego wracają. Uwierz mi. Wiem to też po sobie.
      Najgorszym naszym błędem jest właśnie myśl, że nie jestem już godna być przy Jezusie, On i tak mi nie wybaczy. Tak szatan chce, byśmy myśleli. Bóg jest miłosierny, i On naprawdę chce wybaczać, i dawać nowe życie. Bardzo nas kocha, i na tym Mu bardzo zależy. Musisz o tym pamiętać.
      Módl się do Boga o pomoc dla siebie, i dla córki, otwórz się na Niego. A zobaczysz, że wszystko się wyprostuje, choć teraz możesz myśleć, że to nie możliwe. Po prostu – zaufaj Mu. Dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych.
      A ja będę się za Ciebie modlić. :)
      Pozdrawiam gorąco, i ściskam!

    • Magda pisze:

      Bóg Cię kocha. Dzisiaj. Taką. Z tymi Dziećmi, których nie chciałaś. On dziś mówi Ci to, co jawnogrzesznicy z Ewangelii „I Ja Ciebie nie potępiam,” Wiem, że to trudne, ale zaryzykuj – porozmawiaj z Bogiem, z kapłanem – Pan Cię nie odrzuci!

  4. Tomasz pisze:

    Nie stracilas Boga Grace. Ale pozwolcie ze sie przedstawie . Mam na imie Tomek, jestem ojcem trojga dzieci. Dwoch coreczek i nienarodzonego synka Mateusza, ktoremu nie pozwolilem zyc. Jako ojciec nie stanalem na strazy Jego zycia. Ciezko jest zyc z taka swiadomoscia. Ale dzieki pomocy udaje sie przejsc jakos odwazniej przez syndrom postaborcyjny, z wiara ze Mateuszek jest w niebie u boku Milosiernego Boga.
    Grace. Nie bede opisywal swojego zycia. Przejde od razu do kontretow i odpowiedzi jak zyc.
    Ja nuczylem sie ze juz do konca zycia bede zyc z ta swiadomoscia. I musisz to zaakceptowac by normalnie funkcjonowac.
    Przede wszystkim jednak bez Pana Boga nic nie zrobisz. Aborcja powoduje automatyczna eksomunike z Kosciola, takze pierwsze kroki do kaplana. Nie kazdy jednak kaplan jest upowazniony do takiej spowiedzi. W siedzibie Twojej diezecji musisz dowiedziec sie ktory Ksiadz wyznaczony wczescniej przez Biskupa jest upowazniony do uwalniania z cenzur zastrzezonych czyli zdjecia ekskomuniki. Umow sie z tym ksiedzem na spowiedz generalna, czyli calozyciowa. Ciezka to spowiedz, u mnie trwala poltorej godziny ale warto. Wierz w Milosierdzie Boze. Oprocz powrotu do Boga, zdjecia ekskomuniki trzeba sie jakos uporac samemu z soba, ze swoja psychika. Tu polecam Rekolekcje po stracie ktore organizowane sa przez ksiezy Marianow z Warszawy.Tutaj strona Ksiezy Marianow tam zasiegni informacji

    http://www.stegny.marianie.pl/

    Poczytaj takze o takiej osobie jak psycholog Agata Rusak, ktora wspoltworzy te rekolekcje.
    Ja na takich rekolekcjach bylem w Licheniu. Tutaj strona do rekolekcji w Licheniu. Rekolekcje nazywaja sie ABORCJA KOBIETA MEZCZYZNA DZIECKO. Najblizszy termin 10-12 maja w Licheniu. Oto link

    http://www.lichen.pl/pl/399/kalendarz_rekolekcji_2013

    Nie przechodz Grace kolo tych informacji obojetnie. Zycia ziemskiego Twojemu dziecku nie zwrocisz, ale chodzi o Ciebie i o Twoje Zbawienie. Istnieje cos takiego jak blogoslawiona wina. Widzisz ciezki grzech aborcji pozwolil mi sie stanac oredownikiem zycia, pozwoli mi sie stanac sto procentowym facetem pro life. Dawac swiadectwo (tutaj moje i zony swiadectwo

    To niesamowite jak male nienarodzone dziecko jak moj Mateuszek, ktory jest w niebie, poukladal w glowie system wartosci swojego Taty doroslego przeciez mezczyzny.

    Pozdrawiam Ciebie Grace i wszystkich Was
    Chrystus Zmartwychwstal!!!

  5. Łucja pisze:

    Kochane kobiety ,ufność w Miłosierdzie Boże,życie w łasce i czystości duszy serca i ciała na codzień bez terapii da wam siłę i moc oraz wiele radości ,tylko zaufajcie Panu Jezusowi On jest najlepszym lekarzem .

  6. inka pisze:

    Gdzie szukac pomocy i spowiedzi? Jak otrzymac rozgrzeszenie? Nie potrafię poradzić sobie ze strachem przed księdzem..Nie wiem co robić.

    • kobieta pisze:

      Zrobiłam to 2 razy. Były to najgorsze, najgłupsze decyzje w moim życiu. Dzieci to dar od Boga, a ja go nie przyjęłam. Posłuchałam szatana. Nie moge pojąć, jak szatan mógł mnie tak znieczulić, zaślepić, wyłaczyć mój umysł. Jak pomyślę dziś to tak jakbym dostała znieczulenie przed operacją. Jak ja mogłam tak sie dać omamic złemu? Nie moge tego do dzisiaj pojąć. Po tym co zrobiłam nigdy już nie będę ta osoba, którą byłam kiedyś, straciłam radość życia. Poznałam też czym jest grzech i jak działa szatan. Kusi, namawia do złego, znieczula i działa. Jemu chodzi tylko o zerwanie naszej więzi z Bogiem. Poczułam się obrzydliwością, nie miałam odwagi chodzic do kościoła, wstydziłam się, a jak poszłam to stałam na końcu w rogu.Zaczęłam się modlić codziennie na rożańcu. W końcu wyrzuty sumienia nie pozwoliły mi spać, jeść, w nocy przeżywalam istny czyściec, moja duszę palił istny ogień czyścowy. Im bardziej cierpiałam tym bardziej się modliłam się o siłę do spowiedzi i dobrego spowiednika. Wtedy już zdałam sobie sprawe bardzo dokładnie z tego co zrobiłam…najgorsze było to, że nie mogłam cofnąć czasu. Wiele razy miałam juz iść do spowiedzi ale nie miałam odwagi, nogi sie pode mną uginały. Pewnego dnia poczułam że to już ten dzień, że Bóg mnie wzywa, prosiłam Maryje, ojca Pio, św Jana Pawła by mnie eskortowali do spowiedzi. Stało się, weszłam do kościoła, spowiednik był naprawdę wspaniały, czułam od niego miłość do bliźniego. W kościele była w tym czasie figurka Matki Bożej z Guadelupe opiekunki życia…. to Maryja mnie przywiodła w ten dzień do spowiedzi, nie pozwoliła mi zginąć, zaprowadziła mnie do Boga. Otrzymałam pokute. Mimo, że od spowiedzi minęło kilka lat wciąż trwam w nawróceniu, nie zrobie już nigdy nic, co zraniłoby Boga. Dostąpiłam łaski poznania obrzydliwości grzechu jaki popełniłam ale też zaczęłam gorąco wierzyć w Boga. Wcześniej też byłam wierząca, póki nie poznałam swojego męża. Szatan znieczulił mnie. Dziś wiem, że tylko Bóg może dać szczęście, aby wytrwać w wierze trzeba żyć w czystości, przyjmowac Komunie św, przystepowac do spowiedzi, bo wtedy szatan nie ma takiego dostepu do nas. Żyjąc w nieczystości zapraszamy sami do siebie złe duchy i szatana. Trzeba uczyc młodych, by żyli w czystości przed ślubem i w trakcie małżeństwa. Był w moim życiu moment pół roku temu gdy szatan próbował mnie dręczyć, wmawiał mi, że nie otrzymam przebaczenia. Znów się wyspowiadałam, zamowiłam msze poprzez internet w intencji uleczenia mojej duszy. Modlilam się koronką do Miłosierdzia Bożego, odmawialam litanie do Najdroższej Krwi Chrystusa, poprosiłam o wstawiennictwo św Jana Pawła. Efekt byl taki, ze nastepnego dnia usłyszałam w kościele ukochana pieśc Jana Pawła „Barka”. Jan Paweł dal mi znać, że powinnam zgodnie z ta pieśnia uwierzyc i calkowicie zawierzyc się Miłoserdziu Bożemu. Bog kocha wszystkich i przychodzi właśnie do grzeszników, bo ci, którzy niewiele nie zgrzeszyli i tak będa zbawieni.Bóg przychodzi właśnie do grzeszników bo chce zbawić każdego i cieszy się z nawrócenia każdego syna marnotrawnego. Pomodlę się za ciebie, o dobra spowiedź ale także i o nawrócenie, bo bez nawrócenia i całkowitej poprawy spowiedź jest nieważna. Ty sama tez się módl na rożańcu i Koronka do Miłosierdzia Bożego, proś o przebaczenie Boga i dziecko, a Bog nie pozwoli ci zginąć.Uwierz, że jesteś Dzieckiem Bożym, posłuchaj sobie pieśni Barka na internecie i uwierz, że Bóg cie kocha i czeka na twoje przyjście, żal za grzechy i nawrocenie. Jesli zawierzysz się Miłosierdzi Bożemu Bóg cie poprowadzi przez reszte życia i da ci siłę do pokuty i zadośćuczynienia za całe zło, które uczyniłaś. Trzymaj się, pomodlę się za ciebie.Wejdź na stronę http://www.faustyna.pl/zmbm/ i poczytaj sobie o Milosierdziu Bożym, może to ci pomoże uwierzyć.

  7. Agnieszka pisze:

    Chciałabym opowiedzieć tu moją historię.
    Po pierwszym dziecku (ur. 2001) nie chciałam mieć więcej. Myślałam że dzieci mnie ograniczają,
    mój rozwój, karierę, mnie, mój czas wolny. Zawsze byłam tylko JA! Brałam tabletki antykoncepcyjne,
    sporadycznie tez tabletkę dzień po. Nie chodziłam też do kościoła, bo w sumie kościół jak i dzieci mnie ograniczał, czegoś mi zakazywał, a ja przecież chciałam jak te krzyczące feministki być wolna, mój decydować sama o sobie o swoim ciele. Ach teraz jak o tym pomyśle, to cały czas brnęłam w samo zło. Szatan przejmował na de mną kontrolę. W 2005 roku znowu zaszłam w ciążę, było za późno na cokolwiek to był ok.14 tydzień jak się dowiedziałam. Pamiętam jak bardzo nie chciałam tego dziecka! Nie układało mi się w małżeństwie, przede mną miały być studia na SGH, Warszawa stała otworem. Jak tak teraz to wszystko kalkuluję, to gdyby nie ta ciąża to z pewnością odeszłabym od męża. Ale nic urodziło się kolejne dziecko. Postanowiłam że więcej dzieci nie będzie, po jakimś czasie zapobiegawczo zaopatrzyłam się w tabletki poronne tak na wszelki wypadek. Nie wiem co ja sobie myślałam że jakoś to będzie…i czekały. Życie mi się tak wspaniale układało, miałam rodzinę, spełniałam się zawodowo i w całym tym szczęściu znowu zaszłam w ciążę, był rok 2010. Wszystko sobie zaplanowałam jak mąż wyjedzie na weekend na wieś to wtedy to zrobię. I tak zrobiłam. Kiedy zaczęłam krwawić zrozumiałam że to coś w moim ciele, to mała istotka to mój mały dzidziuś, że go po prostu zwyczajnie zabiłam, jego maleńkie serduszko już nie biło kiedy trafiłam do szpitala i tam dostałam te same tabletki które miałam, aby wywołać skurcze i aby „wyleciało ze mnie wszystko” jak powiedziała lekarka i załamałam się tym co zrobiłam memu maleństwu, sobie, mojej rodzinie i Panu Bogu. Dotarło do mnie że to co zrobiłam było zbrodnią! Nie potrafiła o niczym innym myśleć. Popadłam w depresję, mąż myślał że to po poronieniu, ale tylko ja wiedziałam że to było zabójstwo z premedytacją. Tak o tym myślałam i dalej tak myślę. Poczułam potrzebę modlitwy, tylko przed Bogiem mogłam powiedzieć co czułam i co zrobiłam i jak bardzo tego żałuję. Zaczęłam się modlić, żeby Bóg mi kiedyś wybaczył i za moje zabite dziecko Jedyne czego chciałam to znowu żeby czas się cofnął. Czułam pustkę po moim maluszku, któremu nie dałam szansy się urodzić, a może to była dziewczynka, a może chłopczyk, a oczki to miałby niebieskie jak rodzice i bracia, codziennie o tym myślałam. Wypłakałam tyle łez. I w czasie kiedy urodziłoby się dziecko zaszłam w ciążę. Uznałam to za znak od Boga, za drugą szansę, pokochałam to maleństwo od razu. Ciąża było straszna, mój synek miał podejrzenia wodogłowia i innych chorób, cała rodzina modliła się żeby maluszek urodził się zdrowy. Zaproponowano mi badania prenatalne i ewentualnie gdyby coś było nie tak załatwienie tego. Nie zgodziłam się. Uznałam że choć raz zaufam Bogu, co ma być to będzie. I tak wiedziałam że będę go kochać najbardziej na świecie, nawet jeżeli będzie chory. I w 2012 urodził się chłopczyk, po dziesiątkach badań okazało się że jest 100% zdrowy.
    Długo nie potrafiłam iść do spowiedzi, jak miałam powiedzieć komuś o tym co zrobiłam, a jeżeli zostanę odrzucona, potępiona nie wiedziałam co myśleć, chodziłam do kościoła i modliłam się aby Duch Święty mi pomógł to przezwyciężyć. Moja siostra zaczęła się za mnie modlić, aby mi się w życiu poukładało, albo raczej bym znalazła drogę do Boga. Wciągnęła mnie do modlitwy różańcowej za dzieci. Wtedy do mnie dotarło że jako wykluczona z kościoła, za swoje grzechy, nie mam prawa o nic prosić. Zaczęłam chodzić na modlitwy o uzdrowienie, modliłam się o uzdrowienie swojej duszy od zła, które tyle czasu nade mną panowało. I chyba tak się stało, dwa miesiące temu jedyne o czym zaczęłam myśleć to pojednaniu się z Bogiem. W sumie miałam już wszystko oprócz najważniejszego, Boga. Tak bardzo pragnęłam znowu być we wspólnocie kościoła, przyjąć komunię św.
    Nie wiem jak to się stało wczoraj Święto Miłosierdzia Bożego, po prostu pojechałam do spowiedzi do najbliższego Sanktuarium, wiedziałam że to musi być teraz, natychmiast, tyle ludzi było do spowiedzi, były modlitwy, śpiewy, coś wspaniałego. Spowiedź doszła do mnie, Długo klęczałam, popłakałam się wyznając swoje grzechy, otrzymałam odpuszczenie kar i win i rozgrzeszenie. Nigdy w życiu nie czułam się tak, jakby ktoś zdjął ze mnie nie kamień ale całą górę kamieni. Bóg mi wybaczył.
    Teraz ja muszę wybaczyć sobie, na pewno nigdy tego nie zapomnę, będę musiała z tym żyć do końca życia. Nie warto. Szatan nas kusi egoistycznymi pobudkami, bo żadne racje tego nie usprawiedliwiają. Nie wyobrażam sobie aby mojego 3-latka nie było. Kocham wszystkie swoje dzieci, ale jego chyba bardziej, za niego i za tego maluszka któremu nie dałam szansy. Zawsze mi będzie przypominał o złych rzeczach jakie w życiu zrobiłam, teraz tylko pozostaje ciężka praca aby już nigdy zło nie przejęło kontroli nad moim życiem.
    Bóg a z nim modlitwa, różaniec, koronka, to najlepszy sposób na wszystkie problemy.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s