40 Dni Dla Życia – Świadectwa

Paulina: Szczęść Boże! Nazywam się Paulina. Pochodzę z Berlina. Jest to miasto w którym ludzie nie liczą się z życiem. Nie poznałam w swoim otoczeniu nikogo oprócz mojej rodziny i znajomych z oazy, kto by dzielił moje poglądy na temat aborcji, podejścia Kościoła do tematu antykoncepcji… Żyjąc w takim środowisku widzę ogromną potrzebę modlitwy nie tylko o ochronę życia ale o Światło Ducha Świętego dla wszystkich ludzi, którym ta sprawa jest obojętna. Ucieszyłam się, że mogłam w jakiś drobny sposób wesprzeć Wasze dzieło. Wiem, że modlitwa jest jedyną drogą i jedyną nadzieją. Chwała Panu.

Milena: Kiedy przeczytałam o akcji 40 Dni dla Życia, bardzo się ucieszyłam, że ludzie wymyślili coś tak pięknego, zakochałam się w idei duchowego przekazywania sobie modlitwy, godzina po godzinie, w domowej lub kościelnej ciszy, jak światełko z rąk do rąk. Moja godzina modlitwy i czuwania wypadła we wtorek 19 lutego, od 8 do 9 rano. Bałam się oczywiście, że zaśpię lub będę walczyć z pragnieniem porannej drzemki. Jednak nie dane mi byłoby okazać ten rodzaj poświęcenia, gdyż bardzo szybko się rozbudziłam;) Dzień wcześniej przygotowałam sobie modlitwy, z których chciałam zaczerpnąć inspirację. Godzina zleciała dość szybko. W modlitwie myślałam zarówno o dzieciach zagrożonych aborcją, jak i ich rodzinach, przeżywających z pewnością dramatyczne chwile. Na stronie akcji znalazłam modlitwę, matki, która spodziewa się dziecka, ale nie wie czy będzie mogła cieszyć się narodzinami. Bardzo mnie to poruszyło. Dwie skrajne sytuacje, dwa różne dramaty, których nie śmiałabym w żaden sposób porównywać. Oczami wyobraźni widziałam matkę, która dowiaduje się, że maleńkie serduszko pod jej własnym sercem, które zdążyła już pokochać, przestało bić, a przecież ciągle tam jest… Widziałam też kobietę, która odrzuca własne dzieciątko, jak coś, co nigdy nie było jej częścią, nie powstało z niej, chce się go jak najprędzej pozbyć, jak pasożyta albo nowotwór… Pomyślałam wtedy, że chyba nie ma większej zbrodni niż aborcja.  Czy może być coś bardziej okrutnego? Ten czyn jawi mi się jako kwintesencja zła na tym świecie. Jednocześnie nigdy nie odważyłabym się potępiać takich kobiet, zapewne wiele z nich stanęło w obliczu dramatów życiowych, zabrakło im wsparcia od najbliższych, a może po prostu dały się zwieść przesłankom współczesnego świata i uwierzyły, że skoro życie w nich jest zależne od ich własnego bicia serca, to mają prawo decydować. Bóg tchnął życie w każdego z nas, wierzymy, że tchnie w nas życie drugi raz, gdy narodzimy się dla wieczności. Może niektórzy dopiero wtedy poznają swoich ziemskich synów i swoje córki.

KK: Witam i pozdrawiam w Panu. Miałem swoją godzinkę modlitwy w naszym, jak chyba mogę powiedzieć, dziele, 14 lutego. Przede wszystkim dziękuję Panu Bogu za łaskę tej modlitwy, za to że pozwala nam być w jego rękach pożytecznymi narzędziami i przez to wydawać owoce nawrócenia. Moja modlitwa była po prostu piękna, dzięki Chrystusowej łasce i wstawiennictwu Niepokalanej, Patronki Życia Ludzkiego. Miałem taki znak od Ducha Św. – niby mała rzecz, a jednak bardzo wymowna. Zacząłem punktualnie, z zegarkiem o 19, i było po prostu tak, że bez sprawdzania godziny wiedziałem, kiedy mam zakończyć…więc skończyłem, patrzę, jest punktualnie 20.00…więc ta modlitwa, jak każda z resztą chrześcjiańska, była niesamowita, i Jezus daje nam takie znaki, żeby nam uzmysłowić, że dzieje się naprawdę coś dobrego, zgodnego z jego wolą…Oczywiście Różaniec w intencji dzieci nienarodzonych to, w moim odczuciu, modlitwa najbardziej stosowna i bardzo owocna. Jest do tego mnóstwo innych – Liturgia Godzin, litania, które mogłem ofiarować we wspaniałej intencji obrony życia nienarodzonego. Ufam, że ludzi otwartych na prawdę o życiu będzie więcej, że ludzkie serca całkiem nie pozamarzają… Wielkie dzięki za tą akcję!  Z Bogiem!

Anna: Witam serdecznie, zastanawiałam się ostatnio, co mogłabym napisać w ramach propozycji podzielenia się refleksjami nad czasem modlitwy – 40 dni dla życia. W pierwszej chwili pomyślałam,że w zasadzie nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Jednak w czasie mszy ku czci św. Joanny beretty Molli w jednym z krakowskich kościołów, dotarła do mnie ta prawda, że żadna z naszych modlitw za dzieci poczęte nie idzie na marne. Wszystkie dobry Pan Bóg przyjmuje i wysłuchuje. Nawet jeśli w rzeczywistości te konkretne dzieci, za które się modlimy, giną okrutnie pod sercami własnych matek, to jednak nasza modlitwa owocuje w niepojęty dla nas sposób. Dlatego nie zrażajmy się. Nasza modlitwa ogarnia cały świat i ratuje dzieci nam nieznane. Ja w ramach 40 dni dla życia, ofiaruję codziennie Komunię Św. w intencji tych niewinnych istot. Św. Joanno Beretto Mollo – módl się za nami. Amen

Agata: Szczęść Boże, Moje świadectwo jest krótkie ale bardzo konkretne. Otóż, moja godzina modlitwy była wyznaczona na wtorek 26.02 na godz. 00.00-1.00, trochę się martwiłam czy dam radę dotrwać do tej godziny ( bo rano wstaję do pracy i raczej nie wysypiam się) czy będę miała gdzie się pomodlić bo mam małe mieszkanie ( 43 m3) a nie chciałabym nikomu przeszkadzać tj. synom i mężowi. W piątek dowiedziałam się, że mój mąż jedzie na szkolenie i nie będzie go w domu od niedzieli do środy, także jeden problem miałam z głowy. W niedzielę od popołudnia zaczęłam się źle, czuć chyba grypa mnie brała ( kilka dni wcześniej  poprosiłam Matkę Bożą by mi to wszystko poukładała) i znowu zaniepokoiłam się, że nie dam rady. Sama się leczyłam bo gorączki nie miałam, natomiast we wtorek, gdy wróciłam z pracy i zjadłam obiad, to razu ozdrowiałam, zmiana nastąpiła z godziny na godzinę. Oczywiście dotrwałam do wyznaczonej godziny, modliłam się przez godzinę różnymi modlitwami. Wiem,że była to łaska od Boga, ponieważ sytuacja zmieniała się diametralnie i nie musiałam wysłuchiwać krytyki męża na swój temat, ponieważ mój mąż uważa mnie za ,, dewotkę”, gdy widzi mnie na modlitwie…

Danuta: Szczęść Boże. Moja godzina modlitwy w obronie życia już minęła..Do modlitwy zgłosiłam się na początku akcji dlatego mój czas modlitwy wypadł drugiego dnia Wielkiego Postu od godziny 8 do 9.Kiedy już zbliżała się ta szczególna pora cały czas miałam świadomość,że już nieprzerwana modlitwa w obronie życia trwa od 34 godzin ,a ja za chwilę dołączę do tej modlitewnej sztafety.Modliłam się w domu tekstami umieszczonymi na Waszej stronie.W czasie jej trwania miałam świadomość ,że przyczyni się ona do ochrony życia tych niewinnych i bezbronnych. Wcześniej mówiłam znajomym że się zgłosiłam i oni jeśli tylko zechcą mogą to samo uczynić. Teraz kiedy świat gardzi życiem trzeba zdecydowanie się temu przeciwstawić włączając się w modlitwę w intencji obrony dzieci poczętych. Jestem pełna podziwu dla Waszego zaangażowania w to ważne Dzieło. Szczęść Boże

Patrycja: Szczęść Boże! Jest to moja pierwsza taka godzina podczas tej akcji. Mam ją już za sobą ale bałam się i do samego końca nie wiedziałam jak to będzie. Moja godzina wypadła w piątek 15 lutego między godziną 15 a 16. W tym czasie byłam na rekolekcjach ewangelizacyjnych i nie wiedziałam jak pogodzę moją modlitwę i plan zajęć na oazie. Godzina 15 była czasem kiedy odbywały się jakieś popołudniowe zajęcia ale… ale ufałam Panu i prosiłam Go aby dał mi tą godzinę. I tak też się stało. Podczas obiadu ksiądz powiedział, że mamy czas wolny do godziny 16.15. Był to dla mnie znak od Pana, ze czuwa nade mną i daje mi tą możliwość. Byłam bardzo szczęśliwa. Chciałam jak najlepiej się przygotować do tej modlitwy. Bo to tylko albo aż godzina. Do kaplicy poszłam z różańcem, Pismem Świętym, notatnikiem. Modlitwę rozpoczęłam wspólnie z siostrami zakonnymi odmawiającymi Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Później odmówiłam jeszcze różaniec, przeczytałam kilka fragmentów z Pisma Świętego. Ok 15.30 zostałam całkowicie sama w kaplicy i wtedy siadłam sobie na końcu kaplicy i zaczęłam po prostu rozmowę z Bogiem. To było dla mnie niesamowicie ważne. Czułam Jego bliskość, to, że siedzi obok mnie. Ten czas minął mi niesamowicie szybko. Wszystkie moje obawy zniknęły. Była to naprawdę błogosławiona godzina dla mnie. Dziękuję Bogu, że dał mi taką możliwość włączenia się w to piękne dzieło. Za to wszystko Chwała Panu !

Sabina: Wdzięczna jestem Bogu z całego serca ze mogłam się modlić w tak wyjątkowym czasie. Chciałabym złożyć świadectwo ale nie wiem jak opisać … Postaram się opisać tak jak potrafię; przed modlitwa czułam  lek, zimno: modliłam się Koronka do Bożego Miłosierdzia oraz słowami : „Jezu , Maryjo, Józefie kochamy Was, ratujcie dusze”, podczas modlitwy ogromny smutek, ból serca, płacz… Serce Boga bije dla nas, dla każdego życia… Niepojęty Jest nasz BÓG, CHWAŁA TOBIE BOŻE W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNY TERAZ I ZAWSZE I NA WIEKI WIEKÓW. Amen. Serdeczne Bóg Zapłać

Mariusz: Moje świadectwo może nie będzie zbytnio wzniosłe, ale chcę się podzielić moją radością wynikającą z tego, że mogłem się dołączyć do tego projektu. Jak wszyscy wiedza, którzy mnie znają jestem ogromnym śpiochem. Mój czas czuwania/modlitwy wypadł o 5:00 rano w niedzielę. Tak więc moja modlitwa trochę przypominała   walkę z samym sobą, aby nie zasnąć podczas czuwania. I co miałem słabszą chwilę pomyślałem sobie o Was wszystkich, którzy też włączyli się w czuwanie i zaraz trzeźwiałem, aby  Was  nie zawieść. Mam nadzieję, że choć może była to trochę wątła modlitwa to zostanie ona wysłuchana jak i inne….

Michalina: Moja modlitwa  wypadła 17 lutego od 16.00 – 17.00 była to dla mnie bardzo ważna godzina.  Ciągle byłam myślami z tymi dziećmi nie narodzonymi, które nie są niczemu winne, że się poczęły.  Mam znajomą która jest w ciąży i powiedziała, że gdyby się dowiedziała, że dziecko jest chore to by „usunęła” – bo jak stwierdziła po co się ma męczyć ona i dziecko. Tak wielka rozpacz mnie ogarnęła. Jeszcze bardziej  sobie uświadomiłam jak modlitwa jest potrzebna jak my na co dzień jesteśmy potrzebni, żeby mówić i głosić, że dziecko jest cudem Boga i nie można decydować o jego zabijaniu.  To tylko godzina, a może tak wiele zdziałać. Cieszę się bardzo, że są takie akcje, że jesteście Wy- ludzie dobrego serca i woli, że poświęcamy swoje godziny na modlitwę w słusznej sprawie.  Chwała Panu

Agnieszka: Szczęść Boże! Bardzo się cieszę, że mogłam wziąć udział w  1- godzinnej modlitwie „40 Dni dla Życia”. Było to 28 lutego w godz. 18-19. Jestem emerytką (lekarzem), a sprawy życia poczętych dzieci jest dla mnie bardzo ważna. Chciałam mieć w swojej rodzinie dużo dzieci, ale Pan Bóg miał dla mnie inne plany. Przeszłam wieloletnie leczenie, bez efektu. Włączyłam się do” Duchowej adopcji poczętego dziecka”, od początku, gdy tylko powstała. Obecnie od wielu lat modlimy się wspólnie z mężem odmawiając dziesiątek różańca i  załączoną modlitewkę. Modlimy się każdego dnia ( nie robiąc przerw po 9 miesiącach), wierząc, że Pan Bóg przydzieli nam następne dziecko do omodlania wtedy, kiedy będzie taka potrzeba. Myślę, że kiedyś…je poznamy.. Również wzięłam udział w modlitwie adwentowej 2012r i przypomniałam o różnych chorobach i niepełnosprawnościach dzieci. Jeśli Pan Bóg pozwoli, włączę się do następnych „akcji” modlitewnych. Jestem bardzo wdzięczna organizatorom tych działań.

Angelika: Na stronę o Duchowej Adopcji – 40 Dni dla Życia trafiłam zupełnie przez przypadek. Wiem jednak, że wszystko to było zaplanowane u Boga i dzięki Niemu mogłam modlić się za nienarodzone dziecko … Jestem zwyczajną nastolatką uczącą się w gimnazjum. Gdy znalazłam się na duchowaadopcjadziecka.wordpress.com nie wahałam się ani chwili. Zapisałam się, a dzień później otrzymałam godzinę i dzień mojej modlitwy. Zachęciłam również mojego tatę. Czułam się taka inna, przepełniona Bożą miłością i świadomością, że otrzymałam godzinę, w której biorę odpowiedzialność za całą tą modlitwę i na mnie spoczywa to, aby nie została ona przerwana. Nastawiłam budzik na 02:55, gdyż moja modlitwa miała trwać od 3.00 do 4.00. Mimo moich obaw nie czułam znużenia ani zmęczenia. Z wiarą i wielką radością odmówiłam 2 różańce, koronkę, litanie i modlitwy podane jako propozycję na stronie. Kiedy wybiła 4.00 położyłam się do łóżka, jednak długo nie mogłam zasnąć. Myślałam to o nienarodzonych dzieciach, które są zagrożone aborcją – a przecież nie są niczemu winne, to o osobie, która właśnie teraz modli się w intencji tych dzieci. Jestem dumna z siebie, że potrafiłam wstać w środku nocy i modlić się o uratowanie dzieci nienarodzonych i ich szczęśliwe przyjście na świat. Wierzę, że moja modlitwa w jakiś sposób uchroniła te maleństwa przed czekającą ich śmiercią …

Janek: Szczęść Boże, Miałem przyjemność uczestniczyć w tej modlitwie, wielkim wołaniu do Miłosiernego Boga o to aby Polska zgodnie z pragnieniem bł. Jana Pawła II należała do cywilizacji życia. Ufam, że wołanie tylu ludzi zostanie wysłuchane przez Pana Boga a także Bóg wysłucha wstawiennictwa Maryi, której nic nie odmawia, do której też modliłem się na różańcu. Jestem przekonany, że ta akcja to Wielkie Dzieło Boże, ponieważ jest budzeniem sumień i budzeniem narodu Polskiego uświadamiając mu w jakiej rzeczywistości żyjemy. Bóg zapłać. Niech zwycięża Serce Niepokalanej!

Joanna:  Szczęść Boże, Iskierki Bożej Miłości – Kiedy otrzymałam swój dzień i godzinę modlitwy cieszyłam się ,że mogę pomóc. Wpisałam sobie termin w kalendarz i pilnowałam mocno , żeby nie zapomnieć, poczułam,że to niewątpliwie ważna modlitwa.Nie obyło się bez łez z powodu braku miłości i samotności dziecka nienarodzonego.Chłód zimnej ściany, o które opierałam swoje plecy skojarzył mi się z chłodem jakie odczuwa zagrożone dziecko w łonie matki. Cieszyłam się jednak,że wiele osób modli się w swoich wyznaczonych dniach i godzinach, razem, wspólnie tworzymy jedną całość, bo to Kościół jest naszym Domem, pomimo, że się nie znamy, jesteśmy dziećmi Ukochanego Boga Ojca i ufam ,że NASZA MODLITWA może wiele.Po odmówieniu Różańca i Koronki do Miłosierdzia Bożego w ciszy , w której pozostałam rozległo się bardzo gwałtowne i natarczywe pukanie do drzwi,jakby się paliło, musiał iść otworzyć, na chwilkę, ale ufam, że to zdarzenie nie umniejszyło tej modlitwy.Podjęłam się w swoim Kościele , który jest moim Domen, adopcji dziecka nienarodzonego -Iskierki Bożej Miłości:) Dzieci żyją w łonie swojej mamy od chwili poczęcia i kochają swoich rodziców całym swoim sercem,miłością czystą, bezwarunkową, a kiedy rodzice chcą go ukrzyżować…. dziecko… nadal kocha,ufam,że tak jest. Pozdrawiam serdecznie

Adam: Kocham Boga całym swym sercem, tak jak umiem. Kocham również człowieka i tego jeszcze nienarodzonego, i tego, którego kres życia dobiega końca. Na ile umiem pragnę to im pokazać czynem. Brzydzę się jednak złem, złymi czynami ludzkimi i też to, w swoim życiu, artykułuję. Już od lat studenckich (mam już 64 lata), po przeczytaniu pewnego artykułu (okres komuny) na temat życia nienarodzonych, w moim sercu powstał bunt wobec zabijania ich, stałem się ich obrońcą, mimo że moje życie wtedy było dalekie od Boga. Później, po moim nawróceniu (1980r), przyszedł czas (od ok. 1982 – 83r), gdzie zacząłem się modlić do Boga, o JEGO interwencję w przebudzeniu ludzi, Polaków w odrzuceniu tego barbarzyńskiego mordu i podjąłem adopcję dziecka. Po 9-miesiącach podejmowałem dalsze adopcje. Nie za bardzo wiedziałem, czy dobrze się modlę. Moje modlitwy, nie tylko kierowałem ku Jezusowi w celu adopcji, ale i w innym (za Polskę prawdziwie demokratyczną, jednocześnie oddaną Jezusowi) – podjąłem 3 dniowy post o wodzie, tydzień w tydzień, który musiałem jednak przerwać ok. 1995-96r. z powodu swojej dość ciężkiej choroby. Ta zatem modlitwa, którą odbyłem, w nocy, między 2.00 a 3.00 w sobotę 24.03. 2012r, była tylko maleńką cząstką prośby adopcyjnej, którą podjęła cała rzesza ludzi dobrej woli i w której to maleńkiej części wziąłem udział. Jest w moim sercu olbrzymia potrzeba, aby budzić ludzi, Polaków, aby zrozumieli, jak straszną rzeczą jest mordowanie ludzi, zwłaszcza tych najmniejszych, nie mogących się bronić, niewinnych!!! W czasie tej modlitwy nie miałem szczególnych doznań. Wiem jedno te modlitwy sięgają Boga, ON pragnie m.in. naszymi “rękami” (czynami) doprowadzić do spowodowania nawróceń tych, którzy są zwolennikami aborcji, czyli tych MORDERSTW, ZABÓJSTW. Niech Bóg weźmie te wszystkie modlitwy w jeden cudowny “bukiet”, niech je ubierze w moc, która poruszy serca zabójców, aby odrzucili zło, bo ono ich również powoli zabija.

Józef z żoną Krystyną: SZCZĘŚĆ BOŻE! Moja godzinna modlitwa z 24 marca od godz.14.oo – 15.oo w intencji dzieci poczętych to “owoc” letnich rekolekcji oazowych Domowego Kościoła, ponieważ informację o jej istnieniu powziąłem od uczestników tamtych rekolekcji.Postanowiłem, razem z żoną Krystyną włączyć się czynnie do tej modlitwy, ponieważ mamy taką potrzebę duchową, by modlić się o życie które powołał Bóg. Modlić się o to, by rodzice poczętych dzieciątek pokochali “to maleńkie stworzenie Boże” tak misternie “utkane”, najpiękniejsze na świecie, które ma wolną wolę, obdarzone rozumem i w które Bóg tchnął nieśmiertelnego Ducha Świętego. Aby pokochali Je miłością tak mocną co góry przenosi. Aby miłość rodzicielska przezwyciężyła wszystkie wymyślone niechęci i wygodnictwo życia. Modliliśmy się na różańcu –tajemnicą radosną i drogą krzyżową dziecka nienarodzonego oraz koronką do Miłosierdzia Bożego upraszając Boga o otwartość serca na przyjęcie poczętego życia jak Maryja, o nakłonienie ich mocą Bożą do przyjęcia dzieciątka w progi własnego domu, do swojego serca. Jesteśmy, wspólnie z żoną radośni, że choć tyle mogliśmy ofiarować w intencji ratowania życia, które dał Bóg. CHWAŁA PANU!

Marianna: Szczęść Boże, cieszę się bardzo, że mogłam włączyć się w modlitwę ” 40 Dni Dla Życia”. Jedna godzina modlitwy, adoracji to tak niewiele, a ile może uczynić dobra. Włańczając się, przez chwilę pomyślałam, że trzeba przygotować się na mały wysiłek, bo jeśli dostanę w środku nocy, ale cóż przecież nie jedna matka wstaje nocą i czuwa nad chorym dzieckiem lub bliską osobą. Dostałam czas od 22 do 23, ale tak naprawdę to czuwałam na modlitwie przez parę dni w intencji życia – oby tylko nie przegapić tej godziny. Tego dnia byłam rano na Mszy św., potem w pracy, na rekolekcjach, które były w pobliskiej parafii, a w powrotnej drodze gdy zaszłam do kaplicy akurat rozpoczęły się Gorzkie Żale i tak modlitewnie przygotowana mogłam rozpocząć adoracje, różaniec i koronkę w intencji obrony życia. Był to wspaniały dzień przepełniony bliskością Pana w miłości do życia, którego On jest źródłem.

Marek:  19 marca, 2-3 nad ranem. Ktoś wcześniej napisał, że nie spodziewał się, że modlitwa będzie tak szybko płynąć. U mnie było tak samo. Z godziny zrobiło się dwie godziny. Bardzo się cieszę, że mogłem być małym trybikiem i dołożyłem swoją modlitewną cegiełkę. Za rok też będę brał udział w tym modlitewnym dziele! Błogosławionej Oktawy Zmartwychwstania Pańskiego dla wszystkich!

Ewa:  Witajcie :) Ja z kolei modliłam się 24 marca między 19:00 a 20:00, niesamowite uczucie jedności z innymi uczestnikami w jakże ważnej intencji, taka mała cegiełka z mojej strony z budowaniu wspólnoty ludzi, dla których życie drugiego człowieka, także tego jeszcze nienarodzonego, nie jest obojętne. Cieszę się, ze mogłam zrobić coś dobrego dla innych. Szczęść Boże wszystkim :)

Magda: moja godzina wyznaczona była w soobotę 24.03 2012 od 11 do 12 wtedy kiedy mój mąż mógł zająć się naszymi maluchami ja spokojnie mogłam modlić w intencji zagrożonych poczętych maluszków za ich rodziców i wszystkich ludzi którzy nie szanują ludzkiego życia o ich nawrócenie.
MOJE ŚWIADECTWO; 6 lat temu zaszłam w ciążę, dziecko choć kochane od początku miało przyjść na świat w trudnych warunkach materialnych, ja nie pracowałam i mąż wtedy też nie,było ciężko, bardzo ciężko…nieraz nie było na jedzenie o witaminach czy jakiś zachciankach już nawet nie wspomne,kochałam to dziecko,bardzo się bałam o to jak będzie z czego je utrzymamy nigdy nie przyszło mi do głowy inne rozwiązanie jak tylko je urodzić,ciężka sytuacja powodowała wiele konfliktów z moim mężem, ciągłe pretensje rodziny różne złe osądzania,obmawiania itd czułam się strasznie przygnębiona brak perspektyw,pusta kieszeń,wstyd…chyba nigdy jak wtedy nie byłam sama,pamiętam taki dzień kiedy wyszłam z domu i zaszłam do Kościoła,w ławce w prawie pustym Kosciele (Bazylika Matki Bożej) rozpłakałam się i poprosiłam Matkę Bożą o wsparcie,nie miałam już sił,już nawet płakać nie miałam czym,zastanawiam się jak to jest możliwe że ludzie pragną samochodów domów i innych rzeczy,a mi do szczęscia wystarczyłby ciepły obiad i zwykły ludzki odruch podanie ręki czy przytulenie….
Julcia rosła pod moim sercem,jak ja ją pokochałam…rozmawiałam z nią śpiewałam i czułam że to dziecko daje mi siłę,tak siłę do życia,wiedziałam że nie mogę się załamywać bo Ona na mnie liczy!sytuacja finansowa nadal była zła,chodziłam w ubraniach męża nie mogłam sobie kupić bluzeczki ani wygodnych spodni,ale to nie było wtedy ważne…każde usłyszane bicie serca czy usg dawało mi kopa do życia.Często chodziłam do Kościoła,wiedziałam że w końcu Matka Boża mnie wysłucha,przecież Ona nigdy by mnie nie zostawiła.Oddałam Jej dziecko które nosiłam.Zbliżał się poród,była noc,mój mąż mnie zlekceważył zostawił w szpitalu z pretensjami że musi wracać po dokument grupy krwi którą zapomniałam,przywiózł i poszedł do domu smacznie spać.Zostałam sama….byłam przerażona.Prosiłam Matkę Bożą żeby mnie nie zostawiała jak inni,żeby była przy mnie,,,wysłuchała mnie,ogarnął mnie spokój,czułam że nie jestem sama naprawdę to czułam,nie da się tego opisać to było bardzo realne.Po 10 godzinach urodziłam zdrową dziewczynkę,która teraz ma 6 lat i jest nadzwyczaj mądrym i wrażliwym dzieckiem.Daje mi dużo radości.Mój mąż znalazł pracę i wszystko zaczęło się układać,pózniej zaszłam w ciąże z drugim i trzecim dzieckiem miałam ciągle wsparcie największe w świecie,wiecie kogo?:-)Obiecałam Matce Bożej że co roku do końca mojego życia będę adoptować dziecko w Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego,dotrzymam słowa tak Jak Mama dotrzymała.Mój mąż okazał się niedojrzałym człowiekiem,nie mogłam na niego liczyć nigdy kiedy tego potrzebowałam najbardziej,ale wybaczyłam mu wszystko choć nigdy nie zapomnę.Kto wie ile kobiet uznało by powodów na moim miejscu do zabicia dziecka,kiepska sytuacja materialna,czy nie dobry mąż,czy jeszcze coś innego,a ja Wam mówię że dziecko to NADZIEJA na lepsze jutro to MIŁOŚĆ na zapas,to WIARA w dobro i sens naszego istnienia,to DAR od Pana Boga,moje dziecko mnie uratowało bo ono mnie kocha a ja je i już nigdy nie będę sama

Grażyna: Szczęść Boże. Moja godzinna modlitwa przypadała sobotnie popołudnie między 16 a 17. Przed tą godziną przyjechał do naszej czteromiesięcznej córki wujek, więc trochę się obawiałam, jak to zrobić, aby bez urażenia nikogo opuścić spotkanie. Na szczęści udało się. Mąż zajął się córką, a ja zamknęłam się w pokoju i uklękłam do modlitwy. Powierzyłam Panu Jezusowi i Matce Najświętszej wszystkie matki, które myślą o aborcji, aby Pan dał im poznać, że mają pod sercem dziecko, jak również modliłam się o nawrócenie osób, które nakłaniają do aborcji oraz jej dokonują. Z pomocą Bożą przeżyłam ten czas w skupieniu. Wierzę, że nasze modlitwy zostaną wysłuchane. Z Bogiem

Darek: Przed modlitwą zastanawiałem się jak się będę modlił przez całą godzinę, ale godzina modlitwy minęła bardzo szybko. Wspaniałe jest to, że modlitwa jest nieustanna, przekazywana z godziny na godzinę przez nieznane sobie osoby, ale modlitwa nas jednoczy. Grunt to dobrze zacząć dzień (u mnie modlitwa przypadała na godz. 8-9). Chwała Panu.

Ela: Od początku ufałam, że udział w Krucjacie Modlitwy DADP to dla mnie “dar z góry”. Największym dobrem mej godziny był pełny udział we mszy świętej, modlitwa różańcowa oraz koronka do Miłosierdzia Bożego. Nie jest żadną przesadą, że do chwili obecnej czuję wielką wdzięczność wobec Boga, że mogłam w tym dziele uczestniczyć. Uważam, ze obecnej dobie intencję tą można by kontynuować wielokrotnie.

Małgorzata: Szczęść Boże, moja godzina modlitwy przypadła między 15 a 16 24.03., czyli akurat w sobotę kiedy nie byłam w szkole(mam 17 lat). Mimo że pamietalam o niej i starałam się zdążyć ze wszystkim, to zaczęłam równo o 15. Myslałam, że godzina to nie tak długo i minie szybko. Jednak tak nie było, może przez ból nóg było mi tak cięzko, ale pomyślałam sobie, że pewnie diabeł chce mnie zmęczyć. Jednak nie dałam się i wytrwalam, ale muszę się przyznać, że bicie zegara o 16 przyjęłam z ulgą. Odmówiłąm dwa razy koronkę, raz różaniec poświęcony Tajemnicom Radosnym- to chyba nie przypadek ;) i jeszcze kilka litanii i trochę słów od siebie :) Cieszę się, że mogłam być częścią tej akcji i chociaż moja modlitwa nie była doskonała, to wierzę w jej siłę. Pozdrawiam :)

S. Magdalena: Moja godzina już minęła, jednakże dalej się modlę za Życie. Charyzmatem mojego Zgromadzenia zakonnego tj. Siostry Antonianki od Chrystusa Króla jest służba życiu, w tym krzewienia działa duchowej adopcji dziecka poczętego. Modląc się w swojej godzinie miałam poczucie uczestnictwa w czymś wielkim. Wspieramy z siostrami modlitwą całe dzieło i organizatorów akcji prosząc o siłę i moc dla nich i całego dzieła.
z Bogiem

Marzena: Moja godzina modlitwy minęła. Chciałam napisać bardzo krótko -nie pamiętam kiedy tak ciężko było mi się skupić na modlitwie , nie pamietam kiedy tak intensywnie przypominały mi się rzeczy , które mam załatwić i chociaż poszłam do kościoła i czuwałam przed Najświetszym Sakramentem wszystko rozpraszało moją uwagę .Wtedy przyszła bardzo ciekawa refleksja …..jak bardzo szatan walczy ze mną i nie chce żebym się modliła i jak WAŻNA jest taka inicjatywa jak ta. Wytrwałam ale było ciężko a wydawało się , że to TYLKO jedna godzina :) Pozdrawiam

Bożena: Szczęść Boże ! Informację o udziale w tej formie modlitwy dostałam od znajomego ze wspólnoty modlitewnej i w sumie zapisałam się bardziej z obowiązku, ale też z chęci przeżycia całej godziny na modlitwie, tej godziny, która zostanie mi wyznaczona. Martwiłam się żeby to nie był środek nocy bo mam 5-kę małych dzieci i dość wstawania, ale dostałam w samo południe :) Pierwszy raz w życiu udało mi się odmówić 2 tajemnice Różańca i to do tego przez to, że nie spieszyłam się jak to zwykle na Różańcu bywa, również pierwszy raz w życiu odczułam, że jest to naprawdę modlitwa kontemplacyjna. I za to chwała Panu ! Dziękuję za tą piękną inicjatywę!

Anna: Oj, niełatwa była dla mnie moja godzina modlitwy… Cieszyłam się, że zacznę o północy we wtorek, bo wtedy 3 dzieci moich już śpi i będę mogła się skupić na modlitwie. A tu pod wieczór strasznie rozbolała mnie głowa, musiałam się aż położyć i prosić męża, by mnie obudził na “moją godzinę modlitwy”. Maluszek mój tej nocy był niespokojny, więc w efekcie większość Różańca odmawiałam z Maluchem przy piersi, w łóżku, wlacząc z sennością. Normalnie nie jestem senna o tej porze. Uznaję, że akurat tego dnia było to trudne, a gdy większy trud, tym wieksze owoce:) Chwała Panu:)!

Michał: Szczęść Boże! Chociaż nie jestem wzorcowym chrześcijaninem i daleko mi do tego… wziąłem udział w tej akcji. Już od samego początku “ktoś” celnie trafił moją godzinę która wypadła w sobotnie popołudnie… tak abym nie musiał rezygnować z dnia w pracy czy wstawać w środku nocy… dostałem takie minimum, być może to było szczytem moich możliwości by sumiennie to wypełnić… i tak się właśnie stało, udalo mi się nawet zaangażować w to pozostałych członków rodziny, wbrew pozorom nie było to aż takie trudne:) 1h bycia w takiej wspolnocie domowej – to swoiste zatrzymanie zegara… zakrzywienie czasu… znikają obowiązki i nagle stajesz na przeciw samego Boga… tak blisko On zawsze jest, zawsze czeka, nie ważna jest intencja… nie wazny problem z jakim się do Niego zwracamy, ani też pora – On zawsze słucha… zawsze ma dla Nas czas – pisze to chociaż samemu bardzo trudno mi to pojąć, zrozumieć… ale tak wlasnie jest.
Ciesze się ze wziąłem czynny udział w tym “Dziele” – bardzo brakuje mi bliskości, wyciszenia, modlitwy… a podczas tej godziny, szczerze umiałem się modlić wraz z rodziną…

Magda: Witam serdecznie, moja godzina przypadła między 17 a 18 -13 marca. To był piękny czas. Mogę opowiedzieć, że sposób spędzenia godziny modlitwy w obronie Życia Pan Bóg wybrał sam – trafiłam na Koronkę do Miłosierdzia Bożego i Różaniec odmawiany przed Najświętszym Sakramentem w Kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie, tak blisko grobu Błogosławionego Księdza Jerzego. Wybrałam ten kościół, ponieważ chciałam się modlić cichą modlitwą przed Najświętszym Sakramentem, Pan Bóg wybrał jednak inaczej. Nie był to łatwy czas, ale wszystkie te rozproszenia, trudności w modlitwie ofiarowałam za Życie Nienarodzonych Dzieci, prosząc o wstawiennictwo Świętych. Modliłam się także za rodziców tych dzieci i za wszystkich, którzy niszczą Życie, aby z wrogów stali się jego gorącymi orędownikami. Biegnące minuty uświadamiały mi, jak wiele dzieci, może być w tym momencie zabijanych na świecie i tym żarliwsza była moja modlitwa za nie. Dziękuję Bogu za ten czas i widzę jak On wiele we mnie się zmienia przy okazji modlitwy za innych. Po 18 zostałam na Mszy św., którą ofiarowałam w intencji Nienarodzonych. Po północy razem z mężem czuwałam jeszcze podczas jego wyznaczonej godziny modlitwy, którą też była piękna. Tuż przed modlitwą z mężem, Pan Bóg przynaglił mnie też do Adopcji Dziecka i z wielką radością podjęłam ją w sercu. Chwalę Pana Boga, że pozwala nam być narzędziami w Jego rękach i dziękuję za hojne obdarowywanie, kiedy nie żałujemy modlitwy za innych. Szczęść Boże wszystkim, którzy organizują modlitwę za Życie i włączają się w nią!

Martyna: Witam, również zdecydowałam się dać tak niewiele zaledwie jedną godzina, wstałam wcześnie rano i się modliłam, odmówiłam różaniec. Bardzo się cieszę, że są ludzie, którzy potrafią tak szlachetne pomysły wcielać w życie, przez co i ja mogę coś dla kogoś zrobić. Serdecznie pozdrawiam.

Maria: Moja godzinabyla od 00-01 myslalam ze to bedzie trudny czas , ale sie mylilam. To ze przejelam ten czas od innej osoby byl dla mnie bardzo wazny.Modlitwa plynela bez znuzenia, z milosci do nowego zycia. Do Boga.

Anna:  Szczęść Boże! Moja godzina modlitwy była 9.03 2012r. od 8.00-9.00. Jak otrzymałam te wiadomość trochę byłam niezadowolona  bo akurat w piątki chodzę do pracy i właśnie w tym czasie.  Ale po chwili już byłam spokojna. Znalazłam Kościół  który jest na trasie do mojej pracy w którym codziennie od rana jest Adoracja Najśw. Sakramentu. To byl czas łaski i bardzo cieszę się że mogłam włączyć się w to niesamowite dzieło omadlania nienarodzonych.Od 13-stu już lat uczestniczę w duchowej adopcji dziecka poczętego i można by powiedzieć że oprócz swoich dzieci mam 13 duchowo adoptowanych.W tym roku będzie już kolejne a od wczoraj włączyłam sie  również w akcję „Uratuj Świętego”. Bogu niech będą dzięki za cud życia i każde uratowane dziecko dzięki modlitwie tylu ludzi dobrej woli.Pozdrawiam w Panu

Artur:  Zachęcam goraco do tego wspanialego dzieła. Potwierdzę za innymi wpismi,chwila z ktora przejmujesz modlitwe za zycie od osoby przeciez tobie nieznanej,jakby dusza z Rozancem klaniala sie tobie mowiac w sercu…Bracie to dzielo jest teraz w twoich rekach,wytrwaj az do momentu przekazania tego nastepnemu anonimowemu bratu/siostrze,osobiscie doswiadczylem sprzeciwu zla dla tego dziela,dla mnie to potwierdzenie ze ta modlitwa jest lancuchem pentajacym złego. Oczywiście Wszechmogacy Bog go zmiazdzyl w nicość! Bóg z wami bracia siostry nieznajomi a tak bliscy i zjednoczeni w tym Dziele!

Michał: Miałem to szczęście, że trafił mi się czas, który pozwolił na modlitwę w kościele, przed Najświętszym Sakramentem. Nie do opisania, cudowne doznanie i doświadczenie. Czułem prawdziwe, żywe i silne działanie modlitwy. Czułem jakbym sam ofiarował małą cząstkę życia, mojego życia komuś, kto czeka niecierpliwie… Czułem wielką radość, każdemu tego życzę :) Pozdrawiam wszystkich zaangażowanych i zachęcam niezdecydowanych :) )

S. Inez: Bogu niech będą dzięki za taką akcję.Tak wielu różnych ludzi modli się za te Maleństwa.Bardzo się cieszę, że włączyłam się w tę modlitwę.Ta godzina modlitwy, to był niesamowity czas łaski.Przeszła tak szybko.Dziękuję Bogu za ludzi, którzy przeprowadzają to wielkie i łączące ludzi dzieło, aby ratować zagrożone i jakże bezbronne życie.Przecież to tak wielki cud, tak wielki dar.Jakże wielka jest miłość Boga, aż słów brakuje.

Kasia: moja godzina 8-9 rano .. :) długo czekałam na tą chwilę i wybrałam różaniec połączony z lekturą Pisma Świętego.. otworzyło mi się w miejscu tzw rzeź niewiniątek..przed modlitwą zapaliłam świecę.. i zamknęłam się w pokoju na klucz żeby nikt mi nie przeszkadzał ;) czas minął bardzo szybko..aż za szybko..kilka razy próbowałam zdmuchnąć świecę ale dalej się paliła więc pomyślałam , że może przedłużę modlitwę o kilka minut w razie gdyby ktoś się spóźnił ;) gorąco pozdrawiam szczęść Boże

SMF+ Niech będzie Bóg uwielbiony… To niesamowite doświadczenie i zaproszenie do dzieła stworzenia. moją modlitwą włączam się w ten wielki dar Ż Y C I E Moja godzinna modlitwa przypadła mi 3-4 nad ranem, o tej porze przekręcam się na drugi bok, a tymczasem klękłam przed NAJŚWIĘTSZYM, z różańcem w ręce… Ty Panie wiesz… Ty wszystko wiesz… Niech będzie Bóg uwielbiony…

Marzena:  Moja godzina modlitwy minęła. Chciałam napisać bardzo krótko -nie pamiętam kiedy tak ciężko było mi się skupić na modlitwie , nie pamietam kiedy tak intensywnie przypominały mi się rzeczy , które mam załatwić i chociaż poszłam do kościoła i czuwałam przed Najświętszym Sakramentem wszystko rozpraszało moją uwagę. Wtedy przyszła bardzo ciekawa refleksja …..jak bardzo szatan walczy ze mną i nie chce żebym się modliła i jak WAŻNA jest taka inicjatywa jak ta. Wytrwałam ale było ciężko a wydawało się , że to TYLKO jedna godzina :) Pozdrawiam

Teresa:  Witam, Moja godzina modlitwy minęła 14 marca. Oczekiwałam na swoją godzinę z niecierpliwością. Ostatnio wiele dzieje się w moim życiu i dlatego często na modlitwie mam rozproszenia. W tym wypadku pięć minut przed moją godziną uklękłam i poprosiłam Ducha świętego aby pomógł mi opanować moje myśli. Na początku modlitwy odczuwałam wielką tremę i strach i czy podołam… Po skończonej modlitwie poczułam się jak maratończyk który przyjął pałeczkę i podał dalej aby ktoś inny mógł dobiec do celu. Poczułam taką jedność z ludźmi którzy modlili się prze de mną i po mnie że to jest trudno opisać. Pozdrawiam

Mariusz: Czekałem intensywnie kilka dni na ‘moją’ godzinę. Wpisałem do kalendarza, aby mi nie umknęła w natłoku zajęć. Spędziłem ją na adoracji Najświętszego Sakramentu dzieląc czas na koronkę, ciszę i część różańca. Błogosławiony czas łaski. Poszerzania przestrzeni dobra i wolności. Poszerzenia Królestwa. Ta modlitwa nie pozostaje bez odpowiedzi. Kościół był zimny, więc mogłem także ofiarować choć trochę wysiłku.

Małgorzata: Już wielokrotnie slyszalam zdanie, ze ” gdzie przychodzi dziecko na swiat, tam Pan Bog zawsze pomoze” – najlepszym przykladem jest moja mama,ktora przed ponad 30-toma laty wbrew opinii lekarzy zdecydowala sie mnie urodzic (miala bowiem juz 42 lata, bardzo powazne klopoty zdrowotne i dwojke malych dzieci). Ryzykowala bardzo duzo ( przede wszystkim wlasne zycie) i … dzisiaj moje prawie czternastoletnie dziecko swiata poza nia nie widzi. Ale ja powyzsze zdanie nieco przekrece – kto sie za nienarodzonym Dziciatkiem wstawi, temu Pan Bog zawsze pomoze. Otoz meldujac sie w wielkopostnej akcji “40 dni dla Zycia” mialam olbrzymie obiekjcje, czy podolam.Bo przeciez nie wystarczy tylko “wyklepac” pacierz. Bo przeciez to wielkie wyzwanie – WALKA o kazde dziecko, kazda dusze.Zlozylo sie jednak tak, ze oboje z mezem dostalismy termin w jednym dniu, ja godzine po nim. I postanowilismy pomodlic sie razem.Przez dwie godziny .To byly “az” dwie cale i “tylko” dwie godziny (bo czym one sa w porownaniu z cala wiecznoscia), ale jednak jedne z NAJPIEKNIEJSZYCH godzin mojego zycia.Minely jak w okamgnieniu, ale ani przez jedna minute nie stracilam ani sensu , ani tematu przewodniego naszej modlitwy . I chyba oto w Wielkim Poscie chodzi – starajmy sie zmieniac, zmieniac samych siebie i innych. Dajmy szanse kazdemu, nawet temu Najbezbronniejszemu.Namawiam wszystkich do wziecia udzialu w tej pieknej akcji, bo dzieki niej i my juz zyjacy mozemy sie stac lepsi!!!!!!

Edyta: Szczęść Boże, Oczywiście, bardzo chetnie podziele sie moja refleksja dotyczaca tego szczegolnego dnia. Gdy zglaszalam swoja gotowosc do moglitwy dla ratowania zycia poczetego, zastanawialam sie jak poradze sobie z modlitwa, jesli bedzie to mialo miejsce w czasie mojej pracy. Bardzo pragnelam, abym mogla modlic sie w skupieniu i ciszy. Ale po pewnych watpliwosciach oddalam sprawe Maryi ufna, ze Ona najlepiej wybierze czas dla mnie. I tak tez sie stalo. Moj dzien, 14. marca, godz. 12-13, przypadl w czasie mojego urlopu. A ze urlop spedzalam w domu, tz. u mamy w Slupsku (mieszkam w Niemczech) bylam przeszczesliwa, iz moglam modlic sie w moim miescie w kosciele Mariackim. Zaczęłam o 12. modlitwa Aniol Panski, nastepnie swoimi slowami powiedzialam Panu Bogu w jakiej intencji sie mogdle, Chociaz On przeciez dobrze wiedzial 🙂 Nastepnie odmowilam czesc Bolesna Rozanca sw. a na koniec droge krzyzowa, ktora zaopatrzona byla we wzruszajace komentarze dziecka przeznaczonego do aborcji. Wierze, ze moje modlitwy, w lacznosci z wieloma innymi, pomoga ocalic wiele niewinnych istnien ludzkich. W moim sercu pojawila sie radosc i pokój. Bóg zaplac za ta piekna inicjatywę. Edyta  z Ludwigshafen

Emilka: szczęść Boże! moja godzina modlitwy za Życie wypadła w nocy, co było niezwykłym przeżyciem, czuwając w domu, przy zapalonej świecy – Duch Święty sam prowadził tę modlitwę, dodatkowo tego samego dnia rozpoczęły się rekolekcje „Nowe Życie”, w których uczestniczyłam… wszystko w „temacie” ŻYCIA 🙂 dziękuję Panu Bogu, że mogłam dołączyć do tej akcji

Anna: Witam serdecznie. Moja godzina w rzeczywistości okazała się nie moją godziną i dlatego jeżeli jest taka możliwość to poproszę o kolejną. Ale ślad niewątpliwie w naszych sercach pozostał. Ale tak króciutko: wstępnie zapomniałam o tej Godzinie i umówiłam się ze znajomymi, aby jechać odwiedzić koleżankę po operacji. Przypomniało mi się 2 dni wcześniej, że jest to czas, który obiecałam Komuś innemu. Pan Bóg jednak miał wszystko w swoim ręku, gdyż jednocześnie mąż oświadczył, że bierze na ten dzień urlop (bez żadnego konkretnego powodu). 24 godziny rozmów i zgodził się mnie zastąpić podczas tej Godziny, a ja miałam nie odwoływać spotkania tylko spełnić też dobry uczynek i odwiedzic chorego. Pół godziny przed wyjazdem dostałam telefon od jednej z uczestniczek wyjazdu, że nie jedzie bo idzie do szpitala. Korzystając z męża urlopu załatwiałam zaległe sprawy (m.in. na terenie szpitala). Wracając spotkałam koleżankę, która siedziała na ławce i płakała – 28 tydzień ciąży, regularne skurcze). Doprowadziłam ją na oddział i zostawiłam dopiero wtedy, gdy jej mąż się pojawił. W tym czasie mój mąż modlił się w intencji Życia. Tak bardzo mocno do nas dotarło, że modlimy się w czyjejś intencji, a tu się okazuje, że Pań Bóg pokazuje nam, że ta modlitwa wcale nie musi być anonimowa, że modlimy się o życie, które jest zagrożone tak blisko nas (i wcale niekoniecznie skazaniem na śmierć przez rodziców). Nie wiem jak wszystko się skończy, ale akcja porodowa u dziewczyny została zatrzymana i myślę, że głównym „sprawcami” wcale nie byli lekarze tylko Pan Bóg i Ci Święci do których się uciekaliśmy. Życzę dalszych owoców akcji 40 DNI DLA ŻYCIA

Krzysztof:  Szczęść Boże, Miałem termin 13 . 03 godz. 17 , w tym czasie w mojej parafii były rekolekcje . O godz 16,40 poszedłem do Kościoła . 16,45 przystąpiłem do Spowiedzi św. w intencji adopcji duchowej . od godz 16,50 do 18 modlitwa indywidualna przed Najświętszym Sakramentem – odmówiłem Różaniec [ część Radosna i Bolesna oraz Koronkę do Miłosierdzia Bożego] O godz 18 uczestniczyłem w Mszy św. a także przyjąłem Najświętsze Ciało Pana Jezusa w intencji nienarodzonego dziecka . Napiszę jeszcze o pewnym wydarzeniu , chociaż wiem że może tego nikt nie zrozumie . 10.03 nad ranem przyszedł do mnie Anioł zapytał czy chcę adoptować dziecko .Odpowiedziałem z radością TAK . Wtedy Anioł rozwinął rulon [ długa kartka ] na niej były zapisane imię i nazwisko [ lista , wyglądało tak że w czasie poczęcia w Niebie przyznawane są imiona ] następnie wskazał na jedno nienarodzone dziecko , powiedział i pokazał – mężczyzna ciemnej karnacji lat 34 oraz kobieta blondynka lat 22 , chcą szybko usunąć ciąże i to dziecko adoptujesz .

Zosia: Na temat akcji 40- dniowej modlitwy dowiedziałam się z Internetu i to na 2 dni przed jej rozpoczęciem. Trochę obawiałam się, jaka godzina zostanie mi przydzielona, ale mimo to wysłałam zgłoszenie, choć nie byłam tego pewna, gdyż myślałam, że pewnie jest już za późno. Gdy dostałam e-mail z informacją zwrotną, byłam zaskoczona. Obawiałam się, że modlitwa przypadnie np. na czas, kiedy będę w pracy i nie będę mogła się modlić. Jednak Pan Bóg zna mój harmonogram dnia i nie pozwolił, by ta godzina została stracona. W dodatku był to 13 marzec, więc czułam pomoc Maryji. Zapisałam sobie tę datę, żeby tylko nie zapomnieć o tym dniu!Modlitwa przypadła w godzinach nocnych (3.00-4.00). Nastawiłam budzik w komórce. Był to dobry czas. Lubię modlitwę nocą, bo wtedy Pan Bóg przemawia w swym Słowie „ze zdwojoną mocą”. Modliłam się moją ulubioną modlitwą brewiarzową, a Słowo Boże nie dotyczyło konkretnie mnie, ale było o wybranym narodzie Izraela, o jego zachowaniu i tak odniosłam je do tej walki w obronie życia, że dziś człowiek, tak jak Izrael ma swój pomysł na życie i chce likwidować sytuacje niewygodne. Został mi jeszcze czas na modlitwę, więc odmówiłam Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Położyłam się jeszcze do łóżka, gdyż do wyjścia do pracy pozostało trochę czasu. Obawiałam się, że nie będę mogła na powrót zasnąć, ale nie trwało to długo. Byłam szczęśliwa, że mogłam uczestniczyć w tej modlitwie i myśl, że o każdej porze ktoś czuwa dawała radość. To była wielka łaska dla mnie!

S. Stella: Szczęść Boże! Jestem katechetką, pracuję w gimnazjum. Godzina, którą mi zaproponowaliście na modlitwę w intencji życia, była po ludzku rzecz biorąc trochę niepraktyczna= kłopotliwa… miałam wówczas lekcje z super rozbrykaną i rozrywkową klasą, ale zaryzykowałam i zaproponowałam Młodym, żeby mi pomogli… o dziwo chętnie się zgodzili. Odmówiliśmy część różańca.Fakt- troszkę mamrotali pod nosem, niektórzy spali, inni robili jeszcze inne „niepobożne” rzeczy, o których pisać tu nie wypada, ale oddałam Panu ten czas i wierzę,że jest owocny. Cieszę się, że zainicjowaliście akcję. Niech Dobry Bóg będzie uwielbiony w każdej minucie naszej modlitwy i ochrania Swą Miłością poczęte dzieci i ich rodziców. Amen.

Krysia:  Bardzo wzruszyłam się i czułam się zaszczycona,że otrzymałam swoją godzinę   w krucjacie  Modlitw dla Dziecka Poczętego. Zapisałam sobie w kalendarzu, który wisi w moim pokoju na ścianie – 12 marzec godzina 13 – 14. Czułam ogromną  odpowiedzialność za tę godzinę. Wiemy,jak to szatan lubi przeszkodzić w takich sytuacjach,ale bardzo chcieć,to móc. Poprosiłam swojego Anioła Stróża ,aby modlił się wraz ze mną. Rozpoczęłam  kilka   minut przed godziną 13.00 rozważaniem części Radosnej Różańca Świętego ,później przygotowanymi na ten czas Psalmami i innymi wezwaniami. Między modlitwami prosiłam i przepraszałam swoimi słowami. Gdy zerknęłam na zegar,to ku mojemu zdziwieniu była już godzina 14.03 . Poczułam wielką radość,że mogłam przyczynić się z całego serca jako kolejna ,,cegiełka,, w tej cudownej sprawie.

Tomasz:  Sześć Boże!:-) Alarm w zegarku był ustawiony na 6:00 (godzina do „tylu” mieszkam w Zjednoczonym Królestwie), chciałem się obudzić o 6:15 bym mógł zjeść śniadanie przed modlitwa, po piątkowym poście.  Moja zona chciała na 6:00 by moc mnie następnie obudzić, zaspała!….:-( Ale mój Anioł Stróż nie zaspał, dostałem „kopniaka” i przebudziłem sie o 6:30. Poranna modlitwa, kuchnia, śniadanie jest na styk:-D. Płomień, swieca, klękam, różaniec w reku. Odmówiłem Tajemnice Radosna, Tajemnice Bolesna, Tajemnice Chwalebna w naszej intencji. Zakończyłem  1-2 min po 9:00 (u mnie 8:00). Podjąłem to zadanie z prostych powodów:
– jeżeli chcesz zmieniać świat (a świat się zmienia zaczynając od siebie!!!), bez modlitwy nie ruszysz z miejsca nawet na jeden micrometr.
– 35 lat temu moja Mama na pewno rozważała ta możliwość, pamiętając ze to był 1976 wiec, aborcja była legalna i dostępna. Byla samotna matka, mieszkała u swoich rodziców w dwu pokojowym mieszkaniu w 6 osob i ja miałem być 7.Ale tego nie zrobiła…. Chwała jej za to:-)xxx.
– poznałem osobiście dziewczęta-matki, które zabiły swoje dzieci. Te kobiety już nie zaznają spokoju ducha bez interwencji Pana Boga, po prostu nie mogą sobie tego wybaczyć…. Biedne dusze. Podsumowując chce powiedzieć, ze rzeczywiście „moja godzina minęła, ale pozostawiła ślad w moim sercu”. Za każdym razem jak pomyśle o tym co zrobiłem, zapala się ogień miłości w moim sercu. Po wieczornej modlitwie, gdy  leżałem w łóżku, zapytałem Pana Boga, czy mu się spodobał ten uczynek. W jednym chwili poczułem uczucie milosci przenikające moje serce, a oczy napełniły sie wielkimi łzami, które wypłynęły i  roztrzaskały sie na poduszce… Niech wam Pan Bóg błogosławi, w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, amen.

Justyna: Szczęść Boże! Moja godzina modlitewnego czuwania minęła niespodziewanie szybko. Miałam poczucie, że uczestniczę w Wielkiej Sprawie. Obawiałam sie, czy dam radę wytrwać w godzinnym czuwaniu, ale omodliłam wcześniej  ten czas a nawet pościłam jeden dzień w tej intencji( tzn. mojego czuwania).Pan Bóg pomógł i Chwała Panu! Jak co roku wybieram się 24 marca na Jasną Górę na Pielgrzymkę Obrońców Życia, nie poprzestałam więc na tej jednej godzinie. Bóg Wam zapłać za tę inicjatywę.

Br. Tomasz: Kochani, dziś miałem “swoją” godzinę modlitwy za dzieci nienarodzone. Odprawiłem w tym czasie Drogę Krzyżową, ofiarowałem Maryi Różaniec i Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Gdyby była jeszcze taka potrzeba to chętnie podejmę się jeszcze jednej godziny modlitwy. Może być późno wieczorem lub nawet w nocy…

Justyna: Witajcie, Moja godzina już minęła kilka dni temu. To było niesamowite doświadczenie – wśród zgięłku codziennego życia, zabiegania i tysięcy spraw była godzinka, którą spędzilimy razem – ja, Bóg i Maleństwo. Wierzę głęboko, że przyjdzie na świat i będzie mogło oglądać i cieszyć się pięknem życia każdego dnia. Próbujcie, na prawdę warto. To był też czas dla mnie, czas, który przyniósł mi ogromną radość. Dlatego zachęcam wszystkich, aby poświęcić godzinę dla kogoś innego a zyska się naprawdę wiele.

Ewa:  Szczęść Boże ! Cieszę się, że mogłam wziąć udział w tak wspaniałym dziele. Moja modlitwa w intencji poczętych dzieci minęła 5 marca, ale na pewno nie była to ostatnia modlitwa w tej intencji. W czasie tej godziny odprawiłam Drogę Krzyżową, Radosną część Różańca i Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Patrząc w twarz Pana Jezusa byłam bardzo skupiona i czułam Jego obecność przy mnie. Czas minął bardzo szybko i byłam szczęśliwa, że mogłam przyczynić się do uratowania Tych najbardziej niewinnych ” Istotek” Dziękuję Bogu za tę godzinę. Z Panem Bogiem

 Beata:  Szczęść Boże! Moja godzina minęła bardzo szybko! Odczuwałam jakąś radość móc sie modlić w intencji dziecka poczętego. Dlatego na pewno w dalszym ciagu będę brała udział w podobnych akcjach. Z Panem Bogiem…

Hania: Szczęść Boże! Mam na imię Hania i chcialam sie podzielic moim przeżyciem podczas tej swietej godziny,jaka byla moja modlitwa rozancowa w intencji dzieci nienarodzonych. Jeszcze nigdy nie zdarzylo mi sie z taka miloscia ,delikatnoscia i suptelnoscia odmawiac modlitwy rozancowej jak w tej intencji,przewaznie kiedy sie modlilam bywalo zwyczajnie i modlitwy moje nie trwaly przez jedna godzine,raczej byly krotsze,a w tej intencji jakby cos sie zmienilo,nie dosc ze czekalam juz od kilku dni,zeby sie pomodlic to nadodatek,modlitwa moja byla przepelniona ogromnym szczesciem,pogoda ducha i przedewszystkim obecnoscia samego Pana Jezusa i Maryji i zeby jeszcze bylo malo to, ta jedna godzina przeleciala tak szybko,jakby chwila laski,odmawialam ja z taka lekkoscia przepelniona obecnoscia mojego Pana Jezusa Chrystusa.Naprawde spedzilam ta chwile majestatycznie i zycze wszystkim ktorzy beda sie modlic za nasze dzieciatka o taka sama laske ,jaka spotkala mnie.Chwala Panu ze obdarza nas tak przecudowna miloscia.Chwala Panu…

Alina i Ryszard: Moja godzina miała miejsce tydzień temu/0-1sza,5 tego marca/.Włączył się również mój mąż by było nam raźniej.On też bierze udział ale ma późniejszy termin./Wzięliśmy do ręki różańce i odmawialiśmy Różaniec z bł.Janem Pawłem 2 korzystając z płyty CD dołączonej do Gościa Niedzielnego./nagranie pochodzi z Różańca odmówionego z udziałem Ojca Świętego w katedrze w Koszalinie w 1991 r./Cały Różaniec trwa ponad godzinę ale ja rygorystycznie po godzinie wyłączyłam CD i pozostałe tajemnice Chwalebne :Zesłanie Ducha św.,Wniebowzięcie i Ustanowienie Maryji Królową Nieba i Ziemi odmówiłam w kolejną noc.Wspólna modlitwa nas zbliżyła
i jest mi łatwiej o życzliwość w stosunku do Męża.Kilkakrotnie brałam udział w 9-cio miesięcznej Krucjacie w intencji Dzieci Nienarodzonych. Jestem szczęśliwą babcią szóstki wnucząt i myślę,że coś w tym jest.

Gosia: Witam serdecznie, dziękuję Wam wszystkim za modlitwę. Moja godzina modlitwy przypadła na szczęście w czasie snu moich dzieci. Nie była to łatwa godzina, bo ciągle coś mnie rozpraszało, myśli przeszkadzały, do tego jakieś niewyobrażalne zmęczenie. Modliłam się za dzieci ale również prosiłam za matkami i ich rodzinami, by przyjęły z miłością poczęte życie. W ostatnich minutach obudziła się moja 2 letnia córka z krzykiem “mama”. Utulając ją do snu, w duchu nadal się modliłam. Patrząc na zasypiające dziecko lęk mnie ogarną i tęsknota za tymi maleństwami nienarodzonymi.
Dobry Ojcze miej nas wszystkich w swojej opiece.

Aneta: Szczęść Boże, moja godzina była w nocy od 3 do 4…. Budzik nastawiony w telefonie… co 20 min budziłam się z lękiem czy aby dobrze go nastawiłam  Powiem szczerze, nie było łatwo! Ale dałam radę i byłam bardzo szczęśliwa…. przedłużyłam modlitwę o parę minut w razie gdyby kolejna osoba trochę „zaspała” Dziękuję wszystkim za wspólną modlitwę !!! Chwała PANU !!!

Paweł: Szczęść Boże, moja godzina modlitwy przypadła w środę 07.03.2012 w godz. 19-20. Przygotowywałem się poprzez ścisły post tego dnia. Spodziewałem się spokoju i lekkości w modlitwie, a tutaj jakby ktoś wokół mnie krążył ciągle przeszkadzając. Modliłem się z Modlitewnika Obrońcy Życia i Rodziny ks. Dziewieckiego odmawiając koronkę do Bożego Miłosierdzia, Różaniec oraz modlitwy przeznaczone w tym dniu do odmówienia w modlitewniku. Niecha Matka Boża ma w swojej opiece dzieci poczęte i wszystkie rodziny. Modlił się Paweł Krzysteczko z parafii w Paniówkach w archidiecezji katowickiej w dekanacie Knurów. Bóg zapłać za nieustający łańcuch modlitewny.

Monika:  Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Chciałam podzielić się z Wami moim przeżyciem związanym z Duchową Adopcją Dziecka Poczętego.Dwa razy podjęłam się Duchowej Adopcji,modląc się przez dziewięć miesięcy za nienarodzone dzieci.Teraz w okresie Wielkiego Postu po raz kolejny zdecydowałam ,że chcę pomóc matkom i ich nie narodzonym dzieciom,modląc się za nie w konkretnej godzinie i dniu wyznaczonym mi przez Patronat tej szlachetnej akcji.Dzień i godzina jaki mi przypadły to środa godz.15-16,był to czas rekolekcji w mojej parafii. W tym dniu byłam w pracy i na ten czekany czas udałam się do pobliskiego kościoła.Modliłam się przed Najświętszym Sakramentem,Koronką do Miłosierdzia Bożego i Koronką do Najświętszego Sakramentu.Odmówiłam też różaniec w intencji nienarodzonych dzieci i ich matek.Bardzo czekałam na tą godzinę aby móc wypraszać upragnione łaski w ww.intencjach.Jest to wielka radość mieć świadomość,że gdzieś tam w świecie są dzieci,które żyją dzięki naszej modlitwie i naszemu wstawiennictwu i świadomość bycia duchową matką……. Wszystkich Was kochani gorąco zachęcam do przyłączenia się do tej jakże szlachetnej akcji i służenia innym modlitwą. Szczęść Wam Boże

Julia: Moją godzinę modlitwy spędziłam w kościele przed Najświętszym Sakramentem, modląc się na Różańcu, modlitwa przed żywym Bogiem, przez ręce Maryi. Polecam serdecznie! Niech żyją dzieci!!

Elżbieta: Dziękuję Panu Bogu za ta godzine czsu mojej modlitwy ktora trwala od godz.(10-11 wtorek) Poswiecilam te godzine w sposob szcegolny odmawiajac Rozaniec Sw. , Nowenne do Matki Bozej Czestochowskiej , oraz Koronke do Milosierdzia Bozego.Wirze,ze przez moja modlitwe zostalo uratowane dziecko ,badz tez matka,Chwala Panu za Jego Dzielo Stworzenia.Pragne goraco podziekowac Bogu za te godzine i za Wszystkich ktorzy ,pracuja i zachecaja w organizacji tego dziela,oby w tych wszystkich naszych modlitwachnasz Pan byl Uwielbiony Jemu Czesc i Chwala na wieki.

Anna:  Jestem emerytką. Jestem również „moherem” tj wierną słuchaczką Radia Maryja. To w Radiu Maryja dowiedziałam się o Krucjacie 40 Dni dla Życia, ktorą z radością podjęłam. Zawsze byłam po stronie życia. Pamiętam szok, jaki przeżyłam jako młoda dziewczyna, kiedy dowiedziałam się, że są takie matki, które z pomocą lekarzy zabijają swoje dziecko w łonie. Wstrząśnięta tą wiadomością – rozmawiałam o tym z mamą – w duchu poprzysięgłam sobie, że ja nigdy niczego takiego nie uczynię. Pan Bóg nie poddał mnie takiej próbie, nie musiałam wybierać, wyszłam zamąż, urodziłam troje dzieci, które razem z mężem otaczaliśmy troską od samego poczęcia, oraz starali się wychować jak najlepiej. Dziś są to dorośli ludzie i mają swoje dzieci, moje zasady wszczepiałam im , bo też z nimi prowadziłam rozmowy na te tematy. Kiedy powstała w Kościele Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego włączałam się co roku w tą akcję, podejmując adopcję duchową. Krucjata 40 Dni Dla Życia bardzo mi się spodobała, a termin mojej modlitwy -3-go marca niezwykle mi odpowiadał z tej racji, że to pierwsza sobota miesiąca. Dla mnie pierwszy piątek i pierwsza sobota są bardzo ważnymi dniami w miesiącu. W dniu mojej modlitwy po przebudzeniu i ofiarowaniu Panu Bogu dnia miałam na uwadze moją godzinę modlitwy, potem bieg dnia wciągnął mnie w swoje tryby. Rano z grupą należącą do Żywego Różańca, odmawialiśmy w kościele różaniec jako wynagrodzenie Niepokalanemu Sercu Maryi. Potem zajęłam się przygotowaniem posiłku dla rodziny, jeszcze trzeba było zrealizować zaplanowane odwiedziny, a wracając myślałam o wieczornym Nabożeństwie I-wszej soboty, a po nim mszy św.Już na schodach idąc do mieszkania poczułam niespokojne „szarpnięcie serca” i myśl – modlitwa. Popatrzyłam na zegarek, zbliżała się godz 16-ta, czas rozpoczęcia mojego „dyżuru modlitewnego”. Podziękowałam mojemu Aniołowi Stróżowi za przypomnienie i rozpoczęłam modlitwę. Modliłam się w domu, w swoim pokoju. Podczas modlitwy uświadomiłam sobie, że jestem małym ogniwem, głosikiem w chórze wołającym o ratunek dla życia. Policzyłam, że jest nas dużo, w każdą dobę 24 osoby x 40 dni to jest nas 9600 osób, to już potężny głos. Po skończonej modlitwie udałam się do kościoła jak to mam w zwyczaju w pierwsze soboty. Tam również prosiłam, aby nasza Krucjata przyniosła owoce jakich oczekujemy. Postanowiłam też, podczas tych dni wielkiego postu pamiętać w modlitwie, na nabożeństwach wielkopostnych , mszach św, o Krucjacie, jej inicjatorach i tych, którzy podjęli się trudu wprowadzić ją do realizacji. Wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do powstania tej Krucjaty, wszystkim biorącym udział w modlitwach, obsługujących to dzieło, serdecznie dziękuję i polecam ich Panu Bogu w swoich modlitwach. Ps. od kilku lat jestem wdową.

Asia:  Witam serdecznie, cieszę sie że mogłam, miałam zaszczyt uczestniczyć tak wielkim dziele, zachęcam innych do włączenia się w tego typu akcje, dzięki temu ma się uczucie że jest się ważnym i potrzebnym i że nawet będąc w domu można uratować czyjeś życie! Pozdrawiam w Panu Naszym

Iwona: Szczęść Boże ! Moja godzina przypadła na 00-01.Mieszkam w Warszawie i zaczęłam szukać kościoła,w którym mogłabym spędzić tę godzinę przed Najświętszym Sakramentem.Znalazłam kościół pw MB Jerozolimskiej,gdzie jest Monastyczna Wspólnota Sióstr i Braci Jerozolimskich i akurat z czwartku na piątek jest całonocna adoracja.Pojechałam tam z mężem.Wnętrze o ,,surowym” wyglądzie zrobiło na mnie wrażenie.Odmówiłam Drogę Krzyżową,Koronkę i Różaniec.Godzina minęła jakoś szybko.Na nocny autobus nie czekaliśmy długo i zadowoleni wróciliśmy do domu.Druga godzina była przeznaczona dla koleżanki i wiem,że spędziła ją na modlitwie w domu między 02-03. Serdecznie pozdrawiam!

Elżbieta: +LJCH! „Moja” godzina wypadła w czasie pracy. Wcześniej powłączałam liczne „przypominajki”, żeby przypadkiem nie przegapić. W ciągu dnia, w biegu to może się zdarzyć. Poprosiłam o zwolnienie na tę godzinę i pobiegłam do pobliskiego kościoła. Odmówiłam Tajemnice Radosne i Bolesne Różańca św. z rozważaniami przed każdą Tajemnicą. Godzina przebiegła nie wiadomo kiedy! Mimo dnia roboczego cały czas ktoś wchodził i wychodził żeby oddać cześć Najświętszemu Sakramentowi w Tabernakulum. Ani przez chwilę nie byłam sama! Ani przez chwilę mi to nie przeszkadzało. W sercu zapraszałam wszystkich do modlitwy. Wcześniej dwukrotnie podejmowałam adopcje duchowe poczętych dzieciątek. Biorę udział w Krucjacie Różańcowej w intencji Ojczyzny. Należę także do Kółka Różańcowego. Akcja znakomita. Jestem wdzięczna pomysłodawcom i organizatorom. Jeśli brakuje chętnych proszę o następną godzinę. Z Panem Bogiem!!! P.S. Zostałam w pracy troszkę dłużej, żeby odpracować.

Małgorzata: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Moja godzina była 6-go marca pomiędzy godziną 9:00 a 10:00. Musialam nieco przemodelować swoje plany ale nie było z tym większych problemów. Już w drodze do domu kwadrans przed dziewiątą modliłam się. Gdy dotarłam do domu nie było jeszcze dziewiątej. Mogłam więc spokojnie uklęknąć i włączyć się w ten wspaniały łańcuch modlitewny. Wybrałam różaniec, rozważałam część radosną i światła. Dziękuję Bogu za ten błogosławiony, dobrze wykorzystany czas. Wielkie dzięki za tę potrzebną akcję, ufam, że kiedyś będzie nam dane zobaczyć jej owoce. Pozdrawiam serdecznie organizatorów i wszystkich, którzy się włączyli do modlitwy, Szczęść Boże!

Maria:  Szczęść Boże!!! Co to za cudowny pomysł z tą modlitwą. Namówiłam także moją siostrę Danusię (63L.) i jej godzina wypadła 2.03. od 17- do 18. Danusia była wtedy na Drodze Krzyżowej dla dzieci, a potem została w kościele z różańcem. Moja (Maria l.64) godzina modlitwy przypadła na 3.03. od godz. 00-do 1. Ja modliłam się w domu, zapaliłam świecę, i odmówiłam Tajemnice Szczęścia oraz Tajemnice Radosne Różańca św., i modlitwy do Ojca Pio. To był cudowny czas -utonęłam w modlitwie. W Tajemnicach Szczęścia opisywana jest męka i cierpienie Pana Jezusa- I tak mi się wydawało ze te biedne dzieciątka też taką mękę przechodzą jak są wyszarpywane z matek. Oby każda matka urodziła swoje poczęte dziecko – proszę Cię Panie!!!

Dziękuję zarządzających kontem za przysłanie na mój adres godziny dla siostry. Danusia mieszka w innym punkcie miasta ( Poznań ) nic nie umie na komputerze, chociaż go ma, ale miedzy nami stale jest gorąca linia telefoniczna. Niech będzie Bóg Uwielbiony!!!!!!!!!!!!!!!

Anita: Witam. U mnie było zupełnie inaczej.. jestem trochę zawiedziona. Zazwyczaj z powodu bólu nóg który mi towarzyszy od kilku lat chodziłam spać bardzo póżno. Moja modlitwa była wyznaczona na godzinę od północy do 01:00 . Sądziłam że dam rade ,bardzo mi na tym zależało żeby pomodlic się w tak ważnej intencji. Kładąc się do łóżka czułam się strasznie śpiąca, towarzyszył mi lekki ból głowy. Ok godz 23:00 spałam , próbowałam się rozbudzić ale cos mi nie dawało, mój ból głowy się nasilał. Czułam ze nie wytrwam do północy i tak tez było. Usypiałam i budziłam się i tak do północy , po 24 towarzyszył mi ogromny ból głowy który nie dał mi się modlić, odmówiłam tylko 10 różanca, tyle byłam w stanie. Po chwili zasnęłam z ogromnym bólem głowy i uczuciem takim jak gorączka a wcale jej nie miałam. Rano byłam zła sama na siebie że podjęłam się a nie dałam rady. Teraz zrozumiałam że to Bóg kierował moim ciałem i to on miał w tym konkretny cel. dziękuje mu za to, że wysłuchał moich modlitw i pokazał mi że… wybaczył. Chwała Panu!

Joanna: Dziękuję bardzo za zorganizowanie Krucjaty. Modląc się, towarzyszyła mi świadomość, że uczestniczę w czymś niesłychanie ważnym. Czułam też silny związek ze wspólnotą wszystkich osób, które zdecydowały się na udział w modlitwie. Czas mojej modlitwy (1.00 – 2.00 sobota) Pan wybrał znakomicie, ponieważ nic nie stało na przeszkodzie abym po powrocie z nagrania w radiu mogła skupić się na modlitwie (około 24.00). Czasami zdarzało się, że zasypiałam na modlitwie, nawet w dzień. Nie zasnęłam, dotrwałam.

Chwała Panu! “Powierz Panu swoją drogę, On sam będzie działał” (Ps 37,5)

Mirosława: Swój komentarz piszę z małym poślizgiem z przyczyn obiektywnych. Moja godzina modlitwy  przypadła na czas czterdziestogodzinnego nabożeństwa w parafii, co sprawiło mi ogromną radość, że mogę oddawać to dzielo przed Najświętszym Sakramentem. Uczucia jakie mi towarzyszly w rozmowie z Jezusem twarzą w twarz to wielka wdzięczność, radośći duma, że biorę udzial w tej akcji obrony życia. To, że mogę uwilbiać Boga w dzieciach nowo poczętych, ich rodzicach, oddawać ich opatrzności Bożej. Niech będzie uwielbiony Jezus we wszystkich, ktorzy podjęli dzielo modlitwy w intencji nienarodzonych.

Maria: 01 marca 2012 r. był dla mnie najwazniejszym dniem w zyciu. Bardzo przezywalam i oczekiwalam na ten  dzien i  na moja godzinę  Modlitwy. Czulam sie,  jakbym uczestniczyla w sztafecie na 400m, oczekujac na swoj bieg. Tego Wieczoru juz 5 minut przed godzina 19.00 rozpoczęlam swoja Modlitwe Rozancem  i 5 minut po godzinie 20.00 zakonczylam, aby nie bylo przerwy chocby na  ulamek sekundy. Dziekuje bardzo .Wielkie przezycie. W Duchowej Adopcji Dziecka Poczetego biore udzial juz kilka lat.  Kazde  Nowe Przyrzeczenie Duchowej Adopcji podejmuje z wielkim przejeciem i pokora.
Bog zapłać. Gdyby byla mozliwosc ponownej Modlitwy w innym dniu 40 dni Wielkiego Postu  –  chcialabym jeszcze raz uczestniczyc w tej Wielkiej Krucjacie.

Basia: Modliłam się pierwszy raz w takiej krucjacie. Cały dzień oczekiwałam godziny, w której mogłam się pomodlić. Modlitwa przypadała mi w piątek od godz.23- 24. I byłam zdruzgotana,że przypomniało mi się o tej modlitwie pół godziny później… ;( Błagałam Boga, aby mi wybaczył,że zapomniałam,że nie przypilnowałam sobie tej godziny tak szczególnie. Modliłam się 2 razy koronką do Miłosierdzia Bożego i Różańcem. Modlitwa była ciężka, walczyłam z sennością i zmęczeniem, ale Bóg dał mi poznać w trakcie tej modlitwy,że przez trudy tej modlitwy jakby “przez sen” trzymam na rękach to dzieciątko kochane i że się uśmiecha. To była wielka łaska. Przez moje roztargnienie modliłam się od 23.30 -24.30. Niech będzie Bóg Uwielbiony. Jemu Chwała i Cześć i Uwielbienie!

Wiola: Nie mogłam się doczekać swojej godziny modlitwy 1. marca od 1.00 do 2.00 :) Jakoś niezwykle ważna wydała mi się ta inicjatywa. Udostępniałam ją na facebooku. Cudem jest ludzkie życie- poczęcie, narodziny. Odczułam to szczególnie mocno gdy mimo komplikacji szczęśliwie przyszła na świat moja bratanica :) Tak więc tuż przed moją nocną godziną modlitw w intencji życia- sam wszedł mi w ręce taki nieco zakurzony modlitewnik “Podnoszę z ziemi swój głos” z fragmentami Słowa Bożego. Odmówiłam także Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Nie wiem jak mi “zleciał” ten czas, który na wypadek gdyby ktoś po mnie zaspał- sporo przedłużyłam :) Wierzę, że będą piękne owoce tej modlitwy i powstaną kolejne inicjatywy chroniące życie :) Pozdrawiam!

Michał: Miały być rozmyślania, luźne modlitwy, czytanie Pisma Świętego… Skończyło się na pełnym różańcu z rozważaniem każdej tajemnicy – 4 części, 100 “koralików”. I wierzę mocno, że to 100 małych istnień, które Maryja nie pozwoli wyrzucić do śmietników klinik aborcyjnych. Bo skoro św. Faustyna była w stanie każdym oczkiem zrobionym na szydełku wybawić jedną duszę od piekła, to tym bardziej Maryja za każdą odmówioną “zdrowaśkę” będzie w stanie uprosić u swojego Syna siłę i wiarę u matki, u rodziny dziecięcia zagrożonego zabójstwem. Tyle z mojej strony. Szczęść Boże.

Grażyna: Moja godzina modlitwy wypadła w piątek od 22 do 23. Jestem wdzięczna Bogu za tę łaskę. Czułam łączność ze wspólnotą ludzi, dla których życie jest darem. Zanurzałam w Ranach i Krwi Jezusa Dzieci pod sercami matek i na myśl przychodziły mi piękne chwile, gdy sama oczekiwałam na narodzenie się naszych dzieci (mamy ich czworo) – to najpiękniejsze chwile, które może przeżyć kobieta.
Podczas modlitwy Pan dał mi wielki pokój serca i to nie ja coś od siebie mogłam ofiarować, lecz On dawał Swą MIŁOŚĆ. Ufam więc, że to dzieło jest Jego działaniem i przyczyni się do przemiany serc.

Ewa: 22.02. godz 6,00 do  7.00 przypadła mi modlitwa akurat w tej godz w ktorej codziennie sie modle przewaznie odmawiam dwie czesci rozanca ale tego dnia zbudzilam sie juz o godz 5.20 wyspiewalam godzinki odmowilam 2 czesci rozanca w intencji dzieci nienarodzonych.Ja juz duchowo adoptowalam 9-cioro dzieci .Pragne tutaj podziekowac Bogu i Maryi za dar macierzynstwa dla corki i ziecia po 12 latach malzenstwa urodzila sie im córeczka, skończyła juz 4 latka.Niech bedzie Bog uwielbiony i Maryja zawsze Dziewica .Szczesc Boze

Natalia: Moja godzina modlitwy przypadła na 5 rano, godzinę w zwykle przewracam się na drugi bok…bałam się,że nie dam rady wstać i zmusić się do wyjścia z łóżka, ale miałam nadzieję,że mimo takiej pory świadomość podjętej decyzji mi pomoże i dam radę. I faktycznie jak nigdy otworzyłam oczy o 4:50 i czułam się wyspana i gotowa do modlitwy. Uznałam,że odmówię różaniec i modlitwę do św. Dominika opiekuna matek w stanie błogosławionym.. myślałam,że zajmie mi to godzinę, ale okazało,że zostało mi sporo czasu i wpadłam w mała panikę bo nie wiedziałam co dalej, i otworzyłam na chybił trafił książeczkę i ku mojemu zdumieniu otworzyła się na modlitwie o dziecko poczęte oraz na modlitwie o matki w stanie błogosławionym..! Przypadek? Myślę,że nie:) udało mi się dotrwać do 5 rano i cieszę,że podjęłam się tak ważnej sprawy. Szczęść Boże wszystkim modlącym się!

Monika: Godziny modlitwy moja i mojego męża już minęły…Ale chęć, by powtórzyć taką krucjatę w przyszłym roku nie. Szkoda, że tak niedawno dowiedziałam o tym wielkim dziele. I szkoda, że nie jest bardziej nagłaśniane. Jestem pewna, że miałaby więcej naśladowców.
Wrażenia? Niesamowite. Ta ciągłość i jednoczenie się w modlitwie w tak szczególnym okresie. Nigdy wcześniej nie czułam, że modlitwa może mieć taką moc. Głęboko w sercu wierzę że uda nam się uratować wiele malutkich, bezbronnych skarbów, które pragną się narodzić ***

S. Beata: Wspólna modlitwa bardzo łączy serca – tak pisała bł. Franciszka Siedliska… Chwała Panu za ten czas 40 dni czyli prawie 1000 godzin!! bez przerwy… Chwała Panu!

Mama: Modliłam się razem z trzyletnią córeczką. Odmówiłyśmy dziesiątkę Różańca i śpiewałyśmy piosenki religijne. Dziękowałyśmy za dar życia i prosiłyśmy za wszystkie dzieci aby rodzice zawsze je kochali i chcieli chronić, przytulać. Później córka malowała kolorowankę o Janie Pawle II, a ja przepraszałam Boga za grzechy antykoncepcji, aborcji, nieposzanowania życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Prosiłam o siły dla rodzin wielodzietnych. Prosiłam o mądrość dla młodzieży by chciała żyć w czystości przedmałżeńskiej i tworzyć Bogiem silne rodziny, otwarte na życie. Bardzo się cieszę że mogłam uczestniczyć w Krucjacie. Chwała Panu w Jego dziele stworzenia
ps. Okazuje się, że z dwójką dzieci (młodsze w czasie ‘mojej godziny’ spało) też można znaleźć czas na modlitwę.

Małgorzata: Szczęść Boże !!!!!!!!!!!! Jestem szczesliwa że mogłam brac udział w modlitwie. Dziecko jest Największym Skarbem jaki mozna miec .Jestem matka trojga dorosłych dzieci , ktore naprawde wychowałam w bardzo cięzkim okresie / stan wojenny– / moje dzieci zawsze były blisko mnie i były sensem zycia. Swiat jest odhumanizowany, ale czytałam piekny wywiad z o.Josephem-Marie Velinde. On wypowiedzial sie na temat kryzysu w Kosciele w taki sposob : “……Bog podwaja dzis swoja łaske ….w tym momencie kryzysowym…………” I dlatego modlitwa w intencji obrony życia przyniesie wiele dobra , ale wtedy gdy uwierzymy w Jej moc …………. . Trzeba zawsze pamiętac że miłości do człowieka , do rodzenstwa, do dziecka trzeba uczyc w rodzinie !!!!!!!!! Dziecko kochane bedzie umialo KOCHAC. I od tego trzeba by zacząć !!!!!!!!!!!!!

Ania: To może i ja podzielę się swoim doświadczeniem :) Przed moją godziną modlitwy w intencji obrony życia poczętego przeżywałam kilka trudnych duchowo dni, ogromne trudności miałam ze skupieniem się na modlitwie i adorowaniu Pana. Toteż martwiłam się, że moja modlitwa nie będzie “wystarczająco dobra”, by dotrzeć z siłą do nieba. I na początku modlitwy faktycznie było ciężko… ale przyszło mi na myśl, że Duch Święty ma moc, by przemienić naszą modlitwę :) Bo właśnie modlitwa w trudzie i zmęczeniu ofiarowana z serca jest bardzo ważna! Moją modlitwę kierowałam przez Niepokalane Serce Maryi do Najświętszego Serca Jezusa :) Kochani zachęcam gorąco do nieustannej modlitwy i postu ofiarowanego w intencji obrony życia od poczęcia! Już niedługo Narodowy Dzień Życia i Dzień Świętości Życia ( Zwiastowanie Pańskie), włączmy się w modlitwę codzienną kierowaną do Serc Pełnych Miłości (np. przez podjęcie się duchowej adopcji dziecka poczętego)! Ofiarujmy też swoje cierpienia :)
Niech Wam wszystkim Pan Bóg błogosławi i strzeże od złego! :)

Dorota:  Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Jestem wdzięczna Bogu za to, że pozwolił mi na uczestnictwo w tej krucjacie – „40 dni dla życia”. Ja wiem, że nie ma przypadków, ale wszystko jest działaniem Bożym. Wiele lat temu, gdy byłam bardzo młoda, zgodziłam się na zabicie swojego dziecka. Nie potrafiłam przeciwstawić się ogarniającemu mnie lękowi przed przyszłością i opinią rodziny. Cały czas wiedziałam, że to jest najgorszy czyn na świecie. Przed zawarciem małżeństwa otrzymałam odpuszczenie tego grzechu, jednak ja cały czas o tym myślałam. Pan Bóg dawał mi wiele dowodów na to, że jestem przez Niego nadal kochana, m.in. taki, dla mnie najważniejszy, że urodziłam czworo wspaniałych dzieci, więc bardzo mi pobłogosławił. Ja jednak cały czas myślałam, że niemożliwe jest, żeby Bóg kochał kogoś, kto popełnił takie zło. Kilka lat temu w naszej parafii rekolekcje wielkopostne głosił o. Stanisław Jarosz. A muszę tu powiedzieć, że nie mogłam być na nich we wszystkie dni. Jednak w dniu, w którym byłam, o. Jarosz mówił na temat duchowej adopcji dziecka poczętego i była modlitwa rozpoczynająca podjęcie takiej adopcji. Uważałam, że to jest taki znak od Boga, że Bóg ze mnie nie rezygnuje i że nadal mogę Mu służyć. Oczywiście podjęliśmy z mężem tę modlitwę i nadal to robimy, modląc się na różańcu. Odtąd też zaczęłam dziękować Bogu za wszystkie swoje (pięcioro) dzieci i przepraszać Go, że zawiodłam Jego zaufanie. Teraz, gdy dowiedziałam się o Krucjacie 40 godzin ucieszyłam się, że znowu mogę coś dla Boga zrobić i że On mnie nie odrzuca. Bo ciągle jednak tkwi we mnie taka myśl, że Bóg nie może kochać tak wyjątkowo złej kobiety. Kiedy wysłałam swoje zgłoszenie modliłam się, żeby godzina, która zostanie mi wyznaczona nie wypadła w takim czasie, gdy nie będę mogła, ze względu na jakieś zajęcia, się modlić. I złożyło się idealnie. I to też uważałam za znak. W czasie tej godziny modliłam się w domu na różańcu, Koronką do Miłosierdzia Bożego, a także litanią do św. Józefa. Ta godzina minęła bardzo szybko. Czułam podczas niej wielki spokój i coś, jak gdybym nie była podczas tej godziny sama. Jakbym nie tylko ja się wtedy modliła w tej intencji. Jeszcze chcę napisać, że otrzymana informacja o godzinie, w której mam się modlić sprawiła mi radość, że moja modlitwa też jest bardzo cenna i że wspólnie z innymi mogę uratować wiele istnień. Zdecydowałam się przesłać to świadectwo, bo pragnęłabym pomóc chociaż jednej kobiecie, która była w takiej jak ja sytuacji i podobne myśli towarzyszyły jej przez całe lata.

Jan: Gdy miałem się modlić od 1:00 do 2:00 w nocy spałem bo moje 2 zegarki mnie nie obudziły. Samoczynnie obudziłem się o 2:40. Postanowiłem pomodlić się dłużej w intencji całej tej akcji i ofiarować jeszcze Msze Św. w tej intencji ze względu na to, ze zaspałem. Ta sytuacja pokazała mi jak ważne jest działanie szczególnie modlitewne w obronie życia, gdyż Pan dopuścił to wydarzenie. Przez nie właśnie modliłem się dłużej i jeszcze Msze Św. ofiarowałem. Pan mobilizuje, by modlić się, działać bardziej bo rozgrywa się wielka walka duchowa. Wydarzenia same to pokazują: http://fakty.interia.pl/swiat/news/szok-w-chinach-robia-zupe-z-ludzkich-plodow,1385001,4. Sursum corda!

Krzysztof: Ciesze się ze moglem wziąć udział w tak błogosławionym dziele.Oprócz godz. modlitwy na którą złożyły się trzy części Różańca Św. i koronka – długo jeszcze myślałem nad tym tak ważnym problemem w życiu człowieka . Ciesze się z Waszej inicjatywy i życzę wielu Łask Bożych.

Agnieszka: Szczęść Boże! W istocie moja modlitwa w intencji dzieci poczętych już minęła, ale z pewnością nie była to ostatnia modlitwa w tej intencji, ponieważ już, albo dopiero po raz ósmy będę podejmować duchową adopcję dziecka poczętego, która trwa 9 miesięcy. Myślę, że szczególnie w dzisiejszych czasach jest to akcja szczególnie ważna, ze względu na podejmowane próby w zakresie legalizacji in vitro, które tak naprawdę może dać jedno życie, a zgładzić kilka żyć. Poza tym życie może dać i zabrać sam Bóg, a nie człowiek. I na to zgodzić się nie można. Akurat tak się złożyło, że czas mojej godzinnej modlitwy przypadł na okres, kiedy przebywałam w brukselskim klasztorze, co dla mnie osobiście było bardzo wymowne. Pozdrawiam serdecznie i z Bogiem

Magda: Moja godzina to 4-5 nad ranem, wczoraj. Bałam się, że zawale. Tym bardziej, że od kilku dni wstawałam o 5 rano do pracy i było mi ciężko się dobudzić, a co dopiero wstać godzinę prędzej… Nastawiłam budzik, który nie zadzwonił. Ale wstałam, wypoczęta, wyspana… Obudziłam się 3 minutki po 4, jakby KTOŚ sam mnie dopilnował. Zakończyłam modlitwę trochę po 5. Ta godzina minęła ekspresowo, a w pracy jak nigdy byłam wypoczęta, wesoła, mimo że miałam najcięższą robotę. Cieszę się, że chociaż oddałam tylko 1 godzinę, czyli tak niewiele, to są z tego tak duże efekty. Poza tym czułam, że w tych staraniach nie jestem sama. Przecież godzinę prędzej, ktoś też się modlił w tej samej intencji, a zaraz po mnie są kolejne osoby. Zastanawiam się na 9-miesięczną adopcją… Ale to już poważniejsza decyzja i większe wyzwanie…

Małgosia: Szczęść Boże !!! Bogu niech będą dzięki za tę piękną i żywą inicjatywę. Bardzo się cieszę że mogłam w niej wziąść udział, trochę się martwiłam jak to zwykle bywa czy coś mi nie przeszkodzi czy wytrzymam godzinę w skupieniu na modlitwie. Ale okazało się że godzina to tak krótko że zleciała bardzo szybko, mój mąż też się do mnie przyłączył i modliliśmy się razem, zmówiliśmy Różaniec i Koronkę do Bożego Miłosierdzia a potem ja modliłam się w ciszy a mąż czytał sobie Pismo Św. telefony wyłączyliśmy a rodzinka wiedziała że idziemy się modlić i nie przeszkadzała nam. Modliłam się też za aborterów o przebudzenie duchowe dla nich i odstąpienie od pracy tak hańbiącej godność ludzką i niszczącą duszę a także za dziadków tych nie narodzonych dzieci bo to często Oni namawiają zamiast być oparciem dla chwiejących się a czasami wystarczy tak niewiele wsparcia i miłości. Modlitwą obejmuję ojców dzieci poczętych aby byli silni jak Św. Józef bo takich mężczyzn potrzeba silnych i odpowiedzialnych a nie beztroskich i biorących aby stali na straży życia. Modlitwą otaczam wszystkie matki o miłość do swoich niewinnych dzieci aby nigdy nie dały sobie Ich wydrzeć, niech Im Dobry Bóg błogosławi i strzeże. O ten piękny dar mądrej i wytrwałej modlitwy, modliłam się już rano abym nie zapomniała i była wytrwała i Duch Św. pomaga i mi również przyszedł z pomocą, pokonał trudności i dał radość z modlitwy, więc módlcie się o dary Ducha Św. a On zawsze działa i pomaga i modlitwa działa a nam pozostaje sama z niej radość. Bogu niech będą dzięki !!!  Z Panem Bogiem

Karolina: Moja godzina była dzisiaj, od 1-2. To była jedna z najdłuższych godzin w moim życiu….Czuwałam w walce ze swoim ciałem i z rozproszeniem. Udało mi się, ale nie moją siłą. Pomagało mi przekonanie, że ten mój trud ma sens – aby życie, każde życie było chronione. A dla mnie…dla mnie to był piękny czas zatrzymania się nad każdym wypowiadanym słowem modlitwy. Chwała Panu. Dziękuję i pozdrawiam

Grażyna: Moja godz. modlitwy wypadała od godz. 9 do 10. Ponieważ w tym czasie zajmuje się 10 miesięczną wnuczką Weroniką, zastanawiałam się jak dam radę. Weronika jest cudownym dzieckiem i patrząc na cud zycia jeszcze bardziej pragnęłam sie modlić za dzieci nienarodzone. Poprosiłam Maryję o pomoc. I stał sie kolejny cud w moim życiu!!! Przed godz 9 wzięłam Weroniczkę na kolana i powiedziałam Jej że będziemy się modliły za dzieci nienarodzone i dałam Jej do rączki różaniec. Nie wiem na ile to zrozumiała ale różaniec trzymała w rącze bardzo spokojna i szczęsliwa :) Przez pierwsze dwie dziesiątki Zdrowaś Maryjo siedziała na kolanach bardzo spokojnie. Potem zaczęła różaniec oglądać. Następnie bawiła sie bardzo spokojnie… a ja cały czas modliłam sie za maleństwa nienarodzone. Była to niesamowita godzina w moim życiu!!!

Pozdrawiam serdecznie :)

Z Panem Bogiem!

Ks. Stefan z Warszawy: Moja godzina modlitwy w obronie życia minęła i trwa co czwartek od 3 do 4-tej nad ranem. Wypełniam ją Koronką i Różańcem. W Różańcu jest siła! Ufam, że i łaska o którą wszyscy prosimy. Wysyłam taki Różańcowy SMS do Królowej Różańca Świętego i jestem spokojny.
Cześć Maryi.

Małgorzata: Czekałam z niecierpliwością na swój dzień i godzinę ( 3-4 rano). Musiałam nastawić specjalne budzenie było trudno ale po tej godzinie spędzonej na modlitwie poczułam radość i wewnętrzny spokój.Dobrze jest się modlić nie tylko w swoich prywatnych intencjach.

Agnieszka: :) Chwala Panu za tą godzine:) Dzieki niej wiem ze udzielil wielu łask dzieciom, ale rowniez i mnie, bo przez to ze spedzilam ta godzine przed Najswietszym Sakramentem,wiem ze wzywa mnie do poglebiania mojej relacji z Nim wlasnie przez Adoracje:) Chwala Mu za to!:)

Michał: Moja godzina modlitwy rozpoczynała się dziś o 4 rano. Powiem szczerze, że przypomniałem sobie o tym dopiero około północy, gdy kładłem się spać. Nieco obawiałem się, że nie wstanę, ale kiedy zadzwonił budzik wyskoczyłem z łóżka jak strzała i rozpocząłem modlitwę! Różaniec, koronka i rozważanie Słowa. Choć była to dla mnie trudna pora, podołałem i cieszę się, że mogłem wziąć udział w tej sztafecie modlitewnej!

Grzegorz: Modlitwa o ochronę życia poczętego nie powinna czymś nadzwyczajnym. Jest to powinność każdego chrześcijanina. Każdy powołany do życia w Bogu jest zobowiązany do ochrony życia którego dawcą jest Bóg. Człowiek stworzony przez Boga z miłości i do miłości powołany, daje temu świadectwo przez doskonałe wypełnienie przykazania miłości, którym jest troska o drugiego człowieka szczególnie bezbronnego. Trwając w codziennej duchowej adopcji dziecka poczętego, ta jedna godzina wzbogaciła i umocniła moją nadzieję na uratowanie istoty ludzkiej od zagłady jak również wiarę w rozbudzenie miłości u rodziców i poruszenie ich sumień aby pozostawili swoje dziecko przy życiu. Moja “godzina” jest dla mnie wielce symboliczna: – w pierwszy piątek Wielkiego Postu; – godzina z Apelem Jasnogórskim; dopełnienie Duchowej Adopcji dziecka poczętego. We wszystkich tych elementach nie ma przypadku. Dziękuję Bogu i Wam za tę “godzinę”. Mając w pamięci słowa Jezusa Chrystusa: “Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,48), dziękuję i pozdrawiam.

Łukasz: Postanowiłem napisać coś o moim uczestnictwie w To wspaniałe Dzieło. Moja modlitwa była trudna. Nowenna i Koronka do Miłosierdzia Bożego. Wiele łez się wtedy wylało. Nie było łatwo się modlić o życie małych dzieci jak również za ich rodziców, lekarzy, pielęgniarki, siostry zakonne i księży. Wiele rozproszeń, smutku i bólu. Było mi trudno, ale myślę że było warto. Udało się.

Ola: „Za ciosem! A właściwie głosem serca!”
Poproszono mnie o krótkie świadectwo ws. podjętej akcji 40 Dni Dla Życia – Wielki Post 2012. Cóż można zaświadczyć – hym: po prostu słysząc na falach Radia Maryja o dziele (akcjach) dla Życia Poczętego oraz przeczytaniu w Naszym Dzienniku adresu internetowego tej pięknej akcji- impuls był 1: przystąp; włącz się! jeśli na podanej stronie będą zrozumiałe wytyczne. Zajrzałam; choć krótko (z braku czasu na „kompa”)i one tam były.
Jestem szczęśliwą mamą 2 synków i dla młodszego na wychowawczym. Zatem czas głównie im poświęcam. Były również obawy: to czy sprostam wyznaczonej godzinie; czy nie zapomnę itp. Ale przygotowałam się i zaplanowałam tak obowiązki, że się udało; chociaż godzina była dla mnie wyzwaniem; wtedy wracał mąż z synem. Było też kuszenie, że nie wytrzymam całej NIEPRZERWANEJ godziny, nie o ilość chodziło, ale o to abym nie ulegała wszelkim rozproszeniom. Po krótkim przygotowaniu rodziny, że do takij akcji przystępuję – udało się. Panu Bogu Najwyższemu dziękuję i byłam bardzo szczęśliwa, gdy pomyślnie godziną tą ukończyłam. Szczęść Bożę Wam.

Urszula: Zachęcona mail chciałabym napisać kilka słów na temat modlitwy, jaką odbyłam  w godz. od 2 – 3. Przygotowując się do modlitwy planowałam odmówić typowe modlitwy jednak stało się inaczej. Modlitwę rozpoczęłam już o godz. 1,50,  modlitwą w  intencji chrztu dzieci nienarodzonych   potem przyszły  inne modlitwy który nie planowałam miałam wrażenie że te właśnie modlitwy chciała Maryja aby były odmawiane. Modląc się polecałam zarówno mamy jak ich dzieci cudownej opiece Maryi  i Jezusa. Modlitwy do Jezusa były tez inne niż zazwyczaj kiedy je odmówiłam spojrzałam na zegarek była godz. 3,10 byłam zaskoczona  ze czas mojej modlitwy minął Były również modlitwy do Ducha  Św. Kiedy skończyłam się modlić czułam ogromną radość  ze mogłam uczestniczyć w krucjacie.

Tomasz:  Szczęść Boże! Dziękuję Wam, kochani, za niezwykle cenną inicjatywę modlitwy o ochronę życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Jest to w tej chwili jedna z najważniejszych spraw, jakie przed nami stoją, a które są w zasięgu naszym, tzn. zwykłych, szarych ludzi. Wyznaczoną godzinę modliłem się w kościele przed wystawionym Najświętszym Sakramentem i co ciekawe ani mi się nie dłużyło, ani nie zauważyłem kiedy minęła godzina. Dotychczas, kiedy wszedłem do kościoła w ciągu dnia i modliłem się przed Najświętszym Sakramentem, to po 20 min zaczynałem się rozpraszać i myśleć o pracy, o tym co mam zrobić. Tym razem tak nie było. Odmówiłem część różańca radosną, koronkę do Miłosierdzia Bożego, różaniec do Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa, chwilę rozważań własnych i kilka modlitw z modlitewnika. Pozdrawiam serdecznie i niech Wam Maryja błogosławi.

Klaudyna i Piotrek: Chcielibyśmy piodzielić się z wami naszym świadectwem. Od razu z narzeczoną wysłaliśmy zgłoszenie, nie robiliśmy tego wspólnie. I dowiedzieliśmy się później że nasze godziny modlitwy są po sobie. Gdy dowiedzieli się o tym nasi przyjaciele, iż bierzemy udział w takiej modlitwie, zapragnęli się dołączyć. Od 2 do 4 w nocy modliliśmy się wspólnie z Andzelika, Zosią, Darkiem, Kazikiem. 2 godziny minęły niepostrzeżenie. Jesteśmy szczęśliwi że mogliśmy uczestniczyć w tak wielkim dziele jakim jest duchowa adopcja. Łączymy się z wami w modlitwach, do naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Elżbieta: To jest ogromna odpowiedzialność, ale i ogromna radość.To tak jakbym czuwała nad spokojnym snem dziecka. Takie doświadczenie jest mi znane. Jestem mamą trzech synków i córeczki. Skorzystałam z Modlitewnika Obrońcy Życia i Rodziny ks. Marka Dziewieckiego.

Tadeusz z Włocławka:  Ufajmy Panu!!! Moja godzina modlitwy została wyznaczona od 13 do 14. Pracuję jako przedstawiciel handlowy( mam dużo swobody w organizowaniu sobie pracy), dlatego też nie bałem się że owa godzina może przypaść w czasie pracy. Postanowiłam, że pomodlę się w przedsionku pewnego kościoła, gdzie kiedyś też zdarzyło mi się pomodlić, a kościół ten wypadał na mojej trasie. Gdy już miałem się zatrzymać, myśl o zimnym i pewnie wilgotnym o tej porze  roku przedsionku skłoniła mnie do modlitwy po prostu w samochodzie podczas jazdy. Wtem jakaś wewnętrzna siła nakazała mi wracać do owego kościoła. Na miejscu okazało się, że kościół mimo wczesnej pory był otwarty, było such i ciepło, a co najważniejsze był wystawiony Najświętszy Sakrament do cichej adoracji. Chwała Panu.
p.s. postanowiłem jeszcze dwie godziny spędzić na modlitwie  w tej pięknej intencji, jedna z nich jest już wyznaczona.

Joanna: Mi przyszlo sie modlic w godzinie Milosierdzia Bozego, czyli od 15 do 16. Bardzo sie z tego powodu ucieszylam, gdyz zawsze o tej godzinie odmawiam koronke do Milosierdzia Bozego. Tym razem rowniez modlilam sie ta modlitwa, przez cala godzine, az do 16, wiele razy zmowilam koronke, caly czas skupiajac mysli na nienarodzonych dzieciach, ich zdesperowanych, zagubionych rodzicach, o milosci Jezusa do tych osob, rozmyslalam nad cierpieniami Jezusa, podczas ktorych modlil sie On miedzy innymi za te dzieci, mial ich obraz przed oczyma, pragnal goraco by zyly, blagal Boga by przyjal Ofiare z Jego zycia za te osoby, cierpial za grzechy dzieciobojstwa…to byla niesamowita godzina…Bardzo gleboko ja przezylam, szczegolnie myslac o tym, jak Jezus czul sie przy biczowaniu, jak musial bardzo cierpiec, ale zaciskajac zeby modlil sie za te malenkie istoty, by mialy szanse sie narodzic, zostac wlaczone do Kosciola, zyc na chwale Boga, i osiagnac Niebo. Niestety, rozpraszaly mnie rozne sytuacje ktore sie wokol mnie dzialy, ale zatkalam sobie uszy i w ten sposob zatopilam sie w modlitwie. Czas minal bardzo szybko, po skonczonej modlitwie czulam ogromna radosc ze moglam sie wlaczyc w to dzielo. Czulam ze mile sa Bogu te modlitwy za dzieci. Jestem pewna ze wiele dzieci zostanie uratowanych. Chwala Panu za to!

Katarzyna:  Z wielką przyjemnością opiszę ten wyjątkowy dzień! Czuję ogromną radość, że choć w taki sposób mogę pomóc.Niewątpliwie jest to dla mnie bardzo ważne.Dokładnie 7 marca od godz.21 do 22, będę kolejny raz modlić się w tejże intencji. Jestem matką 10 – letnich blizniaczek i jako matka zawsze będę stawać w obronie życia.Proszę Boga o wytrwałość w moich postanowieniach,ponieważ pragniemy z mężem adoptować kolejne dziecko.Módlmy się zatem wszyscy i oby Miłosierny Bóg wysłuchał naszych modlitw. Pamiętajmy – “W jedności siła”. Z Panem Bogiem. Katarzyna.

Iwona:  kochani Przyjaciele Życia, dla mnie był to czas łaski. Möj czas modlitwy byl wlasnie dzisiaj od 3:00 do 4:00, wiec jakaś taka przejmująca cisza wokoło, i nagle podczas modlitwy “dotarło” do mojej świadomości, że jest to przecież godzina, w której Pan Jezus jest ze mną, ten czas ON sam mi wyznaczył, w tym czasie pragnął, abym z NIM czuwała, za godzinę będzie już następna osoba, za która tez się modliłam. Niesamowite doświadczenie bliskości PANA. Nie było zmęczenia, ziewania… Wybrałam na modlitwę Drogę Krzyżowa za dzieci poczęte ze sługą Bożym ks. Franciszkiem Blachnickim. Kochani, dziękuje wam z głębi serca za 40 Dni Dla Życia!!! Zachęcajmy do modlitwy za naszych maleńkich braci i siostry, tych najbardziej bezbronnych. Drodzy Przyjaciele, którzy czekacie na swoje godzinne czuwanie, jest to piękny czas oczekiwania… bo przecież na samego CHRYSTUSA PANA! Szkoda, że ta godzina tak szybko minęła, może podtrzymamy te modlitwę na następne dni, aż do Zesłania Ducha Świętego?

Monika: Niesamowite doświadczenie! To oczekiwanie i każda minuta “mojej” godziny… tak niewiele potrzeba, by prosić Boga Ojca o życie dla tych najmniejszych! Dziękuję za naszą Wspólnotę osób zaangażowanych w to Dzieło!

ks.: Przed chwilą skończyłem swoją godzinną modlitwę. Chwała Panu Bogu za to Dzieło! Gdy sobie pomyślę, że ta modlitwa jest “przejmowana” z godziny na godzinę przez inne osoby i że ona obejmuje całą Polskę (i nie tylko!) to aż się cieplej na sercu robi. Dziękuję Ci Panie Boże za tę modlitwę. Wierzę, że wiele dzieci, mam, zostanie uratowanych. Wierzę, że wielu ludzi nawróci się i będzie broniło życia od samego początku, od poczęcia…

Komentarze
  1. Justyna pisze:

    Witajcie,
    Dla mnie „moja” godzina wybiła już kilka dni temu. Nie byłam pewna, czy dam radę „aż” godzinę, dłuższa modlitwa w domu do tej pory była trudna. A do kościoła, w którym jest wystawiony Pan Jezus Eucharystyczny nie mogłam dotrzeć. Przyznam się, że zanim wysłałam maila z prośbą o wyznaczenie mi godziny, długo się zastanawiałam i długo zwlekałam.
    Tymczasem… Na początku rzeczywiście było mi ciężko. Oddałam to „ciężko” w intencji, w której czuwałam. I dalej czas minął nie wiadomo, kiedy.
    Dostrzegam pierwsze owoce tej godziny w moim sercu. Najpierw to uwrażliwienie na dar, jakim jest życie, i to już od samego jego początku, tj. od poczęcia. Zaczęłam modlić się w tej intencji, także propagować modlitwę w tej intencji wśród moich znajomych. Powoli dojrzewa we mnie myśl o 9-miesięcznej adopcji dziecka poczętego.
    Dziękuję Bogu za tę godzinę, za kapłana, który swoją postawą zachęcił mnie do włączenia się (On nawet nie wie, że to Jego „wina), za tych, którzy podejmują modlitwę i którzy pracują przy organizacji tego dzieła. Oby w tym wszystkim nasz Pan był uwielbiony, Jemu chwała na wieki.

  2. Magda pisze:

    Moja godzina to 4-5 nad ranem, wczoraj. Bałam się, że zawale. Tym bardziej, że od kilku dni wstawałam o 5 rano do pracy i było mi ciężko się dobudzić, a co dopiero wstać godzinę prędzej… Nastawiłam budzik, który nie zadzwonił.
    Ale wstałam, wypoczęta, wyspana… Obudziłam się 3 minutki po 4, jakby KTOŚ sam mnie dopilnował. Zakończyłam modlitwę trochę po 5. Ta godzina minęła ekspresowo, a w pracy jak nigdy byłam wypoczęta, wesoła, mimo że miałam najcięższą robotę.
    Cieszę się, że chociaż oddałam tylko 1 godzinę, czyli tak niewiele, to są z tego tak duże efekty. Poza tym czułam, że w tych staraniach nie jestem sama. Przecież godzinę prędzej, ktoś też się modlił w tej samej intencji, a zaraz po mnie są kolejne osoby.
    Zastanawiam się na 9-miesięczną adopcją… Ale to już poważniejsza decyzja i większe wyzwanie…

  3. Joanna pisze:

    Moja godzina modlitwy to 1 marzec 8-9 rano.Ucieszylam sie bo tego dnia bylam wolna z pracy,29 lutego dowiedzialam sie, ze bede pracowala na noc z 29 na 1 marca.Prace skonczylam o 7.10 i szybko do domu.Gdy zaczelam sie modlic poczulam jak bardzo jestem zmeczona po pracujacej nocy.Oczy same zaczely sie kleic, myslalam ze nie dam rady, ale poprosilam Matke Najswietsza o pomoc, pomimo zmeczenia dalam rade ,a nawet dluzej sie modlilam niz godzine.

  4. Wiola pisze:

    Nie mogłam się doczekać swojej godziny modlitwy 1. marca od 1.00 do 2.00 🙂 Jakoś niezwykle ważna wydała mi się ta inicjatywa. Udostępniałam ją na facebooku. Cudem jest ludzkie życie- poczęcie, narodziny. Odczułam to szczególnie mocno gdy mimo komplikacji szczęśliwie przyszła na świat moja bratanica 🙂 Tak więc tuż przed moją nocną godziną modlitw w intencji życia- sam wszedł mi w ręce taki nieco zakurzony modlitewnik „Podnoszę z ziemi swój głos” z fragmentami Słowa Bożego. Odmówiłam także Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Nie wiem jak mi „zleciał” ten czas, który na wypadek gdyby ktoś po mnie zaspał- sporo przedłużyłam 🙂 Wierzę, że będą piękne owoce tej modlitwy i powstaną kolejne inicjatywy chroniące życie 🙂 Pozdrawiam!

  5. Bogusia z Bielska-Białej pisze:

    Witam pięknie wszystkich… 🙂
    W moim życiu dwa razy przeżyłam szok związany ze świadomością człowieczeństwa nienarodzonego dziecka… Pierwszy raz, gdy jako młoda dziewczyna pojechałam z narzeczonym do Krakowa i odwiedzając „studenckie tereny” mojego ówczesnego narzeczonego, a potem męża, weszliśmy na dziedziniec Collegium Maius. Była tam niecodzienna jak na ówczesne czasy wystawa (był to rok 1980) dotycząca aborcji. Wtedy dopiero mając prawie 23 lata dowiedziałam się że 12 – to tygodniowe dziecko w łonie matki, to nie ZLEPEK KOMÓREK (jak nam młodym wówczas ludziom to wtłaczano do głów), tylko żywy człowiek. Na całe życie pozostały w moim sercu obrazy kawałków tych maleńkich ciałek… Drugi szok przeżyłam całkiem niedawno. Kiedy to na stronie internetowej zobaczyłam zdjęcia – proszę wybaczyć, że w taki sposób o tym napiszę – preparowania abortowanego maleństwa do ugotowania z niego zupy, jedzonej potem przez starszych bogaczy wierzących, że dostają w ten sposób nową witalność. Do czego świat, ludzie tego świata są w stanie się jeszcze posunąć. ??
    Dlatego ciesze się bardzo, że mogłam uczestniczyć w ŚWIATOWYM przedsięwzięciu modlitwy za te maleństwa, którym nie dano się narodzić…Moja godzina wypadła w samym środku nocy od północy do 1 w nocy i przebiegła bez żadnych „komplikacji” typu zasypianie czy coś takiego… Cieszyłam się że mogę Panu Bogu choć w tak niewielkiej ilości i tak marnej formie zadośćuczynić za grzech dzieciobójstwa w świecie. Jestem już babcią i choć nie słucham nagminnie Radia Maryja (zaznaczam, że nie mam nic przeciwko temu Radiu, tylko ktoś wcześniej napisał, że jest moherem z racji częstego słuchania Radia Maryja), to jestem katoliczką i z samego już tego faktu jestem moherem. Miałam – co ja mówię MAM ogromne szczęście mając za męża Józefa, który swoje imieniny obchodzi 19 marca, a wiec jego partonem jest nie kto inny tylko Święty Opiekun Pana Jezusa. Święty Józef jest też patronem rodzin, ale w moim wypadku patronowania Świętego Józefa jest jeszcze więcej. Mieszkam bowiem na terenie Parafii Świętego Józefa i jestem jej członkiem. Tak więc Św. Józef jest dla mnie POTRÓJNYM Świętym Patronem. Ale wracając do mojego męża. Jest on mężczyzną WIELKIM, jako że wielkość mężczyzny mierzy się ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ za kobietę i rodzinę. Nasze dzieci (mamy ich dwoje – gdybym była zdrowa, byłoby ich więcej) miały to szczęście, że były chronione od samego początku naszej wiedzy o ich istnieniu, przeze mnie i przez mojego Józefa. Gdy miałam pod sercem młodszą córkę i poszłam na pierwsza wizytę do lekarza (była to kobieta), który miał stwierdzić ciążę, usłyszałam suche, zimne i krótkie zarazem pytanie: RODZIMY CZY USUWAMY? Ja nie miałam cienia wątpliwości jak na to pytanie odpowiedzieć właśnie dzięki tamtej wystawie i opiece, czułości i bliskości Ojca naszych dzieci… Codziennie Bogu dziękuję za męża, za jego wielkość widząc jak niektóre kobiety będące w stanie błogosławionym są pozbawione tego, co dla nich jest najważniejsze.
    Modle się o ochronę życia w Polsce i świecie regularnie już od 16 lat… Od 16 lat bowiem organizujemy z mężem w naszej parafii przyrzeczenia Duchowej Adopcji Dziecka poczętego i w tym czasie ufamy, że dzięki modlitwom ludzi którzy przystąpili do Duchowej Adopcji urodziło się już 437 dzieci. Najstarsze z nich mają dziś 16 lat, a najmłodsze urodziły się 24 grudnia minionego roku. W tym roku tradycyjnie już, również będą organizowane przyrzeczenia. Gdy widzę co dzieje się w kwestii wartości życia w świecie, nie mogłabym spać spokojnie gdybym nie zrobiła choć tyle aby te maleństwa ochronić…
    Kochani dziękuję raz jeszcze za zorganizowanie 40 Dni nieprzerwanej modlitwy o ochronę życia i zachęcam gorąco do tego, by ta forma obrony świętości życia stała się w Polsce tradycją. Wszak w 1956 roku razem z Prymasem Tysiąclecia Kardynałem Stefanem Wyszyńskim ślubowaliśmy STRZEC ŚWIĘTOŚCI ŻYCIA W NASZEJ OJCZYŹNIE. Niech więc wszelkie sposoby i formy zapobiegania rzezi NIEWINIĄTEK, były odpowiedzią na to ślubowanie…
    Raz jeszcze dziękuje i nie Pan Bóg ma nas wszystkich w swojej opiece…
    Bogusia

  6. Anna pisze:

    Witam,
    Podjęłam się modlitewnej Krucjacie z drżącym sercem. 2 razy wysłałam swoje zgłoszenie. Wierzę głęboko w to, że uratowałam 2 dzieci, dla których już imiona wybrałam 🙂 Jednocześnie bałam się, że nie dam rady, lub, że będzie kolidować z pracą. Ale okazało się, że moje godziny modlitwy były w nocy. Tydzień po tygodniu.
    Dałam radę 🙂
    Był to też i czas łaski dla mnie. Bowiem wtedy miałam kłopot ze spaniem. Po każdej z modlitw usnęłam snem spokojnym 🙂 Jednocześnie, jestem spokojna o to, że modlitwa nie poszła na marne i, że owoce tego będą się jeszcze pojawiać.

  7. Marcin pisze:

    Szczęść Boże!Moja godzina modlitwy przypadła w rocznice śmierci błogosławionego Papierza Jana Pawła II od godziny 7.00 do 8.00.Prace skończyłem przed 7.00 i z kolegami wracałem autem do domu 80 km na tylnym siedzeniu troszeczkę się obawiałem o brak koncentracji ale Duch Święty był przy mnie.Zamknąłem oczy i pełna godzinę jazdy odmówiłem dziesiątkę chwalebna wraz z koronka do miłosierdzia oraz powierzyłem wszystkie przyszłe mamy będące w trudnych sytuacjach życiowych i wątpiące w danie Nowego Życia błogosławieństwo i opiece Jana Pawła II-mu.
    W tym czasie koledzy będący pewni o moim zmęczeniu i śnie pozwolili mi w całości ofiarować godzinę Duchowej Adopcji a ja w odczuciu przeszywających promieni słonecznych przez zamknięte oczy byłem wdzięczny za godzinę poświęconą tak szczytnemu celowi.
    W JCH 😉

  8. Joanna pisze:

    Moja godzina wypadła między 1:00 a 2:00 w nocy. Pierwsza myśl – „późno, dam radę?”. Kolejne myśli były już tylko mobilizujące i czekałam na 21 marca, aby wziąć udział w tym ważnym wydarzeniu. Dodam, że nie mam dobrego „treningu” w długiej modlitwie i wydawało mi się to dość abstrakcyjne, aby tak długo się modlić. A jednak czułam potrzebę, taką wręcz konieczność, aby się zaangażować. W tym dniu czułam się zmęczona i dość wcześnie dopadła mnie senność, jednak przygotowałam sobie „stanowisko”, modlitewnik i nastawiłam budzik, aby nie zaspać. Mimo, iż trudno było mi wstać, jakaś wewnętrzna mobilizacja pomogła mi zacząć o czasie i przez godzinę wytrwałam w modlitwie, dlatego bardzo się cieszę, że mogłam dodać od siebie tę cegiełkę. I choć przez wiele lat żyłam z daleka od Kościoła, teraz czuję, że mimo to Pan Bóg daje mi szansę na próbę zaangażowania w coś znacznie większego niż moje jednostkowe życie. Ponieważ sama nie wiem, czy będę mogła mieć dzieci (z powodu problemów zdrowotnych), uważam że warto zaangażować się w modlitwę o ratowanie życia, jako najważniejszą wartość, największy dar. Pozdrawiam.

  9. Ula pisze:

    Moja godzina modlitwy również już mineła, bardzo się bałam aby nie przegapić pory jej odmawiania.
    Mimo choroby udało mi się z czego bardzo się cieszę. Byłam tak przejęta,że aż trudno było mi się skupić na modlitwie.Jestem wdzięczna,że mogłam się przyłączyć.

  10. wojtek Otwock pisze:

    Moja godzina modlitwy również minęła. Wiem że skutek takiej akcji jest oczywisty .Bo nawet gdyby ,tak jak w moim przypadku,trochę zapomniałem (w trzech kalendarzach było zapisane) ,a i tak małżonki czujność przywiodła mnie do działania.Był różaniec,a potem fragment Pisma Świętego,I tyle .Pozdrawiam.Szczęść Boże.Wojtek……PS.Decyzja o modlitwie ,o uczestniczeniu w krucjacie,w moim przypadku jest też rodzajem spłaty długu.Świadomym odmawianiu tajemnic nie do końca zrozumianych ,ale jak ktoś napisał wyżej dających spokój (zachowaj nas od ognia piekielnego) .Może ktoś mnie też o modlił.Więc w miarę możliwości „okadzajmy” się na wzajem ,w dobrym tego słowa znaczeniu.Jeszcze raz pozdrawiam Wojtek

  11. Ola pisze:

    Witam, zachęcam wszystkich do udziału w akcji. Moja godzina modlitwy wypadła dzień przed moimi urodzinami. Wielkim zaskoczeniem było dla mnie , kiedy następnego dnia moi znajomi oprócz prezentów dali mi największy prezent – modlili się za mnie w dniu urodzin, odprawiona została msza św, w mojej intencji, co mnie utwierdziło że dane dobre wraca do nas podwójnie.
    Warto !!!!

  12. Marta pisze:

    Witam wszystkich odwiedzających tę stronę bardzo gorąco! moja godzina modlitwy minęła 4 marca. Miała trwać od 5 do 6, trwała prawie do 7nawet nie wiem kiedy czas minął. odprawiłam Drogę Krzyżową w intencji rodziców ktorzy stoją wobec dramatycznych decyzji. Cieszę się, że ktoś wpadł na taki pomysł. Ciekawe Kto Duchu Święty;) W najbliższy piątek odbędzie się w mojej parafii Droga Krzyżowa w oparciu o rozważania drogi krzyżowej dziecka nienarodzonego. Boję się tylko, że nie będę w stanie ich przeczytać, budzą we mnie bardzo silne emocje. I ja i kilka moich kolezanek z pracy modlimy się w intencjach dzieci nienarodzonych, mamy już wiele adoptowanych dzieci. Chciałabym aby takie inicjatywy były również podejmowane w intencji rodziców decydujących się na in vitro, by ratować te Maleństwa zawieszone pomiędzy życiem a śmiercią… Wierzę głęboko, że ostatnie słowo w tych wszystkich sprawach należy do Boga, a zatem do zobaczenia w lepszym świecie!

  13. Iza pisze:

    Witam, obecnie mieszkam w Homburgu (Saarland, Niemcy), i bardzo sie ciesze ze moglam uczestniczyc w tym dziele. Moja godzina przypadla na 2.marca od 00-1:00. Takze to byla dla mnie walka ze snem przed modlitwa. Uwazam ze byl to blogoslawiony czas! Mysla jestem przy wszystkich malych dzieciach i ich rodzicow. Modle sie takze za nienarodzone dzieci w ramach adopcji dziecka poczetego. Potrzebne sa Swiatu takie modlitwy i swiadectwa, Bog naprawde do nas mowi, tylko dajmy sie wsluchac w ciszy. Bardzo dziekuje za te akcje i wspieram kolejne! z Panem Bogiem

  14. anna jastrzębowska pisze:

    Szczęść Boże !

    Moja godzina bardzo mnie ucieszyła ze względu na czas 06.03.2013. 16.00-17.00, więc zaraz po pracy mogłam iść do kościoła i łączyć się w modlitwie. Na początku czułam się trochę dziwnie, wydawało mi się,że wszyscy będą na mnie patrzeć co ja tak długo tam klęczę? Ala pomyślałam o tych malenstawach i że przecierz każdy tu wszedłsię modlić. A potem to juz bardzo szybko zleciała moja godzina. Bardzo pomogły mi modlitwy przygotowane na waszej stronie, dzięki którym bardziej skupiałam sie na celu naszej modlitwy. dziękuje!!! piękna akcja !!
    ANNA

  15. Klaudia Kobus pisze:

    Szczęść Boże!!! moja godzina modlitwy odbyła się dnia 03.03.13 o godz. 5,00 rano. Przed rozpoczęciem modlitwy miałam sen, w którym śniły mi się dzieci, malutkie dzieci, które bardzo potrzebowały uczucia, przytulały się do mnie, a wszystko się działo na statku, który płyną w chmurach….. Zachęcam do udziału w akcjach, która ratują życie i nie tylko… w ten sposób możemy pomóc naprawdę wielu ludziom…

    Pokój i dobro
    Klaudia

  16. Anna pisze:

    Szczęść Boże! Radość mnie ogarnęła, już w chwili gdy odczytałam, że moją godziną jest, piątek 8 marca od 09:00 do 10:00 godziny. Poszłam tego dnia na codzienną Mszę Świętą na 7:30. Potem zostałam na adoracji Najświętszego Sakramentu aż do godziny 10tej,następnie uczestniczyłam w Drodze krzyżowej dla seniorów, która w mojej parafii jest odprawiana o 10tej. Był to dla mnie swoisty maraton modlitewny. Bogu niech będą dzięki, że pozwolił mi przeżyć te chwile w obecności i bliskości z Panem. Gorąco wierzę, że miła była Dawcy Życia, Bogu Ojcu nasza modlitwa, ofiara Mszy Świętej, Komunii czy postu. Dziękuję za wasze zaangażowanie w tą akcję. Chwała Panu.

  17. Kasia pisze:

    Szczęść Boże! Moja godzina modlitwy wypadła w piątek, 1 marca, między godziną 20 a 21. Tak się złożyło, że musiałam w tym czasie odbyć podróż i bardzo martwiłam się, że będzie mi trudno skupić się na modlitwie, na szczęście stało się inaczej. Oprócz tekstów modlitw i różańca przygotowałam sobie stopery do uszu i poprosiłam bliskich, którzy podróżowali tym samym samochodem o godzinę ciszy :). Bardzo szybko „popłynęłam” z nurtem modlitwy, świat zewnętrzny na chwilę przestał istnieć i zdziwiłam się, że godzina minęła tak szybko. Korzystałam z tekstów zamieszczonych na stronie duchowaadopcjadziecka.wordpress.com. Szczególnie poruszyła mnie modlitwa matki, której ciąża jest zagrożona. Sama aktualnie oczekuję dziecka, i chociaż ciąża przebiega prawidłowo, często niepokoję się o moje maleństwo, dlatego modliłam się całym sercem, żeby Święta Joanna wzięła je także pod swoją opiekę. Gorąco modliłam się za matki noszące pod sercem nowe życie i rozważające możliwość aborcji, aby znalazły w sobie odwagę do przyjęcia dziecka i poczuły, jak piękny może być czas oczekiwania a potem doświadczenie macierzyństwa. Modliłam się, aby dane im było doświadczyć takiej radości i wzruszenia jaką ja poczułam, gdy pierwszy raz ujrzałam swoje maleństwo w czasie badania USG. Bardzo się cieszę, że w tak szczególnym dla mnie czasie mogłam włączyć się w akcję 40 dnia dla życia. Dodam jeszcze, że o upragnionej i wyczekanej ciąży dowiedziałam się tuż po Świętach Bożego Narodzenia, zaraz po tym, jak skończyła się akcja „Adwent – radosny czas oczekiwania na każde dziecko”, w której brałam udział. Wierzę, że to Boża pomoc sprawiła, że czas oczekiwania na każde dziecko, nie skończył się dla mnie wraz z końcem akcji. Czuję, że owoców naszej wspólnej modlitwy będzie dużo więcej!

  18. Anna pisze:

    Minęła moja godzina modlitwy. Długo zwlekałam, zanim zgłosiłam swój udział w tym dziele. Bo co jeśli godzina wypadnie w niewłaściwym czasie, nie będzie nikogo, kto zajmie się moim malutkim synkiem , co jeśli się nie uda…
    Otrzymana godzina nie kolidowała z żadnymi obowiązkami. Od rana odczuwałam wielką radość, czułam jakby ten dzień był świętem, pewnie sprzyjał temu radosny klimat wyboru nowego Papieża i piękne słońce, którego w ostatnich dniach nie było. Modlitwę rozpoczęłam przy zachodzącym słońcu, w porze dnia, którą uważam za najpiękniejszą. Modliłam się Koronką, modlitwami za życie udostępnionymi na stronie , Pismem Świętym i własnymi słowami. Synek bardzo grzecznie bawił się z tatą w pokoju obok, słyszałam jego niemowlęce „gadanie” modląc się za życie-to było piękne. Nie pamiętam, abym kiedyś modliła się tak gorąco. Gdy wstałam, aby zapalić światło była równo 18.00.
    Jeśli zastanawiasz się , czy wziąć udział w tym dziele, nie bój się Bóg Ci pobłogosławi, abyś miał wtedy czas i da żarliwość wytrwania.
    Módlmy się za życie! I proszę módlmy się także za lekarzy, nie tylko o przemianę serc tych, którzy dokonują aborcji. Ale za całe środowisko medyczne , aby w kontakcie z pacjentką w stanie błogosławionym w trudnej sytuacji życiowej potrafili udzielić jej potrzebnego wsparcia psychicznego i rzetelnej informacji o innych np. o domach samotnej matki, oddaniu dziecka do adopcji, oknach życia oraz możliwości hospicyjnej domowej opieki nad nieuleczalnie chorym noworodkiem. Módlmy się za lekarzy i położne, niech kochają i ratują życie!
    Anna

  19. Magda pisze:

    Szczęść Boże! Moja godzina już minęła, odbyła się 5.03 między 13 a 14. Obawiałam się, że coś mi wypadnie akurat w tym czasie, ale prosiłam Boga aby ułożył to tak, abym mogła bez przeszkód spełnić te zobowiązanie. Udało się, spokojnie mogłam przygotować się i przeżyć tą godzinę na modlitwie za poczęte dziecko. To moja pierwsza taka modlitwa, więc zastanawiałam się, jak to wszystko będzie wyglądać i co we mnie to zmieni i zmieniło. Doświadczyłam prowadzenia modlitwy przez Ducha Świętego, czułam jak mi pomaga się modlić w taki a nie inny sposób. Czułam w swoim sercu ogromną miłość do tych dzieci, ale także do tych kobiet. Jakiś czas później miałam okazję zobaczyć świadectwo kobiety, której dziecko po urodzeniu żyło bardzo krótko. To był dla mnie swego rodzaju znak, że nawet gdy dziecko jest bardzo ciężko chore, to jego narodziny mogą przynieść kobiecie ogromne zmiany, gdy tym wszystkim kieruje Bóg. Chwała Panu!

  20. Joanna z Beinasco pisze:

    Po tym jak rozwazalam i modlilam sie o dzieci nienarodzone, w kosciele na mszy swietej w niedziele, ujrzalam w wozeczku male dopiero co narodzone dzieciatko, tuz przede mna. Obok mama i siostrzyczka w wieku ok. trzech lat. Dzielna mama tchnela spokojem pomimo zmeczenia. Jak tylko male dzieciatko chcialo plakac, mama kolysala je i dziecko uspokajalo sie. Tak pieknie umiala ta kobieta podejsc do macierzystwa. Ostoja spokoju i ufnosci w Panu naszym. Przyklad tego, ze jednak mozna pokonac zmeczenie i znuzenie, ktore jest rowniez wpisane w macierzynstwo. Trzeba umiec kochac i rozumiec.

  21. Basia pisze:

    Szczęść Boże! Moja godzina modlitwy minęła wczoraj, 19 marca 2013 od 16 do 17stej. Kiedy otrzymałam wiadomość z wyznaczoną godziną ucieszyłam się, bo był idealnie dopasowany do mojego rozkładu dnia. Prosto po pracy mogłam iść do Kaplicy Adoracji Najświętszego Sakramentu. Ustawiłam sobie przypomnienie w telefonie, zapisałam w kalendarzu, uprzedziłam domowników, że wrócę później. Zaprosiłam do wspólnej modlitwy przyjaciela, dla którego zabrakło terminu Modlitwy. Sama godzina minęła mi bardzo szybko, nie wiadomo kiedy, gdyby nie to, że w kościele zaczęła się Msza Święta to zostałabym dłużej. Ale nie była to łatwa godzina. Wydarzyło się wiele różnych sytuacji i przed i w trakcie, które miały mnie rozproszyć i oderwać od rozważań. Wytrwałam. A co ciekawe jestem strasznym zmarzluchem i w okresie zimowym nawet na krótkiej Mszy Świętej marznę bardzo. Wczoraj było mi ciepło, rękawiczki leżały obok mnie i miałam ochotę odpiąć kurtkę. Gorliwa Modlitwa rozgrzała moje serce i ciało. Chwała Panu !!

  22. Malutka pisze:

    Moja tegoroczna modlitwa przebiegała w wyjątkowych ‚okolicznościach’. Wypadła na wieczór, i okazało się, że będę tego dnia sama w domu z małym dzieckiem. Za późno już było na zmianę terminu i bałam się, że moje maleństwo będzie mnie rozpraszać i modlitwa nie będzie pełna i wartościowa…Mój skarb był jednak wyjątkowo grzeczny, dał mi się skupić, a w międzyczasie usnął. Moja modlitwa była przez to jeszcze pełniejsza, niż w roku poprzednim, gdyż wpatrując się w to beztroskie, kochane, spokoje, szczęśliwe dziecko myślałam o tych aniołkach, którym nie było dane się urodzić i zaznać miłości oraz troski rodziców. Chyba modliłam się jeszcze goręcej, ze łzami w oczach…Myślę teraz o duchowej adopcji i na pewno przyłączę się do przyszłorocznej 40-dniowej modlitwy.

  23. Ania P. pisze:

    Bardzo mi sie spodobała akcja, jaką zorganizowaliście – nieustanna modlitwa przez 40 dni… Oczywiście się zapisałam, i już minęła moja godzina modlitwy… Ponieważ były to godziny późne, modliłam się w domu. Gdy już wyświetliła się na zegarku „ta godzina”, zaczęłam się modlić… Ale co to była za modlitwa! Czułam, że w czasie tej godziny JA jestem za to wszystko odpowiedzialna. Że ta godzina do mnie należy i nie mogę jej zmarnować. Przez całą godzinę modliłam się na różne sposoby: różaniec, koronka, modlitwy za nienarodzonych znalezione w sieci, Biblia… Przez tą godzinę nieustannie płynęła z moich ust modlitwa. Doświadczyłam także niesamowitej „łączności” z innymi, którzy biorą udział w akcji – zastanawiałam się, czy osoba przede mną już skończyła się modlić, czy osoba po mnie już zaczęła… Poczułam, że należę do niesamowitej wspólnoty ludzi, którzy są pro – life! Ta modlitwa niesamowicie na mnie podziałała i już widzę jej owoce 🙂 Chwała Panu!

  24. Adrian pisze:

    Witam!
    Dziękuje za wiadomość i za rozważania Drogi Krzyżowej. Pisze do Was z relacją z mojej modlitwy (19-20 godz 9.03.2013). Mój czas modlitwy spędziłem w miejscowym klasztorze oo.Franciszkanów w Chęcinach, gdzie mieszkam. Wszedłem do kaplicy św.Leonarda zapaliłem światło oświetlające ołtarz i świece znajdującą się na ołtarzu. Siadłem do ławki i w ciszy przedstawiłem Bogu moje intencje z którymi do Niego przeszedłem, następnie zrobiłem rachunek sumienia aby z czystym sercem prosić Boga w moich intencjach oraz przeprosić za siostry i braci którzy dokonali aborcji.Wcześniej wydrukowałem sobie modlitwy z waszej strony internetowej, z których skorzystałem właśnie w czasie modlitwy, na początku była to modlitwa w Intencji Obrony Życia. Po przeczytaniu sobie tej modlitwy przemyślałem ją i rozważałem, następnie odmówiłem Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Po odmówieniu Koronki przeczytałem i rozważałem drugą modlitwę do św. Joanny Beretto za Dzieci Zagrożone Aborcją oraz ich Matki po czym odmówiłem różaniec i wtedy otwarłem sobie w telefonie rozważania i zobaczyłem ze dziś (sobota) część Radosna no i wtedy sobie pomyślałem ale mi się trafiło przecież to nie pasuje do mojej intencji, ale zacząłem się modlić. Kiedy spojrzałem na pierwsze rozważanie odczułem wielką pomoc, miłość i obecność Boga, sam do siebie się uśmiechnąłem i podziękowałem Bogu że jest koło mnie. A było to dla tego, że rozważania były na temat, czyli wiadomości jaką dostała Maryja, że nosi w swoim łonie Zbawiciela Świata. Wszystkie rozważania się zgadzały, pomogły mi w modlitwie i przybliżyły mnie do tego co to ”matczyna miłość” a także, że matki powinny się godzić na życie dzieci i nie powinny im odbierać życia. Odkryłem znaczenie słów modlitwy ”Zdrowaś Maryjo” w szczególności ”owoc żywota Twojego” także odkryłem obecność Boga który pomógł mi zrozumieć te słowa. Pomyślałem sobie że matki nie rozumieją owca swojego żywota które mają i które powinny umiłować.

    Dziękuję Wam serdecznie za tą akcje która mnie osobiście przybliżyła do Boga i pomogła zrozumieć co to jest ŻYCIE które jest bardzo cenne…

    Szczęść Boże!

    Adrian

  25. mama pisze:

    Moja godzina modlitwy przypadła wczoraj czyli 22 marca o godz 21.00. Modliłam się na różańcu , koronką do Miłosierdzia Bożego, modlitwami umieszczonymi na tej stronie internetowej oraz litanią loretańską i do Krwi Chrystusa. Szczególnie zapadła mi w sercu modlitwa do Matki Bożej z Guadelupe. Po jej odmówieniu poczułam wokół siebie błogi spokój, ciepło i przestałam czuć, że moje kolana mnie pieką. Gdy godzina minęła zajęłam się obowiązkami- kuchnia, dziecko, ogarnęłam troche dom, bo wróciłam z pracy po 20.00 i poszłam spać bardzo zmęczona. Przebudziłam się w nocy o 00.22. Poczułam, że Maryja znowu wezwała mnie do modlitwy za nienarodzone dziecko, bardzo czułam, że Maryja mnie wzywa, byłam tego pewna. Wzięłam różaniec i odmówiłam dziesiątkę w intencji życia nienarodzonego. Mało tego miałam dziwną świadomość, że pomocy potrzebuje dwoje dzieci nienarodzonych. Modliłam się do 01.30 różnymi modlitwami, prosiłam Boga by uratował zagrożone dzieci. Być może ktoś kto miał odmawiać modlitwę w tych godzinach potrzebował pomocy i Maryja wyznaczyła właśnie mnie. Pozdrawiam.

  26. Hagnos pisze:

    Mnie najbardziej w modlitwie w ramach tej akcji pomógł Różaniec Św., część radosna, Litania do Przenajświętszej Krwi Chrystusa i do Serca Jezusowego, Koronka do Miłosierdzia Bożego, Koronka do Ran Jezusowych, Koronka do 7 Przelań Krwi Chrystusa, a w szczególności odczułam potrzebę pomodlenia się Litanią do Św. Józefa, który przecież ratował życie Najświętszej Maryi Pannie i Dzieciątku Jezus, oraz do pomodlenia się za wstawiennictwem Św. Archaniołów (tutaj przypomniał mi się 12 fragment Apokalipsy, i początek Ewangelii). Z Panem Bogiem +

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s