Posts Tagged ‘spowiedź’

Nie byłam gotowa…
Nie miałam wsparcie…
Nie miałam innego wyjścia…
Nikt nie powiedział mi „nie rób tego”…
Ktoś mnie skrzywdził…
Nie chciałam całe życie zajmować się chorym dzieckiem…Nie chciałam, by moje chore dziecko cierpiało…

Zdecydowały się na „usunięcie płodu”, zażycie tabletki „po”, czy po prostu zabicie swojego dziecka…

Każda z nich ma swoją historię. Każda miała swój powód. Wiele z nich zmaga się teraz z bólem i wyrzutami.

Nie oceniajmy. Pomódlmy się za te kobiety. Może jeszcze nie pojednały się z Bogiem ani ze sobą.

Droga Mamo zabitego dziecka. Jeśli chcesz możemy się za Ciebie pomodlić.
Jeśli pragniesz opowiedzieć swoją historię i pokazać innym kobietom jakie konsekwencje miała dla Ciebie ta decyzja napisz do nas (adopcja.dziecka@gmail.com).
I pamiętaj. Bóg Ciebie kocha.

Spowiedź po aborcji…

Posted: 26/07/2013 in Kościół, ważne
Tags:

Uwolnienie od kary za dokonanie przestępstwa aborcji

Pozbawienie życia przez fakt powodujący przerwanie ciąży został zakwalifikowany do grupy przestępstw kanonicznych wymierzonych przeciwko życiu i wolności człowieka. W sposób szczególny prawodawca odnosi się do przestępstwa usunięcia ciąży, kiedy stwierdza, że kto powoduje przerwanie ciąży, po zaistnieniu skutku, podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa – ekskomunika latae sententiae (por. Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 1398). Tak więc do zaistnienia czynu przestępczego prawo wymaga skutecznego usunięcia ciąży. Nie ma znaczenia fakt, w jaki sposób została zadana śmierć poczętemu dziecku, czy jeszcze w łonie matki, czy też poza nim (np. po nienaturalnym wywołaniu porodu). Natomiast nie zaistnieje przestępstwo, gdy podjęte czynności medyczne i inne nie zostały zainicjowane lub podjęte wyłącznie w celu dokonania aborcji, lub nie zmierzały do zabicia nienarodzonego dziecka, chociażby w działaniach ubocznych przyczyniły się do śmierci dziecka. Brak okoliczności zaciągnięcia kary nie zwalnia osoby winnej z zaciągnięcia ciężkiej winy i odpowiedzialności moralnej.

Ekskomunika uważana jest za najbardziej surową karę kościelną. Dosięga ona katolików za szczególnie ciężkie przestępstwa i pozbawia dóbr, jakimi Kościół dysponuje do osiągnięcia zbawienia wiecznego oraz praw, które wierni posiadają w Kościele na mocy chrztu, a także sprowadza wyraźnie określone prawem skutki, które są nierozdzielne. Ekskomunika powoduje:

1) Zakaz jakiegokolwiek uczestnictwa ministerialnego w sprawowaniu Ofiary eucharystycznej lub jakichkolwiek obrzędach (ceremoniach) kultu;

2) Zakaz sprawowania sakramentów lub sakramentaliów i przyjmowania sakramentów;

3) Zakaz sprawowania urzędów kościelnych, posług i innych zadań oraz wykonywania aktów władzy rządzenia.

W Kościele łacińskim ze względu na sposób wymierzania kar rozróżnia się kary wymierzane przez sędziego lub kompetentnego przełożonego – ferendae sententiae (czyt. ferende sentencje) i wymierzane na mocy prawa przez sam fakt popełnienia przestępstwa – latae sententiae (czyt. late sentencje). Podział ten właściwy jest wyłącznie w prawie karnym Kościoła łacińskiego. Nieznany jest w ustawodawstwach świeckich, albowiem nie przewidują one tego rodzaju wymiaru kar, aby wiązały one sprawcę w chwili popełnienia przestępstwa. Przy karach ferendae sententiae wyrok zapada po oskarżeniu sprawcy, jego obronie i udowodnieniu przestępstwa. Natomiast kara latae sententiae jest wymierzana przestępcy przez sam fakt popełnienia przestępstwa. Istotna cecha kary latae sententiae polega na tym, że zaciąga się ją automatycznie na mocy prawa z chwilą popełnienia przestępstwa.

Należy wyjaśnić, że za skuteczne usuniecie ciąży karę ekskomuniki latae sententiae mogą zaciągnąć następujące osoby:

1)      matka, która sama usunęła ciąże przez zastosowanie specjalnych środków chemicznych, celowe działania fizyczne, czy też celowe, świadome i dobrowolne poddanie się zabiegowi chirurgicznemu;

2)      wszyscy, którzy świadomie, dobrowolnie i skutecznie dokonują zabiegu zmierzającego wprost do przerwania ciąży (np. lekarz, położna, pielęgniarka i to niezależnie od tego, czy działają z własnej woli czy też skutecznie realizują zlecenie innych osób);

3)      wszyscy wspólnicy konieczni w tym przestępstwie, którzy swoim działaniem skutecznie przyczyniają się do usunięcia żywego płodu z łonu matki (a więc: wydający skierowanie na zabieg, radzący z zaangażowaniem, aby usunąć dziecko, z przekonaniem namawiający do tego czynu, dostarczający środków finansowych na dokonanie aborcji). Są to wspólnicy, a więc osoby konieczne do integralnego zaistnienia skutku przestępstwa. Tak więc karze ekskomuniki podlegają zarówno sprawca, jak i bezpośredni współpracownicy. Dlatego, gdy aborcji dokonuje się w szpitalu karze podlega lekarz, pielęgniarka, instrumentariuszka, których pomoc jest konieczna do popełnienia tego czynu.

Przepisy prawa karnego należy interpretować ściśle, dlatego lista sprawców przestępstwa ogranicza się do tych osób, które przyczyniły się do zaistnienia czynu przestępczego w sposób skuteczny i bezpośredni.

Nie następuje popełnienie przestępstwa, kiedy mamy do czynienia z samoistnym poronieniem poczętego życia, kiedy kobieta zostaje poddana zabiegowi chirurgicznemu i operacyjnemu po medycznym stwierdzeniu obumarcia płodu lub ciąży martwej i pozamacicznej. Również nie zaistnieje przestępstwo, kiedy osoba sama lub w porozumieniu z innymi planuje dokonanie przerwania ciąży, a czyn nie został materialnie uskuteczniony. Choć w takich okolicznościach należy mówić o popełnieniu grzechu ciężkiego i zaciągnięciu ciężkiej winy moralnej przeciwko piątemu przykazaniu Dekalogu.

Osoba, która zaciągnęła karę ekskomuniki za dokonanie przestępstwa aborcji, samodzielnie lub jako integralny wspólnik czynu przestępczego, może prosić kapłana z okazji jego sakramentalnego posługiwania o pojednanie z Bogiem i wspólnotą Kościoła. Przy ocenie należy jednak pamiętać, że każda aborcja sama z siebie jest przestępstwem, przez co jeśli ktoś popełnia kilka aborcji, popada w karę ekskomuniki tyle razy, ile dopuścił się tego przestępstwa. Dopiero kiedy ustanie upór, odbywający karę posiada prawo być z niej zwolniony (Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 1358). Kara nie jest zastrzeżona, przez co może być zniesiona przez ordynariusza miejsca w relacji do jego podwładnych, którzy się znajdują na jego terytorium lub na którego terytorium zostało popełnione przestępstwo. W czasie posługiwania w ramach sakramentu pokuty kara może być odpuszczona przez:

1)      Każdego Biskupa (Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 1358 § 2);

2)      Penitencjarza, nawet gdy chodzi o wiernych, znajdujących się na terenie diecezji, jednakże do niej nie przynależący (Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 508 § 1);

3)      Kapelani szpitali, więzień i podróży morskich mogą rozgrzeszyć, jedynie w tych miejscach, każdego wiernego, z ekskomuniki (Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 566 § 2);

4)      W przypadkach, gdy dla penitenta okaże się uciążliwe pozostanie w stanie grzechu ciężkiego, jest możliwe, że winę odpuści spowiednik zgodnie z przepisem kan. 1357 Kodeksu Prawa Kanonicznego;

5)      Każdy kapłan, nawet pozbawiony upoważnienia do spowiadania, ważnie i godziwie rozgrzesza każdego wiernego w sytuacji niebezpieczeństwa śmierci z każdej kary i wszystkich grzechów (Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 976).

Celem ujednolicenia na terenie całej Polski uprawnień do uwalniania z ekskomuniki latae sententiae, w którą wpadli dopuszczający się skutecznie czynu przerwania ciąży, Konferencja Episkopatu Polski na sesji Biskupów Diecezjalnych, określiła następujące osoby, które z dniem 23 kwietnia 1984 r. otrzymały upoważnienie do uwalniania z zaciągniętej ekskomuniki:

  1. księża dziekani i wicedziekani,
  2. proboszczowie i administratorzy parafii,
  3. wszyscy kapłani spowiadający w kościele katedralnym oraz w sanktuariach określonych przez biskupa diecezjalnego,
  4. przełożeni wyżsi i przełożeni domów kleryckich instytutów życia konsekrowanego oraz kleryckich stowarzyszeń życia apostolskiego,
  5. wszyscy spowiednicy:

a)      w czasie komunii wielkanocnej,

b)      misji i rekolekcji,

c)      spowiadający w czasie kanonicznych wizytacji biskupich i odpustów parafialnych,

d)     z okazji spowiedzi narzeczonych, żołnierzy i więźniów,

e)      z okazji spowiedzi w szpitalach i osób chorych, które nie wychodzą z mieszkania oraz kobiet w ciąży,

f)       z okazji spowiedzi generalnych przynajmniej z okresu jednego roku.

Praktycznie można stwierdzić, że każdy kapłan posiadający upoważnienie do ważnego sprawowania sakramentu pokuty może dokonać uwolnienia skruszonego delikwenta od zaciągniętej kary ekskomuniki. Musi jednak osiągnąć stan pewności moralnej co do właściwej dyspozycji proszącego o uwolnienie od nałożonej uprzednio kary. Zewnętrze i absolucyjne uwolnienie od ekskomuniki zawsze musi poprzedzać udzielenie sakramentalnego rozgrzeszenia, które może przyjąć wyłącznie katolik realizujący prawo do korzystania z życia sakramentalnego. Spowiednik najpierw musi uwolnić od kary ekskomuniki, by następnie ważnie mógł udzielić absolucji sakramentalnej.

Bibliografia:

Katechizm Kościoła Katolickiego, Poznań 2012.

Kodeks Prawa Kanonicznego, Poznań 1984.

Syryjczyk J., Kanoniczne prawo karne. Część ogólna. Komentarz, Warszawa 2008.

Syryjczyk J., Kanoniczne prawo karne. Część szczególna, Warszawa 2003.

Wenz W., Kancelaria parafialna jako przestrzeń kościelnego posługiwania. Studium kanoniczno-pastoralne, Wrocław 2008.

Autor: ks. Krzysztof Cipior

A gdyby Pan Bóg się nie narodził? Nie zszedł do nas, do swojego marnego ludu? Nie narodził się ani w stajence, ani na królewskim dworze? Nie wypełnił zapowiedzi wielu proroków? Nie skończył starego Testamentu wraz ze swoim przyjściem i nie rozpoczął nowej Ery nie tylko w kalendarzu? Nie pozostawił po Sobie uzdrowionych, nie uwolnił opętanych, nie zabrał rybaków, którzy umiejąc patrzeć pod powierzchnię wody najlepiej nadawali się do nauki patrzenia sercem, nie zebrał wszystkich Apostołów, nie powywracał stołów bankierów, ani nie wjechał z bólem serca wśród wiwatujących i wołających na Jego cześć Hosanna? Nie umył uczniom stóp, nie spożył z nimi Wieczerzy, nie przekazał im jak i dlaczego mają łamać chleb i pić wino… Nie oddałby się woli Ojca i nie pozwolił by odebrano Mu godność, by obdarto Go ze wszystkiego co posiadał, nie oddałby życia na Krzyżu, nie wypowiedział siedmiu słów które otworzyły wszystkim śmiertelnikom drzwi do życia w niebiańskiej wieczności…  Co by się stało gdyby nie wygrał tej walki z szatanem? Co by było gdyby Pan Bóg się nie narodził?….

Rok 2011. Mała miejscowość w sercu Polski. W każdym domu spożyto już Wieczerze Wigilijną, było dwanaście potraw, elegancko ubrana rodzina, tradycyjny opłatek, obowiązkowo prezenty… szkoda że to wszystko obkupione kilkutygodniowymi przygotowaniami… sezon otwarty wraz ze zdjęciem zniczy, szybko postawione kolorowe, sztuczne drzewka gdziekolwiek się nie spojrzy… rodzinne zmagania z zakupami, znalezieniem miejsca na parkingu przed sklepem, szorowanie mieszkania, jakby cały rok wszyscy nic nie robili, do tego ciągłe kłótnie i spory, bo wszyscy coraz bardziej poddenerwowani, jeszcze gazeta z programem, by obejrzeć znany na pamięć film o przygodach świątecznych, resztkami sił upieczony piąty makowiec, którego nikt nie zechce już zjeść, zaopatrzenie w kilka „łyków” procentów, no bo rodzina się zejdzie na drugi dzień…w odtwarzaczu lecą zagraniczne piosenki o śniegu i ostatnich świętach, które były… w sumie takie same. Bo nic się nie zmieniło. Prezenty też nawet w tym samym tonie poszukiwane.
Ale wszystko się udało. Teraz tylko tradycyjna Pasterka i jutro wszyscy oddadzą się błogiemu lenistwu. Bo przecież tyle zachodu z tymi świętami, więc teraz w spełnieniu siebie można wreszcie świętować… No ale żeby nie było… dzieci wypchnięto do spowiedzi, mama przed świętami jeszcze kazała tematy w zeszycie do religii podkreślić, bo przecież zaraz Ksiądz po kolędzie będzie chodził… sama do spowiedzi nie bardzo chciała iść, o mężu to już nie wspominając, ale dzieciaki tak patrzyły że one nie pójdą jak rodzice nie pójdą i w końcu dali się przekonać, przypominając sobie na szybko formułkę spowiedzi po drodze i złorzecząc w kilometrowej kolejce do konfesjonału… ale zaliczona, więc wreszcie nikt nie będzie patrzył… byłem, byłem, więc z daleka ode mnie do przyszłego roku… wrócił i najstarszy syn do domu. Student. Duma rodziny. O spowiedzi zapomniał, ale cała rodzina szła do Komunii w czasie Pasterki to i on poszedł… bo jak by to wyglądało…

W tym roku Pan Jezus przychodzi na świat. Teraz i tu. Nie żeby go potępić ale aby go zbawić. Małe dzieciątko, niejedna mama powiedziałaby takie słodziutkie maleństwo, z takimi rączkami wyciągniętymi, słodko się uśmiechające… Bóg nie narodził się po to by leżeć jako plastikowa lalka na każdej wystawie sklepowej, nie potrzebuje choinki, ani iluminacji wokół domu… Bóg który schodzi na ziemię by stać się człowiekiem wpada w złości do naszych świątyń domów i wywraca nasze stoły i ozdoby… bo w Świątyni Rodziny są tylko kupcy i oszuści…
By przyjąć Chrystusa pod swój dach serca, by zrobić Mu choć marny żłóbek wśród zakrętów naszego serca nie wystarczy je udekorować… bo śmietnik nadal nim będzie, a dodatkowe odświeżacze powietrza tylko pogorszą smród…. Pan Bóg nie mówi byśmy nie świętowali… Przeciwnie – pragnie byśmy trwali w JEGO RADOŚCI, ale po pierwsze Nie będziesz miał Bogów cudzych obok Mnie… a jeśli już od Narodzin Pana Jego miejsce jest za stertą prezentów, to nigdy nie pozwolimy by było bliżej, a co dopiero na pierwszym miejscu… czy to znaczy że trzeba być ubogim? Nie. Pan błogosławi. To co jest prawdziwe, uczciwe, godne i czyste. To, co mówi Panu Bogu tak. Wszystko inne od złego pochodzi… warto się zastanowić, co zewnętrznie przeżyte w te Święta mówi małemu Bogu „tak”…
Idąc dalej… w roku liturgicznym życie Pana Jezusa szybko się posuwa… za kilka dni Ofiarowanie, potem już tylko kilka tygodni do czterdziestu dni spędzonych na pustyni… Mały Jezus który rodzi się w naszych sercach co roku, bardzo szybko musi w naszym życiu dorosnąć by stać się mężczyzną który z odwagą i mądrością godzi się iść na Krzyż… nie można mieć w sercu i Malutkiego Jezusa i Chrystusa Ukrzyżowanego zarazem, bo to Jest Jedna i ta sama Osoba… dlaczego to Przyjście w takim razie dzieje się w naszym życiu co rok? Bo Pan uniża się we Wspomnienie Swojego przyjścia i odejścia tak często jak bardzo potrzebują tego nasze serca… najprościej… w Sakramencie Pokuty i Pojednania… – człowiek oddając się Prawdzie pozwala by narodził się w nim samym Sam Bóg, i umarł stary, pełen grzechu człowiek… Jezus w stajence i Jezus na Krzyżu to Ten Sam Jezus.
Święta Bożego Narodzenia. Święta Narodzenia Zbawienia Świata. Początek, Który wypełnił zapowiedzi wielu proroków, który skończył stary Testament i wraz ze swoim przyjściem rozpoczął nową Erę i od tego czasu człowiek zaczął liczyć czas na nowo, bo wszystko stało się Nowe… Ten Który pozostawił po Sobie uzdrowionych, uwolnił opętanych, zabrał rybaków, którzy umiejąc patrzeć pod powierzchnię wody najlepiej nadawali się do nauki patrzenia sercem, zebrał wszystkich Apostołów, powywracał stoły bankierów, a potem w pełni świadomie wjechał z bólem serca wśród wiwatujących i wołających na Jego cześć Hosanna… umył uczniom stopy, spożył z nimi Wieczerze, przekazał im jak i dlaczego mają łamać chleb i pić wino… oddał się woli Ojca i pozwolił by odebrano Mu godność człowieka, by obdarto Go ze wszystkiego co posiadał, oddał życie na Krzyżu, wypowiedział siedem słów które otworzyły wszystkim śmiertelnikom drzwi do życia w niebiańskiej wieczności… Ten Który na Krzyżu gdzie nie istniał czas spotkał się z każdym, z każdym człowiekiem… Ten Który wygrał walkę z szatanem… Ten Sam Który na początku narodził się w lichej stajence…
Pan zaskakuje… Tak jak zaskoczył Maryję, która poczęła z Ducha… która zaufała wbrew zdrowemu rozsądkowi… Tak jak zaskoczył Świętego Józefa, który odważył się usłyszeć głos Boga… który również zaufał…
Nie bójmy się pozwolić by w naszym sercu narodził się Mały Jezus, Ten Sam który powywraca stoły w naszym życiu, Ten który nie pozostał niemowlęciem, bez umiejętności mówienia… nie takiego Boga przyjmujemy, który tylko słucha nas jako Dziecko… przyjmujemy do serca Boga który mówi konkretnie, dobitnie, który mówi że nie można służyć Jemu i mamonie… że trzeba wybrać… aż po Krzyż… bo od Narodzenia Pana niedaleko jest już w roku liturgicznym do Zmartwychwstania… w życiu człowieka niewiele jest czasu by wybrać…

A gdyby Bóg się nie narodził? – Jaka tragedia dotknęłaby świat…?
A jeśli Bóg po raz kolejny nie narodzi się w moim życiu? …